267
BLOG
Frank! Koniec czy początek?
Przyglądając się dyskusjom na temat franka szwajcarskiego w mediach i prasie odnoszę wrażenie, że w dalszym ciągu mamy doczynienia z epidemią hipokryzji. Kiedy studiowałem na Uniwersytecie Warszawskim miałem okazję rozmawiać z pewnym finansistom o tym jak będzie wyglądać świat rynku finansowego za 20 lat? Szybko zwrócił moją uwagę, że podstawowym mechanizmem regulowania ryku są waluty. Każde państwo jeśli ma problemy ze swoją gospodarką kombinuje ze swoją walutą narodową. Problem jednak w tym, że są takie państwa, których waluta stanowi walutę międzynarodową. A więc każda choćby najmniejsza zabawa taką walutą odbija się nie tylko w macierzystym kraju czy gospodarce ale także po za nimi. Ten kto o tym nie wie i idzie do banku po kredyt tylko dlatego, że usłyszał kredyt w tej walucie jest tańszy wpierw powinien udać się do dobrego doradcy finansowego z innego banku i posłuchać co ma do powiedzenia na ten temat. Niestety wielu Polaków wzięło kredyt we frankach szwajcarskich bo ktoś im powiedział, że taki kredyt jest tańszy od tego w złotówkach. Z ekonomicznego punktu widzenia tak jest. Ale trzeba też wiedzieć, że frank szwajcarski należy do kategorii twarde waluty i liczyć z tym, że Bank Szwajcarski jest bankiem kraju, który nie posiada surowców a jego główną gałezią dochodu jest bankowość. Sam frank szwajcarski został w prowadzony do obiego w 1848r. i pierwsze banknoty były drukowane w Wieliej Brytanii bowiem w Szwajcarii nie było drukarni do druku pieniędzy. Celem tej waluty było opanowanie sytuacji w szwajcarskiej gospodarce w którj krążyło wiele różnych monet z całej Europy. Frank spełnił swoje zadanie i jeszcze w XIX wieku stał się liczącą walutą europejską. Trzeba też pamiętać, że kiedy Bank Szwajcarii wprowadzał franka w Europie szalała wiosna ludów a zatem tenże frank miał uchronić szwajcarską gospodarkę od zawirowań. Kryzys finansowy, który uderzył w globalną gospodarkę przyczynił się do zmiany zachowań bogatych którzy szybko swój majątek musieli ulokować w bezpiecznej twardej walucie. W latach 2009 - 2014r nie było wielkiego wyboru. Dolar był słaby i pod nakiem zapytania stała przyszłość amerykańskiej gospodarki. Podobnie wyglądała sytuacja euro i europejskiej gospodarki. Funt brytyjski był z kolei dla wielu za drogi. Na placu boju pozostał więc tylko Frank Szwajcarski. Toteż kto bagaty lokował swoje kapitały w Szwajcarii. Frank zaczął się więc umacniać z pocżątku nieznacznie ale ciągle. Aż w końcu osiągnął poziom, który spawiał, że szwajcarska gospodarka przestawała być konkurencyjna. Bank Szwajcarii musiał działać i zadziałał zawiszając kurs franka do euro na poziomie 1.2. Ale to wcale nie zatrzymało przypływu kapitału. No to wprowadził ujemne oprocentowanie ten mechanizm również nie zadziałał. Bank Szwajcarski musiał więc znów zadziałać. Wiedział, żę realny kurs franka jest większy a wiadomo, że zbyt drogi kurs waluty odstrasza kapitałowców. No to uwolnił franka i stało się co się stało. Tym wszystkim, którzy wzięli z łaski swojej kredyt we frankach nie będę mówił, że są debilami. Bo poprostu jak 95% Polaków nie mają gruntownej wiedzy o finansach. I takiej wiedzy posiadać nie muszą. Taką wiedzę powinny posiadać banki i ludzie którzy tym się zajmują zawodowo i przez wiele, wiele lat. Poprostu po 150 latach historia się powtórzyła a frankowicze padli jej ofiarą. Dzisiaj trudno udzielić jakieś dobraj rady bo trudno też przewidzieć jak zachowywać się będzie gospodarka szwajcarska od której to ten nieszczęsny frank zależy. Nie ma też pewnośći, że zatrzyma się na 4,35 bo równie dobrze może być po 3,35 albo po 5,35. Przewalutowanie takiego kredytu również nie jest dobrym rozwiązaniem na dłuższą metę. Bo może się okazać, że złotówka się osłabi i wtedy możemy zapłacić tyle samo co kredyt we frankach. Dlatego należy uzbroić się w cierpliwość i mieć nadzieję, że jutro będzie lepiej.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)