Moja babcia była dumna chłopką, której największą życiową pasją była uprawa historycznych, znikających roślin zarówno ozdobnych, jak i użytkowych. To dzisiaj jest dość modne, są całe kręgi osób zainteresowanych zachowaniem historycznych kultywarów (tak to sie uczenie nazywa), miłośników papierówek i fanatyków kaszy jaglanej.
Od wiejskiej, piaszczystej i krętej drogi do domu mieszkalnego prowadziła ścieżka, aleja kwiatowa.
Zaczynała się od pary bzów, splatających u góry swoje gałęzie w tunel, w maju intensywnie pachnący liliowo-różowymi kwiatami.
Po obu stronach alejki kwitły pękate piwonie, skromne, jednorzędowe goździki, floksy z kropelką słodyczy na lejkowatym dnie kwiatu, nasturcje, żółte lub niebieskieirysyo szablastych liściach. Alejka kończyła siędwoma krzakami jaśminuprzy furtce w drewnianym, wysokim płocie, okalającym obejście, z jeszcze bardziejniż bezintensywnie pachnącymi wieczorem białymi kwiatuszkami.
Ale najbardziej kochała georginie, rosły nieco w bok, w nasłonecznionym miejscu, przy przejściu do sadu z antycznymi gatunkami jabłoni, grusz i śliw, sadzonymi dawno, pod koniec I Wojny Światowej przez dziadka.
W domu było wiele rodzajów pelargonii, od intensywnie cynobrowych po bladoróżowe z wiśniowym obramowaniem. Rosły w doniczkach, owiniętych białym (kremplinowym?) papierem, stały na czarnym stole, obok gipsowej figurki Matki Boskiej lub na parapetach okiennych pod zwiewnymi papierowymi zasłonkami wycinanymi w fantazyjne wzory.
Wczesną wiosną, jeszcze w marcu, w skrzynkach ustawionych na parapetach okiennych w ciepłej kuchni wysiewano pomidory i inne warzywa na rozsadę, z początkiem kwietnia przesadzano je w inspekty na podwórzu, pod ścianą domu, by wreszcie w maju sadzić w warzywniaku przy drodze w pole. Krzewy pomidorów trzeba było latem co wieczór obficie podlewać.
W obszernym warzywniaku babcia uprawiała rzadkie już wówczas i ginące gatunki roślin użytkowych, bób i soczewicę, poza bardziej prozaicznymi jak marchew, pietruszka, ogórki, rózne gatunki fasoli, czerwone buraki i dynie.
Dalej w pola znajdowało się miejsce dla niewielkich upraw gryki na własną kaszę, prosa na kaszę jaglaną, lnu, z którego babcia przędła grube nici i tkała mocne płachty. I dwa zagony truskawek, z którymi latem jeździłem do Lublina i sprzedawałem na targu.
Zapewne bardzo rozbawiłbym babcię moją uprawą rachitycznych łodyżek koperku w oknie kuchenkach. Ale nic to, jutro i w niedzielę i tak pójdą pod nóż, do młodych ziemniaków
+++
I tylko dla porządku gorzki komentarz do dzisiejszych wydarzeń i słów prezydenta Obamy, przypominających Andrzejowi Dudzie pewne prawdy o demokracji, jakby zapomniane ostatnimi czasy w Polsce.
Pisałem wielokrotnie, że obecna ekipa rządząca zniszczyła w kilka miesięcy dorobek ostatniego ćwierćwiecza, całego pokolenia Polaków w Polsce wolnej po pięćdziesięciu latach wojny i realnego socjalizmu.
W imię chorobliwej ambicji, w imię pragnienia zemsty i dla realizacji nieznanych, a więc tym groźniejszych, planów nieodpowiadającego przed nikim i przed niczym polityka niszczone są nie demokratyczne instytucje, zawłaszczane sądy, paraliżowany Trybunał Konstytucyjny, przedsiębiorstwa państwowe stają się łupem szemranych typów z otoczenia władzy, media publiczne obsadzane amatorami i tępymi propagandzistami z partyjnych gazetek w rodzaju GPC i partyjnej telewizji Republika.
Ten polityk nie odpowiada przed nikim i nie będzie mógł za swoje działania być postawiony przed Trybunałem Stanu. Ale zapewne staną przed nim służalczy wykonawcy jego poleceń i kaprysów, więc tym bardziej będą się bronić przed ewentualną utratą władzy w demokratycznych wyborach. To nie rokuje dobrze na przyszłość.
Polacy w dwóch wielkich, wspaniałych, wspólnych zrywach odmienili historię świata w rokyu 1980 i dziewięć lat później, zwyciężając ostatecznie. Przez ćwierć wieku budowali od podstaw demokrację, mozolni, nie bez wpadek, niedoskonałą - bo nigdzie nie ma demokracji idealnej - dając przykład innym i zdobywając sobie prestiż i wpływy. Tak, wpływy, z głosem Polski liczono się w Europie., a to przekładało się również na wymierna, konkretne korzyści.
Wszystko to jest zaprzepaszczane, wielkie polskie zwycięstwo wdeptane w błoto, jego przywódcy obrzucani obelgami. Wkrótce dobre rady i napomnienia umilkną, Polska znajdzie się wśród państw, rządzonych przez kieszonkowych dyktatorów w źle skrojonych garniturach z drogich gatunków materiału. Gospodarczo Grecja bez klimatu i plaż, politycznie Turkmenistan z Ojcem Narodu ale bez ropy naftowej.
I to wszystko w zalewie tandetnej propagandy, kłamstw tworzonych przez towarzyszy Szmaciaków, przez Szefernakera, Bochenka, Pereirę i bardziej od nich sofistykowanego, ale nie mniej zakłamanego Magierowskiego. Kłamstw powtarzanych echem przez państwową telewizję i roznoszonych niczym wstydliwa choroba do studiów innych telewizji.
To wszystko jest bardzo przykre. I nic tu nie zmienią hordy wilkołaków i innych zombie dzień w dzień i noc w noc nicujących prawdę i tkających kłamstwo.
- Chciałbym pogratulować Polsce 225. rocznicy uchwalenia konstytucji, pierwszej w Europie /.../- Ona pokazuje, jak długo Polacy tęsknili za wolnością i niepodległością. Odrodzenie polskiej demokracji po zimnej wojnie było inspiracją dla całej Europy, świata, w tym Ameryki. Było dowodem, że pewne wartości są uniwersalne, niezależnie od różnic kulturowych. Jest tradycją amerykańskiej polityki zagranicznej, że szczerze mówimy o tych wartościach nawet z bliskimi sojusznikami... W tym duchu powiedziałem prezydentowi Dudzie, że Ameryka niepokoi się o to, co dzieje wokół polskiego Trybunału Konstytucyjnego. Szanujemy niezależność Polski i widzimy, że parlament podejmuje kroki, żeby rozwiązać problem, ale z pewnością jest jeszcze sporo do zrobienia...
/.../
- Jako wasz przyjaciel i sojusznik wzywam wszystkie partie w Polsce, żeby utrzymały demokratyczny charakter kluczowych instytucji.- O tym, że jesteśmy demokracjami, przesądzają nie tylko słowa zapisane w konstytucjach, ale instytucje i standardy, czyli rządy prawa, niezależne sądy i wolne media. To są wartości, na których zbudowaliśmy nasz sojusz.


Komentarze
Pokaż komentarze (11)