"spieszmy się kochać uczciwych dziennikarzy, tak szybko odchodzą..." napisał ktoś w Salonie24 (szczerze, nie pamiętam komu ta zasługa)
Kiedy kilka dni temu twierdziłem, że Jachowicz zapoczątkował "front obrony resortu" swoim tekstem - wpomnieniami SBeka w "Der Sturmerze" otrzymałem kilka komentarzy pod tytułem "Jachowicz to super uczciwy dziennikarz, a ja burak jeden nie chytam ironii"
Cóż, czas pokazał, że Jachowicz postanowił wrócić do źródeł - ciągnie wilka do lasu jak mówi przysłowie, a Jachowicza na Czerską. Może jak bedzie trzymał kurs w zgodzie z Lidowymi Nowinami znów na salony wpuszczą...
Nie jest to pierwszy przypadek, to samo przydarzyło się Piotrowi Wierzbickiemu i Anicie Gargas.
Piszę o obrzydliwej nagonce na Patrycję Kotecką, za to, że nie chce włączyć się w budowę II Irlandii, ani nawet Hąkągu, w której Jachowicz wziął udział. Objawił przy okazji cały swój wartsztat, elokwencje i polot, kiedy napisał:
"Cóż, Patrycja Kotecka chyba nie wie, że jej pomysł zakłócania przekazu niekontrolowanej przez nią telewizji, to sposoby z czasów "zimnej wojny", a ostatnio o samo próbuje robić znany demokrata Aleksander Łukaszenko."
Buhahaha, boki zrywać, erupcja dowcipu, godna zaiste "Der Sturmera". Porównać pomówioną bez jakichkolwiek dowodów (anonimowi "pracownicy" jako OZI to żaden dowód) do Łukaszenki.
A kij Panu w szprychy! I tak Panu nie zapomni Michnikowszczyzna, nawet jak Pan napisze, że Kaczyński to Putin tylko gorszy.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)