Ministerstwo Pracy ma zamiar dobrać się do gaci ludziom, którzy z bycia bezrobotnymi uczynili sobie sposób na życie.
Możliwe, że już za dwa lata wszyscy, którzy od długiego czasu nie pracują i żyją z łaski opieki społecznej, będą zobowiazani do podjęcia pewnych wysiłków, polegających na wykazaniu się elementarną aktywnością. Na początek miałoby to być 20 godzin tygodniowo: 10 godzin prac społecznie użytecznych na rzecz gminy plus 10 godz. tygodniowo "treningu motywacyjnego" pod okiem fachowców.
Powiem tak: nareszcie!!! Od dawna oburzało mnie, że jedni muszą tyrać latami, żeby jakoś przeżyć, a inni, przekonani, że "wystarczy być", mają się niezgorzej bez żadnej fatygi. Jakiś czas temu los rzucił mnie do miejscowości, w której trwale bezrobotni stanowią większość, więc przykładów na funkcjonowanie zjawiska mam aż nadto. Miasteczko wygląda na totalnie zrujnowane i zaśmiecone, natomiast w centrum nudzą się całe tabuny "spragnionych"; w sklepach porządnego nabiału się nie da kupić, ale alkoholi wszelakich jest pełna gama; zaniedbane dzieciaki ganiają po ulicach kompletnie pozbawione opieki, itp. Jeśli kogokolwiek zapytać skąd ten rozkład, odpowiedź jest niezmiennie ta sama: "pani, bo tutaj mamy straszne bezrobocie".
Bycie bezrobotnym jakoś wrosło w polski krajobraz. W skali kraju trwale bezrobotnych jest ponad milion osób. Wielu z tych ludzi nie pracowało nigdy, a "etos" niepracowania wyniosło z domu rodzinnego.
Z drugiej strony wiem, że jeśli ktoś chce znaleźć zajęcie, to je znajdzie. I na to też mam mnóstwo przykładów...
Aktualizacja:
Właśnie podrzucono mi coś "w temacie"...
Może wreszcie będzie w naszym kraju normalnie? Pierwszy krok, wydaje się, zaczyna być robiony. :)


Komentarze
Pokaż komentarze (18)