Fredd Fredd
457
BLOG

Ściana

Fredd Fredd Polityka Obserwuj notkę 3

W sposób boleśnie oczywisty Jarosław Kaczyński dotarł do ściany. Wynik wyborczy zsumowany z wynikiem byłych polityków PiS, startujących jako PJN, dokładnie odpowiada wynikowi z 2007 r. Nic się nie zmieniło, 4 lata w opozycji, skrajna nieudolność rządzących, kompromitacja w związku prowadzeniem śledztwa po katastrofie smoleńskiej i nic. Zero przepływu elektoratu.

 

Zgadzam się z krytycznymi opiniami na temat samej końcówki kampanii PiS, ale uważam, że nawet jej idealne poprowadzenie do samego końca dałoby wynik lepszy może o 2-3%. Zwyczajnie nie ma więcej elektoratu do zagospodarowania. Cofnijmy się do 1997 r. – prawicowe AWS i ROP otrzymały odpowiednio 33,8% i 5,6 %. Odliczywszy wyborców centrowych, którzy na zasadzie wahadła w tamtych wyborach wsparli prawicę mamy nieco ponad 30% elektoratu prawicowego w Polsce. Po 15 latach znów mamy 1/3 elektoratu prawicowego. Podejrzewam, że podobnie będzie za kolejne 15 lat.  

 

Jest to fakt, fakty jak wiadomo bywają uparte. Można ze sporą dozą prawdopodobieństwa założyć, że Jarosław Kaczyński chciałby doprowadzić do wyjaśnienia przyczyn i przebiegu tragedii smoleńskiej. Może tego dokonać tylko stanowiąc część szeroko rozumianego układu rządzącego. Sam elektorat prawicowy nie da mu, ani prezydentury, ani samodzielnej większości.

 

Scenariusz węgierski uważam, za mało prawdopodobny, możliwy, lecz zakładający naprawdę dramatyczny spadek poziomu życia w Polsce. Doświadczenie historyczne uczy, że kryzysy trwają po kilka lat, nawet uwzględniwszy opóźnienie w jego nadejściu do Polski, pod koniec obecnej kadencji prawdopodobnie możliwe będzie dostrzeżenie jakiejś poprawy. Nawet jeżeli w ciągu dwóch, trzech lat dojdzie do dramatycznego załamania, to rządzący przyśrubują się do stołków i dotrwają do końca kadencji, choćby i z jednocyfrowym poparciem. Tak zrobił i Marian Krzaklewski i Leszek Miller (nawet kiedy odszedł układ rządowy dalej trwał pod postacią rządu Marka Belki, którego formalnie w Sejmie nikt nie popierał). Podobnie będzie i tym razem, nawet jak pod ciężarem kryzysu rozpadnie się Platforma, to co po niej pozostanie będzie trwać.

 

Mamy zatem perspektywę wyborów w 2015 r., kto twierdzi inaczej „abstrahuje od układu odniesienia”  Palikot został do Sejmu wprowadzony podobnie jak Andrzej Lepper, by kanalizować społeczne niezadowolenie. Skądinąd ciekawy zbieg okoliczności, że Andrzej Lepper postanowił uwolnić scenę polityczna od swojej osoby, akurat w kilka miesięcy po powstaniu Ruchu Palikota.  Więc nawet kompletna kompromitacja rządu PO-PSL nie da Kaczyńskiemu samodzielnej większości. Poza tym trzeba brać pod uwagę jego wiek. Ma 62 lata, może powalczyć w 2015 r., ale wątpliwe, żeby miał siłę na bycie premierem od 2019 roku.

 

Myślę, że Kaczyński zdaje sobie z tego sprawę, wiec, że stanął pod ścianą. Tak naprawdę, znów niewiele od niego zależy, musi czekać na rozwój wydarzeń. Jakie są więc scenariusze na jakie może liczyć Kaczyński. Myślę, że tylko na jeden – przedterminowe wybory prezydenckie. Nie możliwe? Żaden człowiek tego nie wie, pewnie prawdopodobieństwo takiego rozwoju wypadków mogliby w przybliżeniu oszacować lekarze Bronisława Komorowskiego. Z plotek wynika, że nie jest to scenariusz nieprawdopodobny.

 

Jednak nawet wtedy nie wygra ich Jarosław Kaczyński, skoro przy maksymalnej mobilizacji elektoratu prawicowego w 2010 r. minimalnie, ale jednak przegrał. Do tego przegrał z wiadomo kim (nie czas i miejsce na rozwodzenie się na temat osobowości i charyzmy urzędującego Prezydenta). Musiałby pojawić się kandydat niezależny lub przynajmniej nie kojarzony w twardym PiS, który uzyskałby poparcie PiS i byłby zainteresowany po ewentualnym zwycięstwie rozbiciem koalicji rządzącej. Ktoś, kto wzorem Lecha Kaczyńskiego potrafiłby skupić elektorat prawicowy i socjalny jednocześnie. Może ktoś w typie Janusza Śniadka (choć raczej nie on sam, również z przyczyn zdrowotnych). Zbigniew Ziobro jest ciągle zbyt młody na prezydenta, zbyt prawicowy, bez dojść do elektoratu socjalnego.

 

W wyborach 2015 r. PiS może liczyć na maksimum 30-35%, co wymaga rozdrobnienia przeciwników, do formowania koalicji i rozgrywania przystawek. Czas pokaże, na ile PO potrafi przekształcić się w klon meksykańskiej Partii Instytucjonalno – Rewolucyjnej. Na razie jest na dobrej drodze. Z drugiej strony Miller miał rządzić dwie kadencje, OKP miał mieć przed sobą 10—12 lat spokojnego rządzenia, Marianowi Krzaklewskiemu w najczarniejszych snach nie śniło się, że sprowadzi swoją formację z 33% do wyniku jednocyfrowego w ciągu czterech lat. Używiom.

 

Fredd
O mnie Fredd

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka