To oczywisty paradoks dla każdego kto mnie choć trochę zna ale tym razem tak właśnie jest. Wszyscy tak jakoś niemarawo, półgebkiem, coś tam bąkają i nawet sam JarKacz też jakieś niemrawe "nie jest źle" z siebie wydobył a tymczasem ja go chwalę ponieważ jak by na to nie spojrzeć przynajmniej na krótką mętę Kaczyński odniósł kolejny sukces.
1. Po pierwsze nie stracił nic ze swojej prawicowości. Jego koncepcja odziedziczona po Helmucie Kohlu, że z prawej strony tylko ściana sprawdza się doskonale. Zmarginalizował wszystko co z jego prawej strony i skutecznie nie pozwala niczemu tam urosnąć.
2. Co więcej jego "sukces" w obecnych wyborach jest na tyle duży aby nie powodować secesji z jego własnej partii
3. Po trzecie wysłał dwa zwalczające się stronnictwa do Brukseli (drużyna Ziobry: Kempa, Kurski versus Kamiński, Bielan) gdzie daleko od kamer TVN24 będą sobie toczyć swoje wojenki.
4. Spacyfikował medialny szum wokół "sprawek" Ziobry i wybryków Kurskiego. W związku z immunitetem sprawy spadają z wokand a za pięć lat pies z kulawą nogą o nich nie będzie pamiętał.
Reasumując Kaczyński nic nie stracił a zyskał umocnienie na prawej stronie co znacząco wpłynie na podniesienie dyscypliny w partii bo ew. secesjoniści długo się będą zastanawiać czy nie powtórzą "sukcesu" Marka Jurka. Pokazał polskiej prawicy oraz grającym na nią drużynom (stacja Rydzyka), że jest jedynym ośrodkiem zdolnym ją reprezentować, schował w Brukseli zwalczające się frakcje i... może spokojnie zacząć pracę w kraju.
Dodatkowo "niezbyt ważne" wybory dały ważny materiał do przemyślenia , ponieważ, jak słusznie zauważył Rybitzky "teoria niskiej frekfencji", która jakoby miała sprzyjać PIS-owi niestety zupełnie się nie sprawdziła.
I na tym "plusy dodatnie" się kończą a zaczynają "plusy ujemne" pozwolę je tu sobie wyliczyć.
1. PIS pozbywa się ważnych medialnie postaci i wysyła je na "polityczną emeryturę" do Brukseli. Znika cała ekipa Ziobry, znika Cymański a Kaczyński zostaje z "zakonem PC" tyle, że bez kilku charyzmatycznych postaci takich jak Dorn.
To, że zakon "prochu nie wymyśli" widoczne jest od czasu jego założenia, dlatego też intelektualne pustynnienie PIS-u będzie raczej postępować.
2. PIS pokazał po raz kolejny, że nie ma kompletnie żadnego pomysłu na zagospodarowanie środka sceny politycznej, w czym jest podobny do nieistniejących już prawicowych i populistycznych kanap z okresu akcesji do UE. Zastanawia mnie ta kompletna ślepota kierownictwa. Wszyscy, którzy straszyli Unią dawno są pod wodą albo nawrócili się i liczą unijne pieniądze, zaś Ci których straszono po prostu liczą unijne pieniądze i głosują portfelami. Dowód: upadek PIS-u w zachodniopomorskim, poznańskim i warmii-mazurach. Straszenie bauerem, co przyjdzie i zabierze spowodowało tylko zabranie PIS-owi głosów tych, którzy używają jeszcze szarych komórek.
2. Straszenie kryzysem i wprowadzeniem Euro to taka sama bajka o żelaznym wilku jak Agnes Trawny, która przybyła z Reichu i zabiera. Albo Kaczyński nie ma pojęcia co i w jaki sposób się dzieje w gospodarce albo stawia na tej dziedzinie krzyżyk bo i tak jej nie odwojuje PO więc decyduje się na opowiadanie banialuk, które wnerwiają każdego kto coś gdzieś prowadzi i widzi, że Euro na Słowacji to nie był wybuch ekonomicznej bomby atomowej i że skoki złotówki mogą cieszyć jedynie znienawidzonych przez całą ekipę Kaczyńskich bankierów z Goldman Sachs.
Żeby stać się sexy czy może jazzy PIS musiałby przynajmniej odpuścić w sprawie Euro ale po ostatnim występie Lecha Kaczyńskiego na sesji w NBP stwierdzam, że żadnych na to widoków nie ma.
Sądzę, że partia, która konsekwentnie trzyma się 10 przykazań a jednocześnie deklaruje, że modernizacja gospodarki, wprowadzenie Euro i jeszcze kilka cywilizacyjnych projektów nie musi prowadzić do pustoszenia lodówek miałaby szanse zawojować dla siebie konserwatywnych przedsiębiorców.
Ale czy Kaczyński z Putrą, Gosiewskim i Kuchcińskim mogą wymyślić coś co nas zaskoczy, co nas porwie, co nas zachwyci ? Bardzo w to wątpię ale fakt ten nie smuci mnie a wprost przeciwnie.
52
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (7)