Z domu mam około 300 -350 m do kościoła. Więc idąc na mszę nie muszę się śpieszyć mając wyliczony czas. Często wychodząc zostawiam Belle - nasza sznaucerka - na podwórku by się wybiegała. Dzisiaj jednak sąsiad z którym dzielimy wspólnie ławę kościelną nagle się nachylił i pyta : co ty z kotem przyszedłeś? Lata swoje mam lecz jeszcze mi na " dekiel" nie naciska bym kota brał do kościoła. Jako że ludzi coraz mniej na mszach to odwróciwszy się widzę tuż za otwartymi drzwiami kościoła naszą notkę siedzącą spokojnie. Czy to coś dziwnego? Dla nieświadomych tak, dla nas domowników nie. W końcu kilka lat temu gdy miała około dwu lat wywieźliśmy ją do rodziny w Leśnicy pod Górą św. Anny a ona po przeszło 2 miesiącach wychudzona sama wróciła do Piekar. I w ten sposób kotka zaliczyła dzisiaj mszę świętą chociaż do odgłosu kościelnego chyba jest przyzwyczajona. A po mszy niczym pies kilka kroków za mną przyszła do domu.
43
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (4)