Wzruszająca jest troska strasburskiego trybunału o włoską Finkę...
Obserwując z rosnącym niesmakiem galopadę absurdu przez szerokie aleje Europy, myślę sobie - jak łatwo wyjałowić pojęcia, którymi szermują aktywiści poprawności politycznej w tzw. "zjednoczonej" UE.
Równość - jasne! Pod warunkiem, że państwowa pomoc płynie do firm niemieckich, a nie do jakichś konkurentów ze stoczni w dziwnej Polsce.
Tolerancja? Oczywiście - ale tylko dla "bezwyznaniowców". "Religia do kruchty!" - tę lekcję odrabialiśmy już za Gomółki.
Patrzę i zastanawiam się, jak wielu da się jeszcze karmić taką karmą poprawności politycznej - egzekwowaną, aż do skutku, decyzjami sądu.
Aż do ztłuszczenia sumienia - jak gęsiej wątroby...
Patrzę sobie i tak sobie myślę:
Czy takie same głosy aktywności turbodynomanów ateizmu podniosą się, aby kolejne muzułmańskie dziewczynki zostały usunięte z francuskich szkół za noszenie chust (co jest zgodne z ich sumieniem)?
Czy takie same głosy podniosą się, gdy ktoś uzna, że noszenie nakrycia głowy (kipa) w miejscu publicznym przez prawowiernego Żyda (znak zgodny z wyznawaną religią!) - obraża jego ateistyczne ego?
I nie będą to, naprawdę, szykany? Z tego też zrobi się "strasburski pasztet"?
To także zostanie przez ogół przełknięte z gęsią pokorą?
Można by pomyśleć, że jeżeli ktoś ma celiakię to należy na jego wniosek zamykać piekarnie i likwidować stoiska z bagietkami w sklepach? Wegetarianie nabędą tą drogą prawo do wykreślania schabowego z menu restauracji? Bon apetit...
A pamiętam ze wspomnień mojego Dziadka, że w jedej klasie tarnopolskiego gimnazjum siedzieli obok siebie i przyjaźnili się: rzymscy katolicy, grekokatolicy, prawosławni, starozakonni i ewangelicy. Mało tego - składali sobie wizyty w czasie swoich świąt... A ile było ferii!!! ;)
Mało tego - pomagli potem sobie w czasie wojny. Tego również nauczyła ich przedwojenna szkoła - gdzie nikt nie chował się ze swoim wyznaniem.
Czego nauczy dziś szkoła europejska?



Komentarze
Pokaż komentarze