teesa teesa
539
BLOG

Wierszem...

teesa teesa Kultura Obserwuj notkę 39

 

Ufałeś: na niebo jak na strunę miękko złożysz dłoń,

muzykę podasz ustom, utoczysz dotknięciem,

łukiem wiersza wysokie księżycowe tło

wprowadzisz w bezmiar dolin -

Modlitwę nocnych cieni rozwiesisz jak więcierz

na słodkich oczach dziewann i szumach topolich.

 

Ufałeś: trzepot ptaków rozsiejesz ziarnisty,

rozległą piersią ujmiesz horyzonty, w których świat

pływa mały jak z dzieciństwa okręcik.

 

Klechda z omszałych lat

- świty w klechdzie powiewały krwawe -

do snu kołysała dzieci.

 

Taką klechdą przełamał się dzień

walczącej

Warszawy.

 

Wtedy -

rozwiodły się nad miastem ornamenty łun

na złotych kolcach wieżyc i bełkocie Wisły,

 

muzyka - lecz nie nieba - krążyła jak sen,

dziś wiesz:

to skowyt strzałów na brukach się wił,

otaczał, chodził wokół jak zbłąkany zwierz.

 

A tobie - dni wczorajsze w oczach nie ostygły,

ufałeś...

Księżyc sierpem zmrużone rzęsy kosił,

wśród krzyży zwijał światła purpurową nitkę;

żołnierze nieśli drżące, spokorniałe oczy

na sfruwającą powietrzem

białą Nike.

 

Falował spokój w ciepłej darni,

kiedy młodzi plecami wsparci o wieczność

odchodzili w głębokie posłania.

Więc nakryły ich obłoki podobne kulistym mleczom

i wiatr, któremuś wierzył - składał pocałunki umarłym.

 

Nie wiedziałeś, że dłoń, którą uczyłeś śpiewać,

potrafi nienawidzić i pięścią grubieć pełną,

gniewu unosić żagiew -

Ufałeś. Nie ukoił twoich ust śpiew drzewa

i oczu blask nie zajął pod kopułą hełmu,

i serca nie nasycił krzyk wbity na bagnet.

 

Dzień rozbrój z woni siana. Sandały zielone

niech zostawi przed progiem, na którym go czekasz -

odejmij pustkę oczom, gdy w smutku zatoną,

i nie daj mówić wiatrom o liliowych zmierzchach.

Bo kłamią. Bo śpiewają gorejącą lawą,

że znowu dłoń na niebo jak na strunę złożysz,

muzykę podasz ustom -

 

Dzisiaj -

w piaskach cmentarzy

powiędły echa strzałów,

wiruje błękit niski jak wczoraj łaskawy,

jak lustro.

 

Każ trawie, by milczała. Jej śpiew cię zadławi,

spowije watą wzruszeń i ciśnie w niepamięć.

Nim ockniesz się, już serce zagubisz w obrazie

i dłonie w przerażeniu milcząco załamiesz.

 

Dzisiaj

inaczej ziemię witać!

Wierzyłeś: słowiczym pieniem wierszy popłynie sława harda

i wzejdzie w barwnych tęczach, obudzi się w mitach.

 

Nie tak.

 

Nazbyt duszno jest słowom na wargach

ciosanym z łun i żalu o wadze kamienia -

Myślałeś: będzie prościej.

A tu słowa, śpiewne słowa trzeba zamieniać,

by godziły jak oszczep.

 

Wczorajszemu - Tadeusz Gajcy *

* Tadeusz Stefan Gajcy, ps. "Karol Topornicki", "Roman Oścień", "Topór" (ur. 8 lutego 1922 w Warszawie, zm. 16 sierpnia 1944 w Warszawie) – polski poeta czasu wojny, żołnierz Armii Krajowej.

teesa
O mnie teesa

„Er quildessë quetta, er morniessë cálë, er firiessë coivië: menelessë cumna calima wilë fiono” (Pieśń o stworzeniu Éa)

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (39)

Inne tematy w dziale Kultura