299 obserwujących
483 notki
1886k odsłon
6410 odsłon

Niech ksiądz nie rozmywa nauczania Kościoła, księże Sowo

Wykop Skomentuj135

Opowieści ks. Kazimierza Sowy o tym, że nie jest wcale oczywiste, że posłowie głosujący za in vitro zostaną ekskomunikowani, bo nie wiemy jaki będzie ich stan sumienia w momencie głosowania trzeba uznać za wyraz platformerskiej propagandy, a nie nauczania Kościoła. I niestety podobnie trzeba ocenić najnowsze opinie o tym, że projekt Tuska jest super katolicki, a próba zakazania in vitro byłaby niezgodna z wiarą. Po raz kolejny ks. Sowa pokazał, że bardziej niż kapłanem jest propagandzistą PO.

 


Zacznijmy od kilku zagadnień wstępnych. Otóż to, że poseł czy posłanka nie może przystępować do komunii świętej nie musi oznaczać ekskomuniki. Do Eucharystii nie może/nie powinien przystępować także każdy, kto znajduje się w stanie grzechu ciężkiego, a gdy mówimy o publicznym (a takim jest głosowanie) grzechu ciężkim, to wówczas ksiądz może – w ściśle określonych sytuacjach, by uniknąć grzechu zgorszenia – odmówić udzielenia Komunii świętej. Ks. Kazimierz Sowa o tym oczywiście wie, ale woli zająć się ekskomuniką, bowiem tą – i to jest prawda – nałożyć jest trudniej. Kodeks Prawa Kanonicznego zaś nie może być interpretowany rozszerzająco.

Ale problem prawny nie może i nie powinien przesłaniać faktu, że głosowanie wbrew nauczaniu Kościoła, przeciwko życiu i za selekcją eugeniczną jest całkowicie niezgodne z nauczaniem Kościoła. I nie ma znaczenia, jakie są intencje posła, te bowiem nie stanowią istoty jego aktu. Ten ostatni musi być oceniany ze względu na jego istotę. Ta zaś jest jasna. Poseł publicznie ignoruje nauczanie swojego Kościoła, publicznie lekceważy los dzieci zamrożonych i wreszcie publicznie uznaje, że ceną za życie jednego człowieka może być życie kilkunastu innych osób. Tego typu działanie jest zaś dla katolika w polityce zakazane.

Obowiązki te są jasno i wyraźnie sformułowane przez Kongregację Nauki Wiary w „Nocie doktrynalnej o niektórych aspektach działalności i postępowania katolików w życiu politycznym”. „Gdy dochodzi do konfrontacji polityki z zasadami moralnymi, które nie mogą być uchylone, nie dopuszczają wyjątków ani żadnych kompromisów, zadanie katolików staje się szczególnie ważne i odpowiedzialne. W obliczu tych fundamentalnych i niezbywalnych nakazów etycznych wierzący muszą zdawać sobie sprawę, że w grę wchodzi sama istota ładu moralnego, od którego zależy integralne dobro ludzkiej osoby. Odnosi się to na przykład do ustaw dotyczących aborcji i eutanazji (tej ostatniej nie należy mylić z wyrzeczeniem się "uporczywej terapii”, dopuszczalnym także z moralnego punktu widzenia); ustawy te muszą mianowicie chronić podstawowe prawo do życia od chwili poczęcia aż po jego naturalny kres. W myśl tej samej zasady należy przypominać o obowiązku poszanowania i ochrony praw ludzkiego embrionu. Podobnie też, w obliczu współczesnego prawodawstwa dotyczącego rozwodów, trzeba zabiegać o ochronę i uświadamianie wartości rodziny — opartej na monogamicznym małżeństwie osób przeciwnej płci — której jedność i trwałość winna być zabezpieczona; niedopuszczalne są jakiekolwiek próby prawnego zrównania z rodziną innych form współżycia ani też prawnego uznania owych form. Również zagwarantowanie rodzicom swobody w wychowywaniu swoich dzieci jest niezbywalnym prawem, uznawanym zresztą przez międzynarodowe deklaracje praw człowieka” - wskazuje Kongregacja Nauki Wiary.

Warto też przypomnieć, jak Kongregacja Nauki Wiary (odnosząc się do projektów przyznania związkom osób tej samej płci uprawnień małżeńskich) zinterpretowała zapisy „Evangelium vitae” odnoszące się do prawnych zapisów odnośnie aborcji. „... parlamentarzysta katolicki ma obowiązek moralny wyrazić jasno i publicznie swój sprzeciw i głosować przeciw projektowi ustawy. Oddanie głosu na rzecz tekstu ustawy tak szkodliwej dla dobra wspólnego społeczności jest czynem poważnie niemoralnym. W przypadku, kiedy parlamentarzysta katolicki ma do czynienia z prawem przychylnym związkom homoseksualnym już ustanowionym, musi on przeciwstawić się w możliwy dla siebie sposób i uczynić publicznym swój sprzeciw: chodzi o należyte świadectwo prawdzie. Jeśli nie byłoby możliwe całkowite uchylenie rozporządzenia prawnego tego typu, odwołując się do wskazań zawartych w Encyklice Evangelium vitae «postąpiłby słusznie, udzielając swego poparcia propozycjom, których celem jest ograniczenie szkodliwości takiej ustawy i zmierzających w ten sposób do zmniejszenia jej negatywnych skutków na płaszczyźnie kultury i moralności publicznej», pod warunkiem że będzie «  jasny i znany wszystkim» jego «osobisty absolutny sprzeciw» wobec praw tego rodzaju i że zostanie zażegnane niebezpieczeństwo zgorszenia. Nie oznacza to, jakoby w tej materii ustawa bardziej restrykcyjna mogła być uważana za prawo sprawiedliwe albo przynajmniej dopuszczalne; przeciwnie, chodzi raczej o słuszną i obowiązkową próbę dążenia do przynajmniej częściowego zniesienia niesprawiedliwego prawa, gdy jego całkowite uchylenie nie jest w danym momencie możliwe” - napisali autorzy Kongregacji Nauki Wiary w „Uwagach dotyczących projektów legalizacji związków między osobami homoseksualnymi”.

Nauczanie w tej sprawie jest więc całkowicie jasne. Szkoda, że ksiądz Sowa zamiast je przypominać wybiera pocieszanie (szkoda, że w kłamstwie) posłów PO, którzy mają wątpliwości, czy ważniejsze jest dla nich nauczanie Jezusa Chrystusa czy Donalda Tuska.

 

Wykop Skomentuj135
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale