Tomasz M. Korczyński Tomasz M. Korczyński
196
BLOG

„No nie, nie przepchniemy się dalej” – czyli polskie „wydarzenia

Tomasz M. Korczyński Tomasz M. Korczyński Kultura Obserwuj notkę 21
 
Mieszkańcy Warszawy gromadnie wyszli na mosty pooglądać Wisłę. Widziałem ich wczoraj, gdy przejeżdżałem, zmęczony długim dniem kolejką z lewej strony na prawą mego ukochanego miasta, potem widziałem ich znowu w "Wiadomościach" i w Internecie.
 
Zwykłe zaniepokojenie, strach, obawa, oszacowanie przeciwnika, czy to, co zawsze:
 
Nieopanowana ciekawość i pragnienie „wydarzenia”, jakby powiedział Jean Baudrillard?
 
To pragnienie „wydarzenia” przypomina mi poszczególne typy ludzkie, jakich doświadczyłem tu i ówdzie w moim życiu. Najgorszy przypadek przeżyłem podczas reanimacji osoby potrąconej przez pociąg.
 
Ludzie zamiast przechodzić zdecydowanie i szybko obok owego tragicznego i brutalnego „wydarzenia”, zachowując umiar w uszanowaniu majestatu śmierci, tego niezwykłego i intymnego stanu przechodzenia z życia do życia, do tego w okolicznościach cierpienia i brutalności w swej formie, przystawali i dosłownie zagapiali się z satysfakcją na to tragiczne umieranie młodej osoby; niektórzy przekraczali kolejną granicę, wyciągali telefony komórkowe i pstrykali zdjęcia, inni robili krótkie filmiki jako fun, dokument, pamiątkę, ciekawostkę, co tam jeszcze…
 
Niepokoją mnie również wycieczki do Smoleńska, a raczej niepokoją mnie zarówno osoby, które je organizują, które się na nie decydują, a także te, które je akceptują.
 
To tak jakby wchodzić do kościoła w czapce, w butach do meczetu, czy bez okrycia głowy do synagogi. Wzdrygam się na samą myśl, że ktoś pod pretekstem zapalenia zniczy, chce widzieć z bliska tragedię, chce oglądać przejawy „wydarzenia”.
 
Nie przekonują mnie rzecz jasna tkliwe argumenty o dobrej okazji do Mszy św. w intencji dusz poległych, tuż, tuż, blisko ich zgonu. Modlitwa, chciałbym przypomnieć tym świętoszkom, dociera do Boga również z Polski, nie jest jej bliżej do Niego z ziemi smoleńskiej…
 
Gdybym miał czas, pieniądze, urlop nie wpadłbym nawet na pomysł, aby tam teraz pojechać.
 
Kiedy to wszystko jest jeszcze takie brutalnie realistyczne.
 
Pytam się także moich przyjaciół, znajomych, studentów o to, czy chcieliby spędzić w ten sposób swój wolny czas, i odpowiedź jest zawsze taka sama: NIE, to znaczy odpowiedź normalna.
 
Kim są ci ludzie, którzy potrzebują jechać na miejsce tragedii, grzebać w ziemi, poszukiwać zaginionych przedmiotów, robić zdjęcia pociętych drzew, nakręcać filmiki swoimi telefonami wyrwom w ziemi, potem wrzucać je do sieci, czy przywozić szczątki samolotu do Polski; może niektórzy przyjechali nawet z zamysłem odkrywania zwłok.
 
Boję się takich ludzi…
 
Pamiętam aferę po tragicznym wypadku samochodowym znanego dziennikarza. Jakiś człowiek wystawił na Allegro element z rozbitego samochodu, który znalazł na miejscu zdarzenia. Pytam więc, kim są ci ludzie?
 
No cóż, żyją wśród nas.
 
Czy naprawdę jesteśmy tak bardzo uzależnieni, my, ludzie współcześni, ludzie późnej nowoczesności (A. Giddens) od „wydarzeń”, żeby nie uszanować tej niezwykłej intymności śmierci, tej ciszy, aury tajemnicy, aby musieć zedrzeć jej zasłony, podejść bliżej i bliżej?
 
Pod Pałacem Prezydenckim w czasie żałoby też byli „dewianci” (R. Merton). Zamiast w ciszy, szanując ten traumatyczny moment dla narodu przeżywać czas dany nam, wciąż nie wiedzieć dlaczego przez Opatrzność, albo gadali, albo się kłócili o miejsce, albo rozmawiali o nowym mieszkaniu córki, albo robili w masowych ilościach zdjęcia, nakręcali filmy. Jak na pikniku.
 
Nie było przecież wyłącznie patetycznego nastroju jak chce film „Solidarni 2010”. W takim masowym zgromadzeniu byli i złodzieje, i pijani żule, i kombinatorzy handlujący tym i owym.
 
Niech podsumuje te smutne wywody rozżalonego nonkonformisty, cytat jednej z osób potrzebujących „wydarzenia”, która rozmawiała z przyjaciółmi w dniu przenoszenia trumien Lecha i Marii Kaczyńskich z Pałacu do Katedry św. Jana Chrzciciela:
 
„No nie…, nie przepchniemy się dalej! No to co, trzaśniemy foto i spadamy, nie?”.
 
Co też uczyniła.

Centroprawicowiec

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (21)

Inne tematy w dziale Kultura