Blog
z pamiętnika Teutonicka...
Teutonick
Teutonick soldier of fortune
7 obserwujących 124 notki 86922 odsłony
Teutonick, 9 sierpnia 2018 r.

Przegląd prasy i innych osobliwości medialnych z ulubionym portalem w tle

372 1 0 A A A

   Obserwując toczącą się prekampanię do wyborów samorządowych trudno oprzeć się wrażeniu, iż nie ma takiej gafy, której jeszcze nie zdążyłby popełnić niezwykle starannie wykształcony prekandydat na prezydenta Warszawy z ramienia totalniackiej jaczejki mieniącej się być opozycją. W ostatnim czasie zdążył się odznaczyć m. in. pomysłem wstrzymania budowy autostrad, na którym to przedsięwzięciu swego czasu jego macierzysta partia zbudowała całą narrację o „nierobieniu polityki” (a od czego u licha mamy polityków jeśli nie od „robienia polityki” w jej pierwotnym znaczeniu czyli pracy na rzecz dobra wspólnego?), w wyniku którego to „nierobienia” zbankrutował w owym czasie cały szereg firm podwykonawczych, których właściciele upatrywali - jakże niesłusznie, co widać jak na dłoni po latach - w owych inwestycjach szansy na rozwój własnych podmiotów gospodarczych, a finalnie jak zwykle zarobił jedynie ten, który niejako z definicji miał zarobić. W związku z powyższym frywolny Czaskoś chyba uznał, że skoro obecnie nie zarabiają już ci sami zdefiniowani zarabiacze, to chyba lepiej, żeby nic się nie budowało.

   Ale mamy też cały szereg pomniejszych kwiatków jak wizyty z tragarzami u znajomego pszczelarza z opcją adopcji nieszczęsnych owadów zamiast spotkań z wyborcami (pszczoła przecież żadnego niewygodnego pytania nie zada, a jak zechce użądlić, to zawsze można się przebrać w gustowny kaftanik), ale też sesje ławeczkowe wraz z rodziną, na których zagoniona jak widać siłą przed obiektyw córka prekandydata przywołuje w skojarzeniach główne postaci płci żeńskiej rodem wprost z serii japońskich horrorów. Rodzinka występuje plenerze gdyż jak raczył się wyrazić sam Czaskoś, jego małżonka nie wyraziła zgody na wpuszczenie dziennikarzy w ramach prekampanii do rodzinnego gniazdka nawet gdyby od tego miała zależeć szansa na osadzenie pana męża na prezydencko-stołecznym stolcu. Żoniny papuć, który w przypadku dokonania takowego wyboru przez tysiące „wahszawiaków” (jeśliby faktycznie słowo miało stać się ciałem, pozostałoby jedynie chyba pogratulować mieszkańcom stolicy po 12 latach nierządów Hanki skłonności masochistycznych) miałby chyba tyle na temat lokalnej warszawskiej polityki do powiedzenia, ile obecnie ma we własnym domu, postanowił za to przybliżyć swoim potencjalnym wyborcom postać udomowionego ptaka w postaci papugi o wdzięcznym imieniu „Cipek” (jeśli owo nazewnictwo miałoby w owych okolicznościach stanowić jedynie przypadek, to biorąc pod uwagę również charakterystycznie częściowo zarośnięte oblicze pana prekandydata, musiałoby ono tworzyć zaiste ciekawą koincydencję), którego podobnież miał nauczyć skrzeczeć „Kon-sty-tuc-ja” (szkoda, że nie „Nieder Frankreich” albo „Kaiser idiot”).

   Jednak trzeba uczciwie przyznać, że i po stronie rządowej zdarzają się niezwykle tajemnicze ciekawostki komunikacyjne, chociażby wtedy gdy pewien pan wiceminister udzielając wywiadu dla „Faktu” (sama nazwa owego czegoś ukazującego się w postaci nomen omen papierowej brzmi jak kiepski dowcip) rzucił był „pół-żartem pół-serio” pomysł wprowadzenia podatku „bykowego”. Pomijając już co by na ów koncept rzekł sam imć Prezes, zadziwiającym zdaje się niefrasobliwość w kontaktach z mediami przedstawicieli obecnej władzy, żyjących jakby w słodkiej nieświadomości tego co szeroki front medialny skierowany przeciwko nim samym, jest w stanie nawyprawiać z każdą najmniejszą niedoprecyzowaną bądź też niezręczną wypowiedzią tego czy innego polityka, rozpętując kolejne medialne histerie i nie potrzebując już nawet do tego produkowanych gdzieniegdzie seryjnie dziennikarskich kaczek zwanych obecnie na nowomodną modłę „fejkniusami”, w których niezwykle chętnie specjalizować zwykł się pewien łonetowy portal dezinformacyjny, podobnież zresztą należący do najchętniej odwiedzanych przez naszych rodzimych internautów.

   Bo i czegóż tam nie ma! Obok wyżej wymienionych specialite de la maison oraz „poważnych” analiz i opinii jakże znamienitych państwa żurnalistów w postaci chociażby samego Sławusia Sierakowskiego (to ci dopiero poważny analityk) znajdziemy takie „lifestylowe” kwiatki jak np. „Ranking kochanków – który znak zodiaku jest najlepszy w łóżku” (aż bałem się sprawdzić) lub też „Jakie mamy fantazje seksualne i co mogą o nas świadczyć” (chyba każdy sam wie jakie ewentualnie fantazje posiada i nie potrzebuje do tego czytać wielce uczonego artykułu), a wreszcie „Na jaki kolor pomalować pokój żeby mieć udane życie seksualne” (tą jakże frapującą kwestię pozwolę sobie zostawić już bez szerszego komentarza). Możemy się również dowiedzieć o tym, że jakaś Odęta (imię pewnie wiele mówi o usposobieniu owej persony) schudła w ciąży (co pewnie w przyszłości w zamyśle autorów tego typu newsów winno – obok dziergania sobie na skórze dziecięcych malowanek i spinania kudłów w babcine koki – stanowić wśród naszych krajowych damulek powszechny trend). Prócz tego u samego spodu strony głównej możemy napotkać tzw. „zajawki” na produkty ichniej, skierowanej zdaje się intencjonalnie do „ludzi młodych”, skrajnie „wolnościowo” i „ekologicznie” rozjątrzonej przybudówki, wzmacnianej przez kadry sprawdzone już niejednokrotnie w boju w ramach przeróżnych GWnianych przedsięwzięć medialnych, pod niewiele mówiącym kryptonimem „noizz”, w którym obecnie pośród innych rozlicznych genderowo-głuptakowych rewelacji, można na ten przykład wyczytać taką oto ciekawostkę, że „palacze marihuany też chcą posprzątać ziemię”.

Opublikowano: 09.08.2018 23:18. Ostatnia aktualizacja: 11.08.2018 15:49.
Autor: Teutonick
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

szydercza szarańcza

Ostatnie notki

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • A cóż ma jedno z drugim wspólnego panie mitomanie?
  • Mój śp. Ojciec robił za czasów schyłkowej komuny doskonałe kanapki z pomidorem i liśćmi...
  • Czyli podsumowując: Niechże tam sobie kradną, jak kradli, byleby ciepła woda w kranie była

Tematy w dziale Kultura