Dariusz Gawin: Mija rok od spektakularnych zmian w „Tygodniku Powszechnym", warto się zastanowić, co tak naprawdę się zmieniło i co dzieje się z tym wielce zasłużonym pismem dla polskiej inteligencji. Na pierwszy rzut oka widać, że gazeta się ożywiła i także dobrze sobie radzi na rynku, bo przy obecnym kryzysie czytelnictwa tygodników, 10 procentowy wzrost sprzedaży to jest niezły wynik.
Dariusz Karłowicz: Zmiana polega na czymś głębszym. Od ostatniego roku odbieram ją jako powrót do dawnych wartości, „Tygodnik" powraca do swoich dawnych wartości. Mam na myśli katolicyzm otwarty naprawdę na dialog. W latach 90. „Tygodnik" uwielbiał pisać o dialogu, ale jakoś nie przepadał za praktykowaniem. Dziś na łamach Tygodnika można znaleźć bardzo duże spektrum autorów, jak zwykle mamy tam pod dostatkiem i lewicy i liberałów, ale pojawili się też konserwatyści, pojawiły się też obszary, tradycyjnie przez Tygodnik w latach 90. niezauważane. Znakomitym przykładem poważnego traktowania otwartości są nazwiska, choćby Krasnodębskiego, czy Milcarka.
Marek Cichocki: Równie ciekawym problemem jest odpolitycznienie „Tygodnika Powszechnego". Z odejściem starego pokolenia, kończy się wizerunek Tygodnika jako pisma które reprezentowało określoną opcję partii politycznej, która zresztą już nie istnieje. Mowa o Unii Demokratycznej, a do niedawna Unii Wolności. Z tego punktu widzenia, muszę powiedzieć, to może zabrzmieć trochę w ustach protestanta nieszczerze, ale po tej zmianie, mam wrażenie, Tygodnik stał się znacznie bardziej katolicki, znacznie bardziej powszechny. Można mieć też nadzieję, że czasy kiedy posłowie czy ministrowie swoje zaangażowanie polityczne łączyli z byciem niezależnymi publicystami już minęły. Z tego punktu widzenia, wygrało chrześcijaństwo, które nie da się tak ostentacyjnie i w taki bezpośredni sposób polityzować.
Dariusz Gawin: Dołożę tutaj łyżkę dziegciu do tego miodu. Widzę też elementy pewnej ciągłości z latami 90. Dalej daje się zauważyć histeryczno-wyższościowy ton w komentarzach do rzeczywistości polskiej, czy wydarzeń duchowych. Dobrym przykładem może być okładka numeru, który był poświęcony sprawie profesora ks. Hryniewicza, w którym porównano bestialskie prześladowania, którym poddano ks. profesora, do spalenia Jana Husa. Poza tym możemy także zawsze liczyć, na niezrównane pióra dawnej redakcji, choćby Józefy Hennelowej, która jak zawsze zieje prawdziwie chrześcijańską życzliwością wobec bliźnich.
Dariusz Karłowicz: Trzeba powiedzieć, że za tymi zmianami stoi, jak myślę duet gwaranta ciągłości ks. Adama Bonieckiego, który się zdecydował na bardzo odważne zmiany, i zdaje się, że płaci za to niemałą cenę towarzyską. Z drugiej strony Dariusza Jaworskiego, który razem z grupą entuzjastów próbuje przywracać Tygodnikowi dawny blask. Pomimo lęku co się stanie w związku z mariażem z ITI, inną pozytywną rzeczą jaka możemy zauważyć jest rozwój portalu internetowego Tygodnika. Ma on kilka milionów indywidualnych użytkowników i dzisiaj to jest chyba w ogóle największy portal katolicki i kulturalny w Polsce, co biorąc pod uwagę jak ambitny jest Tygodnik, jest rzeczą unikalną. Trzeba powiedzieć, że życzymy nowej redakcji odwagi i dalszych sukcesów.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)