Zacznę od krytykowania Ziemkiewicza ponieważ go nie lubię. Po tym co napisała i powiedziała w Rzepie Alina Cała muszę się przyznać, że również jej nie lubię ale Ziemkiewicza zdecydowanie bardziej więc od niego właśnie zacznę.
I tu zapewne zadziwię czytelników, bowiem Ziemkiewicza nie lubię nie za jego krytykę Michnika (którego jak wiadomo zupełnie bezkrytycznie uwielbiam) i michnikoidów i dziennikarzy Gazety Wyborczej (którą jak wiadomo zupełnie bezkrytycznie czytam). Nie lubię go za beznadziejnie prymitywną treść jego felietonów, za wyłażące, jak słoma z butów, „ideolo”. Porównanie tekstów Ziemkiewicza z tekstami np. Rybińskiego to jak porównywać pałę z piórem Mont Blanc. Zasadniczo nie powinno mnie to dziwić bo przecież felietonistyka Ziemkiewicza wyrosła na żyznej glebie GaPolu, gdzie jak wiadomo fakty nigdy nikomu nie przeszkadzały.
Gdy myślę: „Ziemkiewicz” do głowy przychodzą mi dwa cytaty. Jeden to słynny fragment z „Potęgi smaku” Herberta, który jak każda dobra literatura zupełnie się nie postarzał i do twórczości Ziemkiewicza pasuje jak ulał:
„łańcuchy tautologii parę pojęć jak cepy
dialektyka oprawców żadnej dystynkcji w rozumowaniu
składnia pozbawiona urody koniunktiwu”
To właśnie nie moja ale doskonale lapidarna definicja tego co Ziemkiewicz, przy pomocy pióra/klawiatury wytwarza.
Ale jest jeszcze cały anturage, który jego twórczość wspiera. I nie jest to uładzony anturage ale taki bardziej „z prosta” antysalonowy, przaśny, nasz, z ojca co pejsachówkę pił, z konwentów sf gdzie mołodieckiej sławy zażywał, z żony pierwszej i drugiej, z dziadków obsobaczania, z Gazety Wyborczej rozdzierania. Patrzysz i wiesz, że to swój chłop, co i flaszkę wypije i babę poobściskuje i KRUS zapłaci. Więc w mojej głowie wypełnionej cytatami zaraz się takowego anturage’u opis znajduje a zawdzięczam go Sylwii Plath:
„Każda kobieta uwielbia faszystę,
But na twarzy, bestię,
Brutalne serce, brutala takiego jak ty”
I chyba każdy kto przeczytał od deski do deski „Ciało obce” doskonale wie, że Ziemkiewicz, który jest wszak wykształconym polonistą, ten właśnie fragment poezji Plath wziął sobie głęboko do serca.
Dlatego też zupełnie się nie zdziwiłem, że Ziemkiewicz wystąpił w pierwszym szeregu, aby Alinie Całej dać pryncypialny odpór
Jak Ziemkiewicz Całą dekonstruował.
„Alina Cała jest dobitnym przykładem rozzuchwalenia. Nie liczy się z niczym, a najmniej z przyzwoitością. Każdą antysemicką brednię przedwojennego plebana zacytuje z powagą, ale o potępiających antysemityzm wypowiedziach hierarchów nie wspomni”
Ten akapit, który zaczyna tekst Ziemkiewicza jest jak soczewka, która skupia wszystko za co go nie lubię i za co nie lubią go czytelnicy, którzy starają się jeszcze używać rozumu.
Jakbym słuchał Kliszkę, Moczara, Gomółkę, Cyrankiewicza i Jaruzelskiego razem wziętych. Oto mamy znowu elementy rozzuchwalone, nie liczące się z niczym. Trzeba przywrócić porządek. Potem jednak zarzut się konkretyzuje: „Każdą antysemicką brednię przedwojennego plebana zacytuje z powagą, ale o potępiających antysemityzm wypowiedziach hierarchów nie wspomni”
I takie stawianie sprawy właśnie najbardziej lubię. Jest ono tak prostackie i głupie, że aż bolą zęby, ale Ziemkiewicz ma swoich czytelników za patentowych durniów, więc wciska ciemnotę ile wlezie.
Tematem prac Aliny Całej są przejawy antysemityzmu. Temat brzydki jak np. flora i fauna kloaki albo krętek blady, ale taki właśnie brzydki temat wybrała sobie Alina Cała i bardziej lub mniej udatnie go opisuje. Nie pisze o obronie społeczności żydowskiej przed przejawami antysemityzmu, nie pisze monografii Żegoty, ani nie pisze o Sprawiedliwych wśród narodów świata. Tematem jej pracy są głupie i paskudne wypowiedzi plebanów, głupie i paskudne teorie rasowe i wreszcie głupie i paskudne działania polityczne, które z tej głupiej i paskudnej ideologii wynikały.
Czy można opisać florę i faunę kloaki bez wspominania o środkach chemicznych zalecanych w celu zapobieżenia jej rozwojowi ? Owszem tak samo jak można opisać krętka bladego nie wspominając o penicylinie.
To właśnie istota ziemkiewiczowskiej manipulacji, wskazać na coś co z istoty nie było przedmiotem badań i uczynić z tego zarzut. Proszę bardzo, niech Ziemkiewicz siądzie i opracuje temat wypowiedzi hierarchów potępiających antysemityzm, ale nie będzie to już praca o antysemityzmie. Będzie to praca o odporze jaki dali mu hierarchowie.
W tej samej gazecie, w odpowiedzi na te same teksty Całej, Piotr Skwieciński potrafił oddać jej pracy sprawiedliwość pisząc:
„Czytelnicy „Rzeczpospolitej” dwukrotnie mogli się zapoznać z wizją świata Aliny Całej. Koncentruje się ona na odkrywaniu przejawów dawnego i obecnego polskiego antysemityzmu. Bywa w tym skuteczna – gdy zwraca uwagę na rozpowszechnienie tego typu postaw i emocji w Polsce międzywojennej. Za dokonany przez nią pod tym kątem przegląd przedwojennej polskiej prasy możemy być wdzięczni. Lektura to szarpiąca nerwy i sumienia. Wiedza o zasięgu – i gwałtowności – antyżydowskich emocji w II RP nie jest bowiem powszechna, nawet wśród czytających i piszących elit.”
Ale takie kapitulanckie passusy to nie w stylu pogromcy dziadków. On odwołuje się do stylu wypracowanego, przez, że znowu zacytuję Herberta, „ prawdziwych mężczyzn/ generałów/ atletów władzy/ despotów”
A jest to znana z wielu publikatorów żenująca wyliczanka w stylu: „policja podaje, że w demonstracji wzięło udział 200 osób a organizatorzy że 2000”. Tu jednak sprawa się komplikuje okazuje się bowiem, że Cała nie określiła podstawowej liczby w związku z tym Ziemkiewicz wyciąga inną autorkę z Żydowskiego Instytutu Historycznego, której pracę Cała nazwała „dobrze udokumentowaną”
„Alina Cała pisze, że w owych 100 pogromach w międzywojennej Polsce „nie wiadomo dokładnie, ilu ludzi zginęło, Jolanta Żyndul skłania się do liczby 17 ofiar śmiertelnych, ale przytacza inne źródła, które mówią o 25, a nawet 70 ofiarach”. W istocie Jolanta Żyndul oblicza liczbę ofiar na 14 (ale 17 to zawsze lepiej niż 14), a wspomniane źródła podające liczbę wyższą sama określa jako niewiarygodne. Mówiąc nawiasem, źródło mówiące o 70 zamordowanych przez Polaków Żydach to syjonistyczna gazeta wydawana w Palestynie.”
I tak to się właśnie robi. Co prawda Cała nic nie napisała o ofiarach ale w zupełnie innym miejscu napisała o pracy koleżanki, że „dobrze udokumentowana” więc zaglądamy do koleżanki a ta też niestety pisze tylko o 17 ofiarach ale na całe szczęście pisze też, że inne źródła podają inne szacunki. Dorzucamy więc te szacunki i mamy śliczny sylogizm. Skoro Cała cytuje Żyndul a Żyndul pisze, że są różne szacunki i podaje również te maksymalne to znaczy, że Cała popiera maksymalną podawaną liczbę ofiar. Wywód dla kretynów ale przecież za takich właśnie uważa Ziemkiewicz swoich czytelników
Ale przypominam sobie, że skądś znam tą metodę liczenia i interpretowania zdarzeń. Święciła triumfy w stanie wojennym i przed nim. W świetle tej metody interpretacyjnej śmierć Stanisława Pyjasa to wynik nieszczęśliwego wypadku (tak przecież została opisana w aktach i takie własnie akta odczytają za 50 lat historycy), śmierć Przemyka to wynik zastosowania nieprawidłowych procedur medycznych, śmierć ludzi przejechanych przez SKOTy to wypadki komunikacyjne, w starciach z milicją było poturbowanych jedynie 5 uczestników, ponieważ 25 zostało poturbowanych w starciach z aktywem robotniczym itp., itd. Że to metoda Urbana, że to metoda , którą posługuje się każdy totalitarny reżim (vide jak liczą ofiary w Iranie) to Ziemkiewiczowi zupełnie nie przeszkadza a nawet rozpędza się i konstatuje w stylu, na który nie pozwolił sobie nawet Urban ani Jaruzelski:
„Zabici zabitymi, tu być może szacunki nie są jeszcze wystarczająco dobitne, by cały świat zadrżał na wieść o rozmiarach tradycyjnego polskiego antysemityzmu. Zapewne będą sukcesywnie poprawiane; skoro zaliczono już – na co również pani Cała się powołuje – do jego ofiar likwidowanych przez podziemie konfidentów, działaczy komunistycznych etc., to można wszak doliczyć każdego Żyda, który zmarł nagłą śmiercią, włącznie z ofiarami wypadków komunikacyjnych i krwawej dyzenterii.”
Prawda jak miło „Zabici zabitymi” i kto by tam sobie nimi głowę zawracał skoro trzeba walczyć na ideologicznym froncie.
Drugi element manipulacji jest równie prostacki: to wykazywanie, że skoro w pracy znajduje się błąd wówczas błędem jest cała praca. Istotą pracy Całej jest antysemicka publicystyka jak wiadomo Ziemkiewicz określa ją „cytowaniem antysemickich bredni plebanów” i poddaje refutacji przy pomocy wykazywania, że Jolanta Żyndul prawdopodobnie pomyliła się w szacowaniu ofiar pogromu w Odrzywole. Komentarz wydaje mi się zbyteczny
Na koniec to, co lubię najbardziej, czyli donos do odpowiednich władz, aby wreszcie ukróciły to rozzuchwalenie. Pisze Ziemkiewicz.
„Chcę ją zakończyć retorycznym pytaniem, po prostu dla usłyszenia krzyku świętego oburzenia, jaki ono wzbudzi: Skoro książka młodego autora, nader luźno związanego z IPN, oskarżona (pomińmy, w jakiej mierze zasadnie) o zbrodnię plugawienia mitu „Solidarności” i jej historycznego przywódcy, była – zdaniem licznych autorytetów i rządzących polityków – wystarczającym powodem do obcięcia budżetu IPN, to czy zechcą mi oni wyjaśnić, dlaczego „badania”, którymi zajmuje się Alina Cała, muszą być finansowane przez polskiego podatnika?”
To prawdziwa coda w stylu JRN, który większość ze swoich „felietonów” kończy pytaniami w stylu: kiedy skończy się rujnujący w pływ minister Juńczyk-Ziomeckiej na prezydenturę prof. Lecha Kaczyńskiego, kulminujący w namówieniu Głowy Państwa do zapalania chanukowych świec ? lub kiedy Ministerstwo Sprawa Zagranicznych wycofa się z szaleńczego pomysłu propagowania tej antypolskiej broszury ? A w domyśle ???
Polecam:
http://www.rp.pl/artykul/323412.html
http://www.rp.pl/artykul/322125.html
http://www.rp.pl/artykul/311391.html


Komentarze
Pokaż komentarze (16)