Te słowa pani poseł z PO wypowiedziała pod adresem Antoniego Macierewicza szykującego wyjazd do USA na spotkanie z republikańskimi kongresmenami.
Ciekawe czy pani poseł Kidawa-Błońska ma numer telefonu pana posła Mirosława Drzewieckiego. I czy skorzystała kiedykolwiek z okazji, aby porozmawiać - choćby telefonicznie - ze swoim prominentnym partyjnym kolegą o problemie przyzwoitości ?
Posłowie SLD z kolei sekundują rzecznikowi Grasiowi i wypominają Macierewiczowi i Fotydze, że nie konsultowali swojego wyjazdu do USA z ministrem Radkiem Sikorskim. Patrząc na to, że ta dwójka jedzie do Stanów, aby prosić republikańskich parlamentarzystów o wsparcie prac wyjaśniających przyczyny katastrofy smoleńskiej, nie sposób nie zapytać - jakiejże to światłej rady mógłby im tu udzielić Radek Sikorski?
Przecież on już w godzinę po katastrofie twierdził, że spowodował ją błąd pilotów! Tak szybko wniosków nie wyciągał nawet Sherlock Holmes... A przecież zdaniem rządu współpraca z Rosją w tym zakresie przebiega jak należy.
Co do innych porad na temat Waszyngtonu, to przypuszczam, że przyjaciele pana Radka Sikorskiego i jego żony jadają lunch w innych klubach niż republikańscy kongresmeni.
Gdyby to jeszcze poseł Macierewicz jechał na spotkanie z parlamentarzystami mocarstwa, które nie jest naszym sojusznikiem... Ale on jedzie do naszych przyjaciół, czyż nie?



Komentarze
Pokaż komentarze (13)