Wałęsa nazwał Prezydenta RP "durniem". Abstrahując od wszelkich niuansów, natury prawnej czy moralnej , żal mi jest, że nie wykorzystał wrodzonej słownej niepokorności Kaczyńskich, często wykraczającej poza ramy cywilizowanego słownika politycznego.
Ciekaw jestem, czy politycy PiSu garnęliby się do prokuratura z donosem, gdyby Wałęsa nazwał Kaczyńskiego "dziadem" ("spieprzaj dziadu") czy "czerwoną małpą" (jako, że obecna konfiguracja to najbardziej lewicowy rzad od 17 lat)?


Komentarze
Pokaż komentarze (1)