timbarimba timbarimba
224
BLOG

Dramat Brukselski w 10 scenach przedstawiony wraz z epilogiem

timbarimba timbarimba Polityka Obserwuj notkę 1

Dramatis personae:
Pierwszy czyli Najwyższy wybieralny w Przedmurzu
Drugi czyli Premier Przedmurza
Trzeci - dowolny minister
Sekretarz - doradca Pierwszego
Inni Pierwsi
Przewodniczący
Pomniejsze persony
(Hostessa, Ochroniarz, Tajemniczy Człowiek z Offu, Żona)

 

Scena 1
Rzecz dzieje się w gabinecie Pierwszego przez telefon słychać wściekły głos Drugiego
Drugi: A ja ci mówię, że nie polecisz...
Pierwszy: "Ja mam ciocie w samolocie..."
Drugi: I co ?
Pierwszy: "...i wujaszka / Dla mnie przelot przez ocean to jest fraszka"

Scena 2
Rzecz dzieje się na pokładzie wyczarterowanego samolotu. Na wprost siebie siedzą Pierwszy i Sekretarz. Pierszy wygląda przez okno
Pierwszy: (nuci): "Mamusia pomachała mi chusteczką/ Uśmiechnęło do nas się słoneczko "
Sekretarz (zerka przez okno): "Mazowsze moje/Płasko daleko"
Pierwszy:
"I jeszcze te zboża znad Wisły i Odry
I słońce co mówi nam dzień dobry.
Dzień dooooobry !"
Chwila ciszy

Pierwszy wygląda przez okno i zaczyna nucić:
Pierwszy: "Berlin Zachodni, Berlin Zachodni / Tu stoi Polak co drugi chodnik / Za każdym rogiem czai się Turek / Sprzedasz mu wszystko tylko nie skórę"
Dłuższa chwila ciszy. Pierwszy nuci

Pierwszy: "Łoj bela, bela, bela Mari, bela Mari i już"
Sekretarz wygląda przez okno i zwraca się do Pierwszego konfidencjonalnym szeptem
Sekretarz: "Ależ siefie tu by raczej bardziej pasowało: (nuci) Lili Marleeeen"
Pierwszy gromi go wzrokiem
Sekretarz kurczy się i dodaje szeptem:
Sekretarz: Rozumiem siefie tęskni pan za żoną no nie ?

Scena 3:
Pierwszy otoczony swoją świtą stoi na pustej płycie brukselskiego lotniska. Znikąd pomocy. Pierwszy lustruje krytycznym wzrokiem swoich współpracowników
Pierwszy :
"Twarzyczki jasne,
A moce ciemne trą się i gniotą,
Lądy się łamią, sypie się złoto
i chyba pancerz ziemi za ciasny
pęka, rozsadza i grzmi, i grzmi."

Sekretarz odrywa się od grupy i na palcach przybliża się do szefa:
Sekretarz:
"Od stania w miejscu niejeden już zginął,
Niejeden zginął już kwiat!"
Pierwszy:
"Nie zdechniemy tak szybko,
Jak sobie roi śmierć!
Ziemia dla nas za płytka,
Fruniemy w góry gdzieś! "
W dali zaczyna majaczyć kolumna luksusowych limuzyn, która bezszelestnie zbliża się do Pierwszego i towarzyszącej mu grupy:
Pierwszy:
"Gaskońskie oto są junaki
Carbona de Castel-Jaloux
Bezczelni łgarze, zabijaki,
Gaskońskie oto są junaki!...
Tak dumni każdy, jak król jaki
Bo w każdym łotr, lecz szlachty dwa;
Gaskońskie oto są junaki
Carbona de Castel-Jaloux!...

Wzrok orli, czapli chód, lwie kłaki,
Wąs rysi, głód wilczego kłu!
W puch walą podły gmin wszelaki
Wzrok orli, czapli chód, lwie kłaki!...
Ich kapelusze - to przetaki
Lecz za to czub - od dyabłów stu"

Z pierwszej limuzyny wysiada Tajemniczy Człowiek z Offu. Pierwszy zbliża się do niego.
Pierwszy: "Polak, Węgier dwa bratanki" ?
Tajemniczy Człowiek z Offu: "I do bitki i do szklanki" Zapraszam (otwiera drzwiczki limuzyny)

Scena 4
Sala obrad plenarnych Rady Europy w Pałacu. Wszyscy grzecznie siedzą przy stole wchodzi Pierwszy i kieruje się ku delegacji Przedmurza
Pierwszy staje nad Trzecim. Sala wsztrzymuje oddech:

Pierwszy: "Spieprzaj dziadu"
Trzeci wychodzi z sali
Pierwszy zwraca się do Drugiego: "Daj ać ja pobruszę a ty poczywaj"
Przewodniczący : Proszę o przedstawienie stanowiska delegację Przedmurza:
Pierwszy:
"Nie omami nas forsa
ni sławy pusty dźwięk!
Inną ścigamy postać:
Realnej zjawy tren!"
Przewodniczący: Eeee mam kłopoty z tłumaczeniem !?!?!
Pierwszy:
"Miejcie nadzieję!... Nie tę lichą, marną
Co rdzeń spróchniały w wątły kwiat ubiera,
Lecz tę niezłomną, która tkwi jak ziarno
Przyszłych poświęceń w duszy bohatera.

Miejcie odwagę!... Nie tę jednodniową,
Co w rozpaczliwym przedsięwzięciu pryska,
Lecz tę, co wiecznie z podniesioną głową


W tym miejscu Pierwszy zawiesza głos i znacząco patrzy na Drugiego następnie akcentuje każdą sylabę bardzo dobitnie

Nie da się zepchnąć ze swego stanowiska. "

Przewodniczący: Ogłaszam przerwę w obradach:

Scena 5
Kuluary obrad. Pierwszy stoi ze swoim Ochroniarzem. Inni Pierwsi i Pierwsze w grupach rozmawiają, zerkając od czasu do czasu z obawą na Pierwszego
Pierwszy zbliża się go grupy, w której stoi znana mu Pierwsza Wielkiego Sąsiada. Gdy podchodzi Pierwszy, Pierwsza kończy właśnie rozpoczęte zdanie:

Pierwsza: ".. uber alles in der Welt"
Pierwszy zagaduje nadstawiając buzię do pocałunku

Pierwszy:"nie żałuj grosika, nie żałuj,
pocałuj się z nami, pocałuj"
Pierwsza ucieka w panice mamrocząc:

Pierwsza:" Achtung Polnische Wirtschaft"

Pierwszy rozgląda się zdezorientowany i widzi innego Pierwszego, który zaprosił go na Szczyt. Pierwszy rozpromienia się i podchodzi do tamtego nucąc:
Pierwszy: "Komon sa wa. Komsi, komsi, komsi komsa"
Ale Pierszy który zaprosił na Szczyt również ucieka mamrocząc:
Pierwszy który zaprosił na Szczyt: "Sacrebleu !"
Pierwszy: "Palę Paryż !"

Pierwszy jest zdeterminowany dlatego na widok Kolejnego Pierwszego pędzi do niego z otwartymi rękami wołając:
Pierwszy: "Ciał, ciał bambina ?"
Kolejny Pierwszy: "Po trzech godzinach snu mam jeszcze siły aby przez kolejne trzy godziny się kochać" (odchodzi majestatycznie)
Pierwszy (zgryźliwie): "Italiano vero"

Zrezygnowany Pierwszy zauważa Hostessę o wyglądzie seksbomby. Podchodzi do niej i zagaja szczypiąc delikatnie w łydkę i zadzierając głowę:
Pierwszy: "Wule wu kusze awek mła ?"
Hostessa: No comment !
Zrezygnowany Pierwszy oddala się wraz z Ochroniarzem:
Ochroniarz: Siefie lepiej stąd chodźmy, znalazłem tu fajne toalety na końcu korytarza. Tam się zamelinujemy.
Pierwszy (ożywiony nuci): "Mydełko Fa sialalalala"
Hostessa (patrząc za nimi); "Pan poeta, pan poeta"

Scena 6

Toaleta w Pałacu. Pierwszy opiera się o umywakę i spogląda w lustro, w którym odbijają się drzwi od kabin
Pierwszy: "Ręce myć, gębę myć, suknię prać - nie będzie znać. Nie będzie znać"
Zalękniony Głos z jednej z kabin: "Andrzej to ty !?!? Ja nie chciałem. Wiesz przecież, oni mnie zmusili "
Pierwszy i Ochroniarz odwracają się gwałtownie w stronę z której dochodzi głos.
Ochroniarz: "Lecz, przebóg, co się dzieje! Czy prawda to, czy zjawa?"
Wyłamuje drzwi i zagląda do środka. Pierwszy też zerka i.. uspokaja się.. Powoli cedzi słowa
Pierwszy: "...Czarnecki do Poznania...!!!"

Scena 7
Sala obrad plenarnych Rady Europy w Pałacu:
Przewodniczący: Rozpoczynam obrady na temat wszechświatowego kryzysu w sferze finansów. O zabranie głosu proszę przedstawiciela Przedmurza:
Pierwszy (wstaje):
"Nie będzie tronów, nie będzie banków,
złamiemy fronty Kuomintangu,
nie będzie City i Wall Street,
błyśnie wolności świt!"
Drugi (na stronie): "Greed is good"
Pierwszy (nuci coraz głośniej):
"A mury runą, runą, runą i pogrzebią stary świat"

Scena 8
Sala obrad plenarnych Rady Europy w Pałacu:
Przewodniczący: Kontynuujemy obrady dotyczące odnawialnych źródeł energii. O zabranie głosu proszę przedstawiciela Przedmurza:
Pierwszy: "Plwajmy na tę skorupę i zstąpmy do głębi"

Scena 9
Sala bankietowa w Pałacu. Pierwszy wygłasza toast. Wszyscy inni Pierwsi i Pierwsze patrzą zaciekawieni.
Pierwszy:
"Piję, piję, bo ja muszę,
bo jak piję, to mnie kłuje;
wtedy w piersi serce czuję,
strasznie wiele odgaduję:
tak po polsku coś miarkuję - -
szumi las, huczy las:
has, has, has.
Chopin gdyby jeszcze żył,
toby pił -"
Spełnia toast

Scena 10
Ta sama sala bankietowa o 5.30 nad ranem. Spod stołu wyłażą goście i powoli znikają. Drugi rozwalony na krześle chrapie i coś mamrocze. Pierwszy leży z buzią na stole i powoli się budzi.
Przeciera oczy i szturcha Drugiego. Do sali wpada przez wysokie okna niesamowity blask.
Pierwszy: "Chyćcie broni, chyćcie koni"
Drugi (bełkotliwie): "There Ain't No Such Thing As A Free Lunch"
Pierwszy (głośniej): "Chyćcie broni, chyćcie koni !!"

Pojawia się Przewodniczący ubrany jak Chochoł

Przewodniczący (lekko kalecząc i z charakterystycznym zaśpiewem):
"Miałeś chamie złoty róg
Miałeś chamie czapkę z piór
Czapkę wicher niesie
Róg huka po lesie
Ostał ci się ino sznur"

Pierwszy gapi się na pląsającego Przewodniczącego

Pierwszy: "To ty verstehen ?"
Przewodniczący: " Dlaczego nie verstehen ?? My wszystko verstehen "

Przewodniczący powoli znika:


Pierwszy
(zwraca się do Drugiego): " Są w Ojczyźnie rachunki krzywd. Obca dłoń ich też nie przekreśli"

Koniec

Epilog:

Prywatne apartamenty Pierwszego w Pałacu Namiestnika

Żona (do Pierwszego): I na co Ci to było ?

Pierwszy: "Aparatem Zorka 5 zrobiłem kilka zdjęć"

Definitywny koniec.

timbarimba
O mnie timbarimba

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka