Republikaniec Republikaniec
183
BLOG

Wojna dronów

Republikaniec Republikaniec Technologie Obserwuj notkę 7

Niespełna 112 lat temu wyruszyły w pole wielkie armie, szkolone do walki w stylu ukształtowanym przez doświadczenia poprzednich dwu stuleci. Zaczęły od gwałtownych, agresywnych ataków na przeciwnika gęstymi falami uzbrojonych w karabiny ludzi. Ale tym razem stara koncepcja się nie sprawdziła. Ludzkie fale napotkały na nieprzekraczalną barierę niewyobrażalnie gęsto latającego ołowiu, wyrzucanego przez karabiny maszynowe. Zanim nauczono się doceniać ich moc, w sierpniu i wrześniu 1914 roku bywały dni, w których od ognia Maximów i Hotchkissów ginęło lub odnosiło rany po 50 000 żołnierzy.

Wojna zmieniła oblicze, szyki bojowe zamieniły się z głębokich kolumn w rzadkie tyraliery posuwające się skrycie, skokami i pod osłoną własnego ognia z dział i km. Mundury poszarzały,  zaczęto ryć linie okopów. O ile w 1914 wyruszająca w bój francuska dywizja piechoty przy liczebności ok. 15 000 żołnierzy posiadała 24 ciężkie karabiny maszynowe, w 1918 przy liczebności zmiejszonej do 12 000, 133 ciężkich i 440 ręcznych km. Rozwój oczywiście nie dotyczył wyłącznie tego rozdzaju broni, ale to przede wszytkim ona była głównym detonatorem technicznych przemian pola walki.

Aktualnie jesteśmy świadkami kolejnej rewolucji technicznej, która wymusza potężne zmiany w taktyce prowadzenia działań zbrojnych. Drony. Samodzielnie poruszające się mechanizmy jeżdżące, latające, pływające, uzbrojone, z kamerami zapewniającymi pozostającym w stosunkowo bezpiecznej odległości od swoich maszyn operatorom na obserwację pola walki i manewrowanie po nim.

Nie miejsce tu na szczegółowe opisy, ograniczmy się więc do paru stwierdzeń zasadniczych. Ze względu na przeznaczenie można te urządzenia  podzielić z grubsza na rozpoznawcze, uderzeniowe i obronne (do zwalczania dronów przeciwnika). Różnią się też oczywiście klasami masy, udźwigu i zasięgu.

Na poziomie taktycznym najwięcej namieszały drony tzw.bardzo lekkie (do 5 kg), tanie, zwrotne, łatwe do startu i operowania. Istniejące do 2022 roku głównie horyzontalne (poziome) zagrożenie zamieniło się w trójwymiarowe. Żołnierz jest zagrożony obserwacją i bezpośrednim atakiem nie tylko z przodu i z boków, ale i z góry. Oczywiście, i do tej pory coś tam mogło spadać z góry (lotnictwo, śmigłowce) - ale stosunkowo krótko i incydentalnie. Teraz stała groźba i ciągła obserwacja z tej strony diametralnie zmienia obraz i technikę prowadzenia walki. Masowe bojowe użycie lekkich, tanich dronów FPV to już wojenna codzienność. Nad polem walki latają roje małych, tanich, groźnych plastikowych zabawek, zdolnych do manewrowania i atakowania nawet pojedynczych ludzi - i do tego używanych.  Nauczmy się traktować drony nie jako materiał trwały, broń wielorazowego użytku, lecz jako nowy rodzaj amunicji. Z doświadczeń na Ukrainie wynika, że 95% z użytych jest eliminowane przez przeciwnika. Ale pozostałe 5% trafiających w cele to bardzo dużo, o wiele więcej niż w przypadku innych rodzajów wystrzeliwanych naboi. Na wypadek "W" potrzeba będzie ich więc mnóstwo. Dziesiątek tysięcy. Nie tylko tych najmniejszych. Jak uczy doświadczenie ostatnich konfliktów, maszyn o większym zasięgu i mocy do skutecznego i bolesnego rażenia przeciwnika także potrzeba niemało.

Kto poznał problem, ten już wie. Niestety stare schematy w myśleniu i działaniu trudno przezwyciężyć. W maju 2025 roku na ćwiczeniach przeprowadzonych w Estonii grupa ukraińskich droniarzy w ciągu jednego dnia wyeliminowała dwa bataliony NATO, bo ich żołnierze kompletnie nie byli przygotowani do tego typu działań, nie wiedzieli jak się zachowywać i jak się bronić. To stan, w jakim niestety znajduje się dziś znaczna większość Wojska Polskiego, i to jest na dziś największe wyzwanie. Dowództwo WP musi jak najszybciej poznać i przestudiować charakter nowego pola walki, dostosować do niego taktykę i uzbrojenie, napisać nowe regulaminy walki  oraz szkolić, szkolić, szkolić. Oraz nabywać niezbędny sprzęt.

Czy to oznacza, że inne rodzaje uzbrojenia tracą ważność? Bynajmniej. Drony ich nie unieważniają, tak samo jak karabin maszynowy nie wyrzucił z pól bitewnych dział i samolotów. Ale musimy nauczyć się ich używać skutecznie inaczej. Rozbudowywać własne środki ochrony, i własne zdolności do operowania wielkimi masami bojowych robotów, przede wszystkim latających. Nauczyć się namierzać operatorów wroga, i opracowywać sposoby ich eliminacji. Mamy już podstawy - dobrze rozwijaną artylerię ze środkami rozpoznania i rażenia średniego i dalekiego zasięgu.

Umiemy już takie maszyny w Polsce budować, musimy nauczyć się je rozwijać.Szybko. Zmiany w tym segmencie postępują wręcz błyskawicznie, co było dobre jeszcze rok temu, niekoniecznie zadziała dzisiaj. Stąd konieczność państwowego wparcia tak dotacjami, jak przede wszystkim konkretnymi i dużymi zamówieniami rodzimych producentów, zwłaszcza tych, których sprzęt rozwijany jest w oparciu o realne doświadczenie bojowe. To zasób nie miej ważny, niż amunicja do 155-tek. Mowa tu o Grupie WB, Flytronic, PRODRON, TPI, INNPRO, Fly-tech UAV, AQPS, PF Drony, Farada Group i całej plejadzie ponad setki firm z tej rozwojowej i innowacyjnej branży. Ogromna szansa i dla wojska, idla gospodarki. Tej sprawy nie załatwią zasiedziałe pułkowniki z MON, z nawykami nabytymi w PRL i utrwalonymi przez trzydziestolecie błogiego spokoju. Ostatnie zapowiedzi szefa MON i jego zastępcy w sprawie "autostrady dronowej" za 25 mld zł wraz z utworzeniem Ośrodka Systemów Autonomicznych który ma szansę stać się realnie instytucją koordynującą, budzą trochę nadziei. Hamowanej faktem, że poprzednie dwa lata w sprawach tej kategorii Sił Zbrojnych w dużej mierze zmarnowano, a niewydatkowanie planowanych w budżetach obronnych 2024 i 25 trzydziestu paru miliardów złotych obawy te wzmacnia. Samo zapowiadanie i chcenie dobrze nie przesądza, że nie wyjdzie jak zwykle.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (7)

Inne tematy w dziale Technologie