Tomasz M. Korczyński Tomasz M. Korczyński
49
BLOG

Mourinho prende tutto! A u nas orzeł w koronie też nie pomoże

Tomasz M. Korczyński Tomasz M. Korczyński Kultura Obserwuj notkę 2

 

Il Mago di Portogallo zebrał komplet koron i spada do Madrytu. Skradł mojej ukochanej Romie Scudetto, potem Coppa Italia, rozwałkował Bayern i zamknął kolejny udany sezon. Jak to magik.

Możemy tylko spoglądać zazdrośnie, obserwować spektakl, który może kiedyś będzie udziałem i naszych polskich drużyn…, no bo to u nas, tak po staremu idzie…
 
Sytuacja w PZPN toczy się pod górę, co przekłada się rzecz jasna na polską piłkę, która w tym tempie „rozwoju” turla się w dół, jak po płycie boiska Stadionu Dziesięciolecia Manifestu Lipcowego.
 
W ogóle wszystko, co związane z PZPN brzmi jak smutna reminiscencja z PRL-u. PZPN brzmi jak PZPR, działacze swoimi biogramami nawiązują do epoki z przeszłości, ba, nawet orzełek w logo, chociaż dostał koronę, wygląda jak kiepski proporczyk rodem z Polski Ludowej.
 
A do tego ten pędzący czas, już tylko 747 dni do Euro 2012.
 
A co w Ekstraklasie?
 
Żeby nie komplikować opisu, skupię się na problemie lokalnym.
 
Remis na własnym stadionie! Wyobrażam sobie radosną satysfakcję kibiców Polonii Warszawa (choć jakie to niskie, biorąc pod uwagę 13. miejsce w tabeli).
 
A przecież wszyscy się zaparli, napięli, oddechy wstrzymali, puścili i pac, wyleciał, piękny, rozreklamowany, budowany i budowany, ale dla kogo, to po co, no po co, tak taki? A wszyscy tak się starali, no może oprócz samych piłkarzy.
 
No bo po cóż się starać jeśli wszyscy naokoło chcą nas uszczęśliwić na siłę, wierzą w nas, choć nie mają żadnych podstaw, jakaś tania to gra?
 
No ale może… skoro on taki nowoczesny to i my automatycznie nowocześni, najlepsi, więc zapewne bez pracy wejdziemy do światowej czołówki, bo nas ów stadion sam niesie hen!
 
I po wielkich słowach, wspaniałych marzeniach, Legia nie zagra nawet w Lidze Europejskiej, żeby się tym nowoczesnym stadionem pochwalić w Europie.
 
Remis z GKS-em i koniec marzeń. Tego dnia przejeżdżałem obok stadionu i widziałem wracających po meczu kibiców, nie znałem jeszcze wyniku, ale wynik był wypisany (niemal wypalony) na twarzach powracających do domów.
 
Stadion jest, widzę go w budowie regularnie raz w tygodniu od kilku lat, kiedy przyjeżdżam na nagrania do Radia Plus Warszawa. Oglądam, podziwiam, a potem słyszę o kolejnym wyniku, a to z Wisłą, a to z GKS-em, powtórzę - słyszę, bo nie wypalam sobie oczu na polskiej piłce, masochistą nie jestem.
 
Ale żeby też nikogo nie zmylić, nie mam wcale z tego powodu jakiejś satysfakcji, absolutnie, wręcz żal i to nie dlatego, że pochodząc z Mokotowa terytorialnie jestem przyporządkowany do Legii, ale dlatego, bo marzę o wielkości polskiej piłki, w skali mikro – Ekstraklasa, I klasa, II klasa, ale też w makro – reprezentacja.
 
Jestem wręcz fanatykiem futbolu, ale zagranicznego jednak (As Roma). Bojkot oglądania polskiej reprezentacji zacząłem po pamiętnym meczu ze Słowacją, przegranym w ostatnim momencie pomimo prowadzenia, a to nie bagatelne słowa, gdyż do tego meczu oglądałem wszystkie mecze naszej reprezentacji od 2004 r., wcześniej oczywiście też, ale chodzi mi o tę regularność, aby podkreślić, że nie opuszczałem nawet meczów towarzyskich…
 
Lechowi gratuluję!!! Tak właśnie wygrywa się w Polsce mistrzostwo. Walką do końca, i trochę szczęściem (biedny pan Jop).
 
Inna myśl:
 
Jak to u nas…
 
„Rzeczpospolita” w dniu 9 maja „ujawniła”, że 8 maja podczas meczu na Podkarpaciu, drugoligowych drużyn - CWKS Resovia Rzeszów (klub został założony w 1907 r.) ze Stalą Sandeco kibice Resovii umieścili na stadionie ogromny rysunek przedstawiający karykaturę Żyda w niebiesko-białej jarmułce, dodatkowo z podpisem, który nie miał pozostawiać złudzeń o co chodzi: „Śmierć garbatym nosom”.
 
Zanim wyrażę swoją opinię na temat tych zachowań, chcę wpierw ustosunkować się do słowa w cudzysłowie „ujawniła”. Jak to jest, że w kraju demokratycznym, który od stuleci (jeżeli uwzględnimy tylko i aż Konstytucję 3 Maja i nie cofając się do Polski tolerancyjnej króla Kazimierza Wielkiego) otwarty jest na dialog międzykulturowy, który zawsze pielęgnował i dbał o swoje mniejszości etniczno-narodowe, dopiero dociekliwość jednej z najważniejszych gazet w Polsce, zmusiła odpowiednie służby państwowe do rozpoczęcia śledztwa w tej sprawie?
 
Żaden tytuł, także wydania internetowe nie zareagowały ani tego dnia, ani następnego, oprócz wspomnianej „Rzeczpospolitej” na przestępstwo. Dopiero kilka dni później, kiedy zareagowały środowiska żydowskie i zrobiła się awantura (gdy trudno już było ukryć tego trupa w szafie), były oficjalne przeprosimy na oficjalnej stronie internetowej Resovii, kary finansowe dla klubów, kary dla kibiców, śledztwo, itp.
 
A teraz przejdę do owego przestępstwa popełnionego na stadionie. Kibice, młodzieniaszkowie nazywający się „aryjską hordą” nie uszanowali pamięci śmierci ok. 15.000 polskich obywateli żydowskiego pochodzenia na terenach i w okolicach Rzeszowa.
 
Zapomnieli, że aryjczykami nazywali się nazistowscy bandyci, którzy bezwzględnie zwalczali opór polskiego społeczeństwa i mordowali Polaków w obozach zagłady lub po prostu ich rozstrzeliwali. Jak to możliwe, że w Polsce są środowiska, które popierają tę ideologię? Jakież to musi być ograniczenie intelektualne i moralne, żeby się zabawiać w takie akcje.
 
Ale to jeszcze nic. Bo prymitywy pozostaną prymitywami.
 
Dlaczego tak zwana władza, odpowiednie instytucje nie zareagowały na ich antysemicką manifestację? Natychmiast!
 
Bo przecież nikt tego dnia nie zareagował, ani sędziowie, ani trenerzy, ani piłkarze, ani działacze obydwu klubów. Hasło głoszące nienawiść i nawołujące do nienawiści i śmierci stało się faktem i zostało milcząco zaakceptowane, pomimo licznych narzędzi zwalczania tego typu przestępstw boiskowych.
 
Jest mi szczególnie wstyd, że takie sytuacje wychodzą na arenę międzynarodową, powodują dalsze pogłębianie się FAŁSZYWEGO wizerunku Polaka-antysemity.
 
A tak między nami, dopiero taki incydent ukazał światu, że istnieje taka drużyna jak CWKS Resovia Rzeszów. Dla mnie to wstyd, że zamiast dobrej, prawdziwej gry w lidze polskiej mamy nędzę antysemityzmu, która jest na pierwszym planie polskiego futbolu, zamiast samego futbolu.
 
Tej taniej, prymitywnej i tchórzowskiej nienawiści człowieka do człowieka, pogardy i poczucia rzekomej wyższości, która świadczy wyłącznie o nędzy egzystencjalnej autorów tego typu haseł.
 
Nie bądźmy naiwni, polskie stadiony są pełne jawnego i brutalnego rasizmu.
 
Dlatego tego typu proceder należy natychmiast unicestwiać, aby normalność zdrowego kibicowania była standardem na polskich stadionach.
 
Podsumowując, razi mnie wszelkiego rodzaju obrażanie godności drugiego człowieka, również za sprawą tzw. „racjonalnej” krytyki mającej pozory słuszności, gdy na pierwszym planie zamiast argumentów w rzeczowej dyskusji, ustawia się rasę, religię, orientację polityczną, seksualną, czy narodowość osoby krytykowanej (byle dowalić).
 
Etykiety rządzą dyskusją, zamiast wysłuchać się wzajemnie od razu przystępujemy do ocen (Niemcy mają dobry termin określający uprzedzenie, czyli „Przed-Sąd” - „Vorurteil”).
 
Zajmując się naukowo zjawiskiem stereotypu wiem, jak jest ono niebezpieczne, ale jednocześnie wierzę, że ludzie są dobrzy i mogą być dobrzy; i wierzę też, że polska piłka będzie kiedyś święciła tryumfy.

Centroprawicowiec

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Kultura