Wzruszają mnie cytaty prasy rosyjskiej publikowane przez GW, w których bije zdumienie (?) np. Izwiestji ostrymi wypowiedziami Donalda Tuska na temat raportu smoleńskiego MAK.
Wielki to widać pan, gdy jego zmarszczona brew i słowa o tym, że raport "w tym kształcie jest nie do przyjęcia" - lękiem napawają tuby rosyjskiej propagandy. "Donald Tusk ogłosił alarm przeciwlotniczy" - próbuje ironizować rosyjska gazeta. "Co się stało z Donaldem Tuskiem?" - pyta Komsomolskaja Prawda. W Rosji zauważono ostre słowa, jakimi posłuzył się powściągliwy zazwyczaj w sprawie smoleńskiego śledztwa premier.
A mi przed oczami wyobraźni jawi się scena z kozackiego obozu z "Ogniem i mieczem", gdy przerażone kozactwo uciszało się podczas pertraktacji z Tuhaj Bejem, widząc gniew srogiego Tatara. Rozchodził się wtedy wśród Zaporożców pełen trwogi okrzyk - ostrzegający, że wódz tatarski "rozserdyłsia"...
Ciekawe czemu po latach rządów Platformy uważam te "bębnienia po klacie" za kolejny pic na wodę/ fotomontaż? Czemu wyobraźnia podpowiada mi, że owa wystudiowana srogość pociągnie za sobą przesłanie Rosjanom listy zastrzeżeń, z której oni uwzględnią kilka procent - a nasza maszyneczka propagandy ogłosi kolejny sukces dyplomatyczny "twardego" Donalda, co to się Kremlowi nie kłaniał ?.
Po czym wszystko zostanie po staremu. I jakiś kolejny trzeciograniturowy minister od kolei losu będzie musiał składać samokrytykę i przepraszać, k*'*a, przepraszać (pkp).
I nie stanie się nic, aż do końca...



Komentarze
Pokaż komentarze (4)