Kilka słów tytułem wstępu.
To, że Prezes Kurtyka to mężczyzna w pełni wcielający grecki ideał "kalos kagathos" nikogo przekonywać nie trzeba. Zwłaszcza w naszym buraczano kartoflanym kraju gdzie od chłopa do niedawna jeszcze wymagało się aby "był ino ciut piękniejszy od diabła" i jeszcze żeby od święta umył nogi, mężczyzna postawny, zadbany i uczony to ciągle jeszcze rodzynek koncentrujący uwagę wszelkich niewiast. Nietrudno więc było zgadnąć, że damy ze wszystkich stanów zaczną na Prezesa parol zaginać a swoich ślubnych rzucą w kąt, nawet jeśliby miały przez to konserwatywne i prawackie cnoty niepomiernie ucierpieć.
No bo czyż Pismo nie mówi nam: "A namiętność trudna jest jak świat podziemny" ?
Uwielbiam Gazetę Polską !
Już wielokrotnie pisałem, że uwielbiam Gazetę Polską szczególnie od czasu kiedy jej redaktorem naczelnym jest Tomasz Sakiewicz. Zawsze też uważałem, że nikt tak nie potrafi skompromitować polskiej prawicy jak publicyści i sam naczelny tego zasłużonego organu. Czytanie ekonomicznych analiz Sakiewicza poprawia mi humor na kilka dobrych tygodni ponieważ nie wyobrażam sobie, żeby jakakolwiek istota oświecona przyrodzonym światłem rozumu nie odczuwała dogłębnej żenady podczas lektury, demaskatorskie artykuły Doroty Kani oraz felietony Ziemkiewicza dopełniają obraz całkowitego upadku intelektualnego tej formacji gdzie "łańcuchy tautologii i kilka pojęć jak cepy" są głęboo zanurzone w tabloidowym sosie.
Taki właśnie tabloid dla prawactwa wymyślił sobie redaktor Sakiewicz i niech mu będzie za to chwała bo przecież polski prawak też musi poczytać sobie swoje prawackie "Nie" i złych emocji trochę z siebie przy lekturze wydalić inaczej prawactwo polskie w ogóle byłoby nie do zniesienia.
"Orlęta, chłopięta" z GaPolu
Starałem się jednak zwykle nie krytykować ad personam, chociaż owo prawackie zadęcie tych publicystów w stylu "orlęta, chłopięta" korci jak nie wiem co. I w końcu dzisiaj nie wytrzymałem. A kroplą, która przelała czarę był cudownie ujawniony list profesora Hejke (tak, tak dobrze zgadujesz Czytelniku męża zastępczyni i prawej ręki RedNacza Sakiewicza Katarzyny Hejke) do samego prezydenta w sprawie.... uwiedzenia tejże Katarzyny przez Prezesa Kurtykę. A jakiego oręża użył Prezes aby zdobyć warowną twierdzę cnót Katarzyny ??? No pomyśl czytelniku ? Co mogło być owym wabikiem, który spowodował, iż Katarzyna niepomna miłosnych zaklęć męza i płaczu dziatek rzuciła się w objęcia Prezesa ??? Teczki sugeruje wzgardzony mąż ! Teczki owym orężem były, które to wyciągane z przepastnych czeluści przez Prezesa podstawą do oskarżycielskich artykułów pisanych potem przez ambitną Katarzynę były.
Tak więc chcąc zasłynąć jako pierwsza lustratorka "salonu wrażego III RP" Katarzyna uchylić "kwiat swego sekretu" się Prezesowi zgodziła ale aby pić słodki nektar z owego kwiatu Prezes musiał ciągle nowe, rewelacyjne teczki donosić.
I może wzgardzony mąż jak wielu potulnych rogaczy jakoś przełknąłby tę zniewagę, szczególnie, że po prostu wyjechał aby ślubnej swej megiery w stanie miłosnego uniesienia, którego katalizatorem był Prezes, nie oglądać. Ale... tego, że w sukurs Prezesowi przyszedł sam Prezydent i orderem go jeszcze odznaczył, tego już profesor ścierpieć nie mógł i całą sromotę w liście opisał i go do wszystkich naszych Głów Państwa wysłał.
Dał nam przykład...
Oj cieżko w dzisiejszych czasach prawackim orlęciem, chłopięciem być. A przecież i kiedyś lekko nie było i chyba dlatego nasze rodzime prawactwo stara się dorównać w kwesiach obyczajowych swemu Mesjaszowi tj. Romanowi Dmowskiemu, który jak donoszą Zyzaki II RP nie stronił od kosztowania nektarów z rozlicznych kwiatów. Dobrze, że w II RP wiedziano jeszcze co to dobry obyczaj i żaden oszalały lewak z KPP rodem nie napisał 600 stronic wywiadów z damami, które nie mogły się oprzeć "magnetyzmowi zwierzęcemu" twórcy ND oraz kolejnych 600 na których damy upadłe opisywałyby ze szczegółami rodzaje usług jakie na rzecz Ojca Założyciela świadczyły.
W każdym razie możemy z całym przekonaniem powiedzieć, że w nurcie narodowym istnieje ugruntowana przez Romana Dmowskiego tradycja aby uciech cielesnych sobie nie odmawiać i do tej właśnie tradycji nawiązywali pani Katarzyna i Prezes.
Lustracja zdziczenia obyczajów przedśmiertnych.
Upadnę więc jeszcze niżej i dokonam lustracji obyczajowej najznamienitrzych postaci Gazety Polskiej. Sam RedNacz jest jak to wyznał na falach radia TokFm "wielkim grzesznikiem" czego potwierdzeniem jest jego rozwodowa przeszłość. Pogromca salonu i gwiazda felietonistyki prawicowej Rafał Ziemkiewicz z racji danych mu talentów nie tylko zdradzał żonę, co przyczyniło się do jej wymiany ale jak wiedzą miłośnicy jego prozy robiło to wszystko "Ciało obce" więc nie wiem czy można to zaliczyć. Zrozumiałym jest, że do tej grupy dołączyła pani Katarzyna w stylu jaki swego czasu w filmie "Magnat" zaprezentował Linda oraz Szapołowska, tyle że poczciwe makowce zastąpione zostały teczkami wrażych TW. Ach jakaż to musiała być uczta zmysłów !!!
Wreszcie nie mogę wspomnieć o niezwykle płodnej publicystce Gazety tj. Dorocie Kani, która odwiedzała w celach rozlicznych zbrodniarzy III RP aby ich do składania bardziej lub mniej interesujących zeznań skłaniać. Ach jakież to musiały być emocje !! Te zezwierzęcone samce wpijające się wzrokiem w jej garsonkę i... proponujące pożyczkę wypłaconą przez teściową.
Memento:
Zastanawiam się czy nadejdzie czas kiedy prawackie "orlęta i chłopięta" w końcu się zamkną ? Kiedy w końcu przestaną nas pouczać o konserwatywnych cnotach lub o cnotach w ogóle podczas gdy ich rodziny rozpadają się z hukiem z powodu wszelkiego rodzaju nieumiarkowania.
Ale kto widział żeby drogowskaz chodził drogą, którą wskazuje ? Prawda ?
Przypisy:
Cytuję list profesora Hejke w pełnym brzmieniu:
Kobyłka, 24 kwietnia 2009 r.
Pan
Prezydent RP Lech Kaczyński
Panie Prezydencie,
Piszę ten list, ponieważ uważam, że powinien zostać Pan poinformowany o tym, jakim człowiekiem jest w rzeczywistości osoba, którą odznaczył Pan w ostatnich dniach Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski. Chodzi o Pana Janusza Kurtykę, prezesa IPN.
Kiedy po powrocie z wyjazdu zagranicznego dowiedziałem się, że odznaczył go Pan tym orderem, byłem wzburzony. Wierzę jednak, że gdyby posiadał Pan wiedzę o prawdziwej naturze tego człowieka nie dopuściłby Pan do tego, żeby jego imię widniało pośród wielu zasłużonych dla Polski kawalerów tego orderu.
Chcę Pana poinformować, że ten, którego jak mniemam w dobrej wierze, Pan uhonorował jest człowiekiem cynicznym i wyrachowanym, za nic mającym zasady, którym również Pan hołduje. Pomimo że Pan Janusz Kurtyka przedstawia się jako obrońca prawdy i osoba o krystalicznym życiorysie, to jego życie ma też ciemne strony -- jedną z takich skrzętnie ukrywanych przez niego tajemnic jest romans jaki nawiązał z moją żoną Katarzyną Hejke, w końcu 2006 r., którym doprowadził do rozpadu mojego małżeństwa.
Rozumiem, że zdarzają się małżeńskie zdrady, jednak nie fakt zdrady boli mnie najbardziej -- nie mogę pogodzić się z tym, że rozbija moje małżeństwo i burzy spokój dzieci osoba mieniąca się obrońcą tradycyjnych wartości i prawdy. Cała sprawa pozostałaby jednak tylko sprawą obyczajową, gdyby nie jeden istotny fakt, o którym powinien Pan wiedzieć - otóż moja żona jest znaną dziennikarką prawicowej prasy, która w okresie romansu z Panem Januszem Kurtyką napisała szereg artykułów dot. lustracji i zawierających treści dostępne jedynie w archiwach IPN zastrzeżonych dla innych osób.
Odznaczony przez Pana człowiek pomimo moich wielu listów nie odpowiedział na żaden z nich, nie zdobył się nawet na powiedzenie słowa "przepraszam", choć nie brakowało mu ani inwencji ani pomysłów służących do uwiedzenia mojej żony, mamionej i otumanionej przez niego przekazywanymi tajnymi aktami IPN, które potem były podstawą jej artykułów w Gazecie Polskiej.
Wierzę, że gdyby nie nadużył on swojej funkcji to nie byłby w stanie uwieść mojej żony -- wspaniałej, mądrej i trochę zbyt ambitnej dziennikarki, a wtedy nadal bylibyśmy rodziną.
Ten człowiek ośmieszył nie tylko mnie, ale ośmiesza nasz kraj, naszą historię i Pana Panie Prezydencie. Dla mnie nie znalazł czasu ani odwagi, aby spojrzeć mi prosto w oczy, ale wierzę, że Pan nie pozwoli na to, aby człowiek o takiej kondycji moralnej stawiany był w jednym rzędzie z narodowymi bohaterami -- innymi zasłużonymi wobec Ojczyzny Kawalerami Krzyża Komandorskiego z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski.
Z poważaniem
Prof. Krzysztof Hejke
Do wiadomości:
Bronisław Komorowski, Marszałek Sejmu RP Prof,
Prof. Andrzej Paczkowski
Przewodniczący Kolegium IPN


Komentarze
Pokaż komentarze