tępiciel narodowej mitomanii tępiciel narodowej mitomanii
500
BLOG

polskie scyzoryki, Polska demokratyczna

tępiciel narodowej mitomanii tępiciel narodowej mitomanii Polityka Obserwuj notkę 34

Przedstawicielka brytyjskiej policji stwierdziła, że cechą charakterystyczną "Polaków i Kurdów" jest to, że "wszyscy oni noszą noże" i trzeba ich "ucywilizować". Bolało. Tylko co właściwie? Przecież nie to, że "noszą noże". Cecha może i dziwna, ale to jeszcze nie kamień milowy obrazy. Że trzeba ich ucywilizować? W sumie to słyszymy takie rzeczy ciągle. Obruszamy się tylko, skądinąd słusznie, gdy mówią to akurat Niemcy. Bolało oczywiście zestawienie z Kurdami. Wpakowanie Polski do jednego wora z ewidentną Azją. Co do noży... polskie upodobanie do rozwiązywania problemów za ich pomocą zostało przez samych Polaków utrwalone w materiale trwalszym od skały - w języku. Bo z czego niby bierze się stwierdzenie, że "nóż się w kieszeni otwiera"? I z czego dzisiaj biorą się Freeman, albo Pako Mega Cox? (Pani Renato, to stwierdzenie "nie jest krzywdzące dla nas, jako narodu", to po prostu fakt!). Zauważano to już dawniej. Pisał w latach 70-tych XVII wieku Ulryk von Verdum: " Szablą tu tną i rąbią się wzajemnie po pięściach, twarzy i gdzie tylko mogą, a uchodzi u nich za rzecz zaszczytną być naznaczonym tu i tam, zwłaszcza zaś na twarzy, pięknymi bliznami i szramami, jak to u Gotów, Sarmatów, czyli najbliższych sąsiadów Polaków, przed więcej jak przed 1000 laty uważano za chwalebne". Tak tu się rozwiązuje porachunki. Zauważyła to Brytyjka i tyle... A że wie, iż tak to się robi w Azji, to cóż.

Że zabolało to Ziemikiewicza (daje temu wyraz w dzisiejszej Rzepie)? Nic bardziej nie wkurza parweniusza, niż dobitne przypomnienie mu, za jakiego go na salonach uważają.

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Jakiś czas temu toczyłem z Woyzeckiem dyskusję, w której zażądał ode mnie definicji "Zachodu". Zdecydowałem się wtedy raczej na opis pojęcia. W opisie zabrakło miejsca na demokrację i jej znaczenie dla tożsamości Zachodu. Woyzeck z miejsca wypalił w moją stronę salwę. Miał ku temu podstawy (ale nie całkowitą słuszność - demokracja ateńska nie cieszyła się szacunkiem starożytnych Greków, nie została przeniesiona do Rzymu, nie tęsknili za nią średniowieczni, ani nowożytni). Tylko że ja umyślnie o niej nie wspominałem. Miałem bowiem na celu jedynie podważenie członkostwa Polski w Zachodzie, a nie całkowite jego zdyskwalifikowanie.

Kiedy przedstawiciele świata zachodniego mówią o Rosjanach, albo Chińczykach, to przy pełnym szacunku dla ich siły i kultury, bez przerwy pojawia się zarzut: wy tam nie macie demokracji, albo macie ją ułomną! Jaka jest reakcja Rosjan i Chińczyków? Zawsze ta sama. Przy najlepszej woli porozumienia, muszą stwierdzić "Czego wy od nas chcecie? Ta wasza demokracja to jakaś fanaberia. My jej nie rozumiemy. I nie chcemy jej. Odpieprzcie się od naszego stylu życia i pogadajmy o interesach"

Wróćmy na nasze podwórko. Rafał Ziemkiewicz w Polactwie pisze: "Stykając się z ludźmi z Zachodu, często szczerze przejętymi misją pomocy młodym demokracjom, mam czasem wrażenie, jakbym natrafiał na jakąś niewidzialną barierę w ich umysłach". Oczywiście, że widzi tą barierę i ich nie rozumie. Nie może. W Polsce obserwujemy od stuleci starcie myślenia europejskiego i azjatyckiego. A on reprezentuje siły mentalności azjatyckiej. I dlatego tak samo jak Putin, czy Mao odbija się od Zachodu jak od skały.

No dobra, można powiedzieć, że się uczepiłem jednego faceta, bo przywołuję go już drugi raz w jednym wpisie. Uczepiłem się, za co przepraszam. To po prostu wdzięczny cel. Tylko że on na tej szerokości geograficznej nie jest żadnym wyjątkiem. Przy wszelkich plebiscytach na Największego Polaka XX wieku Gierek i Jaruzelski są faworytami do miejsca w pierwszej piątce. SLD demonstracyjnie chwali się drugim z tych satrapów i wygrywa wybory, a jeśli akurat nie wygrywa, to wcale nie z powyższej przyczyny. Uwielbienie dla tych dwóch, zwłaszcza dla Gierka, jest daleko wyższe niż rozmiary betonowego elektoratu postkomunistycznej lewicy. To na lewicy. A na prawicy? Jurek z Kamińskim jadą składać hołdy Pinochetowi. I nikomu to nie przeszkadza (poza wielbicielami zauszników Breżniewa, rzecz jasna). Chłopcy wygrywają kolejne wybory, a PO biegnie do nich w koalicję. Do koalicji nie doszło nie dlatego, że Jurek był nie do przyjęcia, tylko dlatego, że albo Jurek, albo Komorowski żądali za dużo...

A cały ten cyrk przy około 50% frekwencji, albo i mniejszej.

 

Skoro demokracja jest ważnym elementem Zachodniej Cywilizacji, to Polska jest Azją, czy Europą? Życzę sobie tego drugiego, ale walka trwa. I może nigdy się nie skończy.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (34)

Inne tematy w dziale Polityka