Podtytuł: Igorowi Janke do sztambucha przed wieczornym programem
Szlag mnie trafia jak czytam o opcjach !!!
Po pierwsze dlatego, że nikt nie ma zielonego pojęcia o czym pisze.
Po drugie, że "dyrektorzy finansowi", którzy je nabrali również wykazali się totalną niewiedzą
Po trzecie, że nikt nikt nie pyta owych dyrektorów dlaczego byli takimi kretynami
Po czwarte dlatego, że jak zwykle w Polsce szuka się winnego w wielkich instytucjach finansowych, które biednych dyrektorów zbałamuciły a teraz zarabiają i dlatego złotówka dołuje.
Mam więc zamiar rozprawić się z tymi wszytkimi mitami i po prostu napisać jak było.
Odniosę się do "pracy naukowej" doktora Mariusza Andrzejewskiego, z Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie, na którego badaniach opiera się większość komentatorów i publikacji, a którego tezy są dla mnie tak paranoidalne, iż sądzę, że na serio nie napisał ich doktor Andrzejewski ale może np. jego pies, ew. mógł to byc najmniej rozgarnięty student na roku.
Zapraszam do zapoznania się z oryginałem: http://www.pb.pl/images/files/2009/02/0ed3ae97-b292-47ab-a806-4602d0722a82.pdf
Tezy te powtarza oczywiście redaktor Sakiewicz (mój ulubiony komentator ekonomiczny) nazywając barwnie "przekrętem dwudziestolecia"
Ale do dzieła:
Tytuł dzieła doktora Andrzejewskiego brzmi: "Anatomia i mechanizm działania wirusa wywołującego kryzys finansowy w Polsce czyli rzecz o asymetrycznych,
złożonych instrumentach pochodnych w ujęciu mikro- i makroekonomicznym – wyniki badań naukowych"
Dowiaduję się więc z tytułu, iż kryzys finansowy w Polsce wywołuje jakiś wirus, który doktor Andrzejewski będzie badał.
Doktor Andrzejewski zebrał dokumentację z 5 banków oraz z 1 spółki giełdowej, 1 spółki skarbu państwa oraz kilku spółek z ograniczoną odpowiedzialnością z sektora średnich firm i co się okazało ?
Od marca 2008 do sierpnia 2008 roku w Polsce rozlegał się wielki płacz eksporterów, którzy plajtowali z powodu silnej złotówki. Przypomnę ofiary tego umocnienia: producenci bombek, Krośnieńskie Huty Szkła, producenci rowerów itp. Nagle wszyscy zaczęli mówić o hedge'owaniu transakcji o zakupie opcji itp.
W tym właśnie czasie polskie banki zaczęły sprzedawać przerażającego wirusa, który miał się okazać kołkiem osinowym dla wielu dyrektorów finansowych.
Każdy kto ma jakiekolwiek pojęcie o zabezpieczaniu transakcji walutowych doskonale wie, iż: gdy zakupujemy opcję PUT (wystawca(bank) zobowiązuje się w niej odkupywać od nas instrument bazowy (tj. np. dolara lub euro) po określonej cenie np po 3,5 PLN w określonym okresie (np w 2008 albo do 2010) i zwykle w określonym wolumenie np 1 milion euro rocznie. To za wystawienie takiej opcji płacimy relatywnie niewiele ale jeśli większość eksporterów przyleciała do bankowców np w maju z ogólnym pomysłem zabezpieczenia ich opcjami np. na 3PLN za dolara (podaczas gdy kurs był wtedy 2 PLN) to skąd bank miał im wytrzasnąć te dolary a przede wszystkim jak powinna być cena wystawienia takich opcji PUT ??? Otóż gdy zabezpieczacie swoją transakcję z dnia na dzień albo z tygodnia na tydzień albo z miesiąca na miesiąc to cena wystawienia opcji PUT jest zwykle tak duża, że czyni cały zabieg bezsensownym a w każdym razie bardzo nikle sensownym ekonomicznie dla zabezpieczającego się. Powinien o tym wiedzieć każdy dyrektor finansowy a przynajmniej każdy student ekonomii.
Nie wierzysz Drogi Czytelniku ? Idź w takim razie do kantoru i/lub banku i zaproponuj, że kupisz milion dolarów za 2,5 PLN za dolara (pisane 18.02.2008 gdy dolar kosztuje 3,85 PLN)
Banki znalazły więc sobie inne rozwiązanie: sprzedały opcje PUT bez żadnej prowizji ale jednocześnie uczyniły eksporterów wystawcami opcji CAll w podwójnej kwocie. Co to oznacza ?
Kupimy od ciebie milion dolarów do końca roku 2008 płacąc ci 3 PLN za dolara (wówczas był po 2 PLN) ale jeśli dolar umocni się powyżej 3 PLN to wówczas ty
zapłacisz nam równowartość dwóch milionów pomnożonych przez różnicę pomiędzy aktualnym kursem dolara a 3 PLN. Jak nie trudno zgadnąć opcje Call zaczęły się realizować w momencie umocnienia się dolara powyżej np. 3 PLN. Nigdzie nie napisano jaki rodzaj opcji kupowały polskie firmy: czy były to opcje europejskie wykup może nastąpić tylko w określonej dacie, czy amerykańskie wykup następuje w całym czasie obowiązywania umowy i daje oczywiście lepsze możliwości obrony przed narastającymi skutkami umocnienia się waluty obcej.
Jeden z najśmieszniejszych fragmentów "rozprawy" dr. Andrzejewskiego brzmi następująco:
"W dalszej części opracowania zostanie
przedstawiona analiza, w której zostanie wykazane, że eksporterzy, którzy stali się
wystawcami opcji CALL najprawdopodobniej uczynili to w wyniku podstępnego
wprowadzenia ich w błąd przez banki. Do takich wniosków skłania nas szczegółowa
analiza danych finansowych ze spółek, które były przedmiotem badań."
Potem doktor omawia jak była skonstruowana umowa: Na początku była opisana opcja PUT zaś w dalszej kolejności opcja CALL
Gdzie więc tu podstęp ? Otóż podstęp polega na tym, że większość owych dyrektorów finansowych nie miała pojęcie co to takiego opcje PUT a co to takiego opcje Call. Co więcej nie chciało im się zaglądnąć do Wikipedii http://pl.wikipedia.org/wiki/Opcja_walutowa gdzie dowiedzieliby się o co chodzi.
-"Siefie: zameldował swemu pryncypałowi dyrektor finansowy "znalazłem cudowne lekarstwo na nasze problemy, nie musimy już bankrutować, bo mam kolegę w tym banku i on mnie gwarantuje kupowanie naszych dolarów, co je za wagony dostajemy, po 3 PLN i to zupełnie za darmo, zero prowizji siefie Czyż to nie cudowne"
Inni lepiej wyedukowani zajrzeli do wykresów umacniania dolara i zaczęli obliczać: skoro dolar na osłabienie się od 3 PLN do 2 PLN potrzebował x czasu to ile czasu zajmie złotówce osłabienie z 2PLN do 3PLN za dolara, biorąc pod uwagę narastający kryzys w USA ? "Spokojnie !!! 31.12.2008 te ziutki z banku zostaną ze swoimi niezrealizowanymi opcjami Call a ja dostanę kolejną premię"
Dr. Andrzejewski staje przed dramatycznym pytaniem
"Pozostaje jeszcze odpowiedź na pytanie dlaczego tak światli finansiści jak
dyrektorzy finansowi dużych spółek, w tym spółek giełdowych, dali się nabrać na
zawarcie transakcji z wirusem AZIP.
Odpowiadając na to pytanie należy przywołać psychologię zachowań
jednostek w reakcji na mechanizmy typowo hazardowe. Polscy eksporterzy zostali
wciągnięci w grę hazardową w wyniku której, przez pewien czas owe określane
przez banki jako „zero kosztowe” instrumenty pochodne przynosiły im zyski.
Zachowanie tych ludzi było takie samo jak osób grających na automatach
potocznie określanych „jednoręki bandyta”. W tego typu grach hazardowych
najpierw osobie podejmującej taką grę hazardową daje się kilka razy wygrać, a
potem wciągnięta przegrywa, ponosząc przeważnie o wiele większe straty od
wcześniej uzyskanych wygranych."
Zacznę od "jednorękich bandytów" Dr. ekonomii Andrzejewski nie ma o nich zielonego pojęcia. Co więcej dr. Andrzejewski pokazuje, że o grach hazardowych w ogóle nie ma zielonego pojęcia, co swoją drogą bardzo mu się ceni. Przerażające jest jedynie to, że w swoim "naukowym opracowaniu" na przykłady te się powołuje. Jednoręki bandyta tj maszyna nikogo w nic nie wciąga panie doktorze "dając mu kilka razy wygrać", chyba że wierzy Pan w "sztuczną ynteligencję" jednorękich bandytów. Wygrana właściciela jednorękiego bandyty wynika z "anatomii", jakby pan doktorze to "fachowo" nazwał tj. z rachunku prawdopodobieństwa na jakim się opiera gra. Podobnie jak totolotek i kilka innych zdrapek.
Dla mnie taki passusik kompromitowałby studenta pierwszego roku kierunku ekonomicznego a czy kompromituje doktora zatrudnionego w katedrze rachunkowości ??? Niech każdy odpowie sobie sam.
Ale przecież nie o jednorękich bandytów nam chodzi. Banki dopilnowały (umacniając złotówkę) aby dyrektorzy kilka razy dobrze zarobili na opcjach a kiedy okazało się, że straszliwym wirusem zostało zarażonych conajmniej 1000 polskich przedsiębiorstw okrutne banki rozpoczęły straszliwy plan zniszczenia polskiej gospodarki. Co więcej okazuje się, że nasze tutejsze banki to zwykłe płotki, nic by nie zrobiły bez swoich możnych mocodawców, którzy doskonale wiedzieli co się stanie. Dr. Andrzejewski dramatycznie konkluduje:
"Należy zgodzić się, że nawet kilka banków działających w Polsce nie są na
tyle silne kapitałowo, aby móc skutecznie wpływać na kurs złotego. Jednak duże
międzynarodowe instytucje finansowe, działając w sposób zorganizowany, taką
możliwość wydaje się, że mają. Argumentem przemawiającym za słusznością tej tezy
jest fakt, że zauważa się działania o charakterze spekulacyjnym na kursie złotego,
które w ostatnim czasie doprowadzają do coraz to większego osłabienia naszej
waluty."
Tak więc zebrały się Morgany i Nomury zawezwały przed swoje światłe oblicze zalęknionych polskich bankowców i pytają: "Ocje CALL cośmy wam na nie dali pieniędzy sprzedane"
"Sprzedane ojczulku, sprzedane jakżeście kazali" odpowiadają nasi dzielni dyrektorzy banków i piersi po ordery wypinają.
Wtedy to Nomury i Morgany do nich: "W takim razie wspólnie i w porozumieniu jak przykładny związek przestępczy dusić złotówkę zaczniemy aby wszystkie wasze opcje CALL realizować się zaczęły, Ile tam macie w swoich mieszkach "
"Niewiele Ojczulku, oj niewiele"
"No i dobrze" odpowiadają międzynarodowe Nomury i Morgany "więcej wam nie trzeba bo byście ino przetracili. My się za duszenie wespół w zespół weźmiemy a wy tam sio do swoich prywatnych odrzutowców i przed naszym światłym obliczem się nie pokazujcie aż dopiero w Krynicy czy w innych Dawos wam kolejne instrukcje damy"
We wszystkich analizach fenomenu opcji powtarza się jeden błąd, wszyscy sugerują, że za osłabianiem się złotówki stoją jakieś ciemne siły. Według mnie ciemne siły nazywają się: kryzys. Przypomnę tylko kilka faktów jakie miały miejsce między wrześniem a końcem roku 2008
Bankowość inwestycyjna w USA przestaje istnieć:
Lehman Brothers bankrutuje
Merrill Lynch zostaje przejęty przez BoA i staje się jego działem bankowości inwestycyjnej
Goldman i Morgan Stanley doznają nagle awersji do bankowości inwestycyjnej i proszą o możliwość przeobrażenia w banki depozytowo-kredytowe
Bankrutuje Wachovia Bank
Freddie Mac i Fannie Mae zostają upaństwowione
Największe banki i grupy bankowe ogłaszają gigantyczne wielomiliardowe straty (Citi, HSBC, Bank of Scotland, Fortis AIG) i proszą rządy o pomoc.
A potem było już tylko ciekawiej
Splajtowała Islandia
Węgry poprosiły o pożyczkę FW
Rosja wydała ok. 200 miliardów dolarów na nieskuteczną obronę rubla
itd.
itp.
Co byście zrobili w takiej sytuacji będąc zarządzajacymi dowolnym budżetem. Otóż zrobilibyście to co zrobiły te instytucje zaczęlibyście sprzedawać wszystko co kojarzy wam się z takimi rynkami jak Rosja, Polska, Węgry, Ukraina i za uzyskane dolary i euro zaczęlibyście kupować obligacje skarbowe USA i Eurolandu jako najbezpieczniejsze papiery jakie można obecnie kupić. A skoro wszyscy wywalają złotówki i kupują dolary i euro to niestety te ostatnie drożeją.
Powiem więcej duża część obywateli naszego kraju zaczęła w bezrozumnym szale kupować dolary i euro wietrząc w tym szansę na zyskowną spekulację i przyczyniając się w ten sposób do pogłębiania problemów polskich eksporterów.I ty drogi Czytelniku przyznaj się, że o takiej spekulacji śniłeś a jeśli jej nie zrobiłeś plujesz sobie w brodę, że nie kupiłeś dolarów gdy były po 2 PLN bo dziś twoje oszczędności byłyby większe o jakieś 80%
Jak słyszę, że ktoś spekulacyjnie osłabia złotówkę to po prostu umieram ze śmiechu ponieważ oznacza to tylko tyle, że obserwator, który formułuje taką opinię nie ma pojęcia o tym czym jest kryzys i jakie reakcje w jego ramach mają miejsce.
Nikt spekulacyjnie nie osłabia złotówki tylko wszyscy od niej uciekają tak jak uciekają od hrywny, forinta i rubla ponieważ z punktu widzenia wielkich instytucji finansowych jest ona "trzeciorzędnym papierem o niskim ratingu" a takich nikt w swoim portfelu mieć nie chce w "ciekawych czasach"
Ale wróćmy do doktora Andrzejewskiego i jego konkluzji,
"W związku z tym, że transakcje hazardowe są sprzeczne z zasadami
gospodarki kapitalistycznej, w której to za wytworzone dobro lub usługę
następuję transfer gotówki jako ekwiwalent za to dobro. Transakcje z
wirusem AZIP miały charakter zakładów, a koronnym argumentem
przemawiającym za tym jest fakt, że były one asymetryczne.
Asymetryczność powodowała, że jedna ze stron mogła wygrać
nieograniczoną ilość gotówki nie dając w zamian nic."
Innymi słowy wg uczonego doktora Bank wystawiając opcję PUT eksporterowi tj. zobowiązując się do kupowania od niego waluty po określonej cenie nie dawał nic. Świetna interpretacja zabezpieczeń walutowych. Co więcej doktor Andrzejewski wierzy chyba w nieskończony proces osłabiania się naszej waluty pisze wszak, iż bank nie dając nic otrzymywał możliwość wygrania nieograniczonej ilości gotówki z realizacji opcji Call. Otóż drogi doktorze: ograniczonej a światły ekonomista wskazać może conajmniej kilka czynników, które ograniczają napływ owej gotówki. Są to np. ogłoszenie niewypłacałności przez państwo, wartość majątku wystawcy opcji Call itp itd.
Innymi słowy "medialność" tego stwierdzenia idzie w parze z jego bezdenną głupotą.
Dalej jest tylko ciekawiej.
"Tego typu transakcje nie mieszczą się w teorii współczesnego kapitalizmu, który
jest podstawą wolnorynkowej gospodarki w Polsce. Dlatego
rekomenduje się władzom naszego kraju podjęcie decyzji
unieważniającej wszelkie transakcje, których przedmiotem są
asymetryczne złożone instrumenty pochodne. Unieważnienie takie
powinno spowodować zwroty stosownych kwot środków pieniężnych,
a więc nie tylko firmy eksportujące odzyskałyby ostatnio płacone kwoty
z tytułu tych transakcji, ale również byłyby zmuszone do oddania
bankom kwot, które wcześniej na tych transakcjach zarobiły."
Tutaj dramatycznie zawieszamy głos ponieważ doktor Andrzejewski poczuł, że mocno się zagalopował. W końcu w bankach też czytają i teraz nie zaproszą doktora na żadną konferencję ani do żadnej rady nadzorczej, ani ekspertyzy napisać nie dadzą. "Jak to doktorze !!!" powiedzą bankowcy "co ty za herezje tu rozpowiadasz ? My mamy pieniądze komuś oddawać".
Tak więc uczony doktor się zreflektował i...poszedł o krok dalej zarządał konsekwencji wobec owych wrażych instytucji ponadnarodowych
Chcąc nie doprowadzić do uszczerbku banków działających w Polsce
należy jednocześnie unieważnić ewentualne transakcje zawarte
pomiędzy tymi bankami a instytucjami, które de facto wprowadziły do
obrotu w naszej gospodarce asymetryczne złożone instrumenty
pochodne, czyli wirusa AZIP. W przypadku problemów finansowych
banków działających w Polsce, które mogą wiązać się z tym, że nie
uda im się odzyskać wytransferowanych kwot, należy rozważyć pomoc
publiczną dla tych instytucji."
Teraz ma wkroczyć prezes Pawlak i powiedzieć do eksporterów: unieważniam wszystkie opcje CALL w waszych umowach. Na to oburzą się bankowcy a wówczas prezes powie im: "Unieważniam wszystkie wasze pożyczki od wrażych Morganów i Nomurów, idźcie i nie grzeszcie więcej"
Mam nadzieję drogi czytelniku, że teraz rozumiesz już dlaczego chcę zostać doktorem. Skoro doktor nauk ekonomicznych jest w stanie prowadzić takie badania i dochodzić do takich wniosków ja skromna istota ludzka oświecona jedynie naturalnie przyrodzonym światłem rozumu nadaję się na doktora i proszę Uniwersytet Ekonomiczny w Krakowie o nadanie mi tegoż tytułu na podstawie powyższego wpisu.
Nadaję się też na dyrektora finansowego, bo w przeciwieństwie do opisanych przez doktora Andrzejewskiego jestem w stanie zajrzeć do wikipedii i przeczytać o opcjach a następnie zrozumieć co to takiego opcja CALL i opcja PUT.
Wreszcie mogę zostać spokojnie redaktorem i wymienić na stanowisku redaktora Sakiewicza, który nie tylko zareklamował te kuriozalne wynurzenia ale i z wrodzonym sobie talentem spiętrzył je przy pomocy redaktora Wierzchołowskiego, który do wynurzeń doktora Andrzejewskiego dodał jeszcze swoje równie kuriozalne.
Jak to na prawicy im głupiej tym lepiej a wraże spiski i komunistyczne myślenie typu "grab zagrablennoje" mają się świetnie.


Komentarze
Pokaż komentarze (10)