Mam wrażenie, że bardzo źle się dzieje w gerontokracji PIS. Gdy stary kot zaniepokojony stanem naszych emerytur proponuje obcinanie ich najbogatszym emerytom (np. samemu sobie) w celu dokonania bardziej sprawiedliwej dystrybucji, jego rzecznik "pożycza" od kolegi mmalutkie 100 000 PLN i to bez rejestrowania tego faktu gdziekolwiek a w związku z czym odprowadzania należnych podaktów. W tym samym czasie "agent Tomek" rozwala Porsche Cayenne swojej aktualnej wybranki (nota bene kobiety zamężnej), Porsche to, jak się dodatkowo wydaje, jest jedynym "sukcesem" biznesowym owej wybranki bo jako żywo nikt nie słyszał o innej działalności firmy, na którą został wzięty w leasing. A więc na zapleczu egalitarystycznych projektów prezentowanych dla uciechy ubogiej gawiedzi rodem z Toruńskiej Twierdzy trwa w najlepsze bal, gdzie naj... posłowie grożą nudnym mężom nap... krzesłem. Partyjne girlaski skaczą po balkonach a rzecznik chwali się tym i owym. Tymczasem "metr z Sevre" wszelkiej antyrosyjskości nasz nieoceniony Pan Antoni wiezie raport z likwidacji WSI do tajemniczej Iriny wyłonionej bez przetargu i zamieszkałej na osiedlu dla rosyjskich dyplomatów. Och naprawdę nie będę się już znęcał kiedy wiezie, czy przed czy po publikacji, czy przed czy może po lekturze wykonanej przez Prezydenta ale dlaczego do Iriny w tak dziwacznym na dodatek miejscu zamieszkałej. Może wy wiejskie pisiorki nie wiecie jak się takie rzeczy załatwia "urzędowo". Może wy wiejskie pisiorki nie słyszałyście, że URE posiada swoje zespoły tłumaczy, że są to tłumacze ze wszech miar urzędowi tj. podlegający określonej i dyskretnej ochronie wiadomych służb, a może i podlegająca MSW Komisja Likwidacyjna mogłaby się również zwrócić do biegłych tłumaczy zatrudnionych w MSW, a jeśli już musieli to być tłumacze komercyjni, to w Warszawie tym pięknym i bogatym mieście jest wiele profesjonalnych firm o ugruntowanej renomie, co tu oznacza, że zatrudnieni w nich tłumacze nie są znani z tego, że z każdą przesłaną im ofertą/umową itp biegną do konkurencji biznesowej/politycznej czy jakiejkolwiek innej i nie mieszkają na dziwnych osiedlach gdzie roi się od osób bezpośrednio zainteresowanych. Czemu więc Pan Antoni zrezygnował z tych wszystkich oszałamiających możliwości tylko pobiegł z raportem do Iriny, na osiedle, którego nie odwiedza nikt przypadkowy, ale wy oczywiście uwierzycie we wszystko co wam powie Pan Antoni prawda ? Uwierzycie, że on zupełnie nie miał pojęcia co to za ladaco ta Irina i zwiodły go jej "oczi czarne i priekrasnyje" i jak mu nuciła przy przekładzie "Kak ljublju ja was, kak bajus ja was" co by jak ulał do Pana Antoniego pasowało.
219
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (3)