Refleksja, która przyszła nam w dyskusji po kolejnym "sucks-cesie" polskiej reprezentacji imienia Euro2012. Ale przecież nie musi odnosić się wyłącznie do dywagacji nad jakością kopania piłki. Można nawet oderwać się od luźnych skojarzeń poziomu gry tych piłkarzy z pewną portugalską firmą dyskontową, pełniącą honory sponsora reprezentacji narodowej. A nawet nie trzeba odnosić się do komitetów politycznego poparcia, w które angażował się trener Franz Smuda.
Wspaniały tekst Wojciecha Młynarskiego, wspominającego ś.p. Jerzego Dobrowolskiego:
Mój przyjaciel, słynny Dobrowolski Jurek,
jeden z dowcipniejszych znanych mi Polaków,
kiedy czasem do mnie wpadał
i cokolwiek pił czy zjadał,
bardzo lubił gdy pytałem go: "A w smaku?"
Kiedy wpadał czasem w porze obiadowej,
zanim przy herbacie skrzypnął pod nim tapczan,
razem ze mną zupkę chlupał,
a gdym pytał: "No, jak zupa?"
Mówił: "Świetna". Ja:"A w smaku?" "W smaku słabsza".
A że jestem z Państwem absolutnie szczery
i na ogół nic nie miewam do ukrycia,
wyznam, że gdy wstaje słonko
owo Jurka powiedzonko
bardzo dziś pasuje do polskiego życia.
Bowiem gdy totalitaryzm wreszcie runął,
brak cenzury, władzęś wybrał sam, rodaku,
demokracja gdy w rozkwicie,
piękne jest to nasze życie,
ale proszę, nie pytajcie mnie: "A w smaku?"



Komentarze
Pokaż komentarze (1)