Kolejny raz tego wieczora widzę w TVP INFO materiał o górniku, który spędził około 40 dni pod ziemią w swojej kopalni. Zszedł pod ziemię po tym, gdy dowiedział się, że zostaje zwolniony z pracy. Jak opowiadają koledzy górnika, znał on doskonale swoją "grubę", przepracował pod ziemią 25 lat. Mógł więc, ukrywając się, odnajdywać miejsca podziemnych cieków wodnych - z których pił wodę... Przypuszczają zresztą, że ktoś musiał ukrywającemu się dostarczać żywność na teren kopalni. Dopiero brak górniczej lampy pozwolił nadzorowi rozpoznać śląskiego Robinsona Crusoe. Wyprowadzono go na powierzchnię.
Do czego?
Myślę, że historia taka nadaje się nie tylko na telewizyjny materiał, ale nawet na poruszający filmowy dramat.
Jakim komentarzem opatruje ją jednak ekranowy gwiazdor naszej telewizji?
Pora na lekcję profesjonalnej błyskotliwości oraz dobrego smaku nowych mediów: Anosując w serwisie po 23:00 historię górnika tułającego się w podziemiach własnej kopalni - pan redaktor Sławomir Siezieniewski rzuca w kamerę "błyskotliwy bon-mocik": `Najwyraźniej ma doła!`
Komuś, kto dopuszcza bubka z takimi tekstami przed kamerę poleciłbym z głębi serca tekst redaktora Witolda Gadowskiego o głosie zza ściany. Z resztką nadziei, że dotrze...



Komentarze
Pokaż komentarze