Tomasz M. Korczyński Tomasz M. Korczyński
166
BLOG

Ku/aczyński,prof.z PułTuska i „Polityka” programu Żakowskiego

Tomasz M. Korczyński Tomasz M. Korczyński Polityka Obserwuj notkę 7
 
Na katedrze w TVP INFO zasiadła rada socjal-liberal-lewa (por. Mt 23,1-36). Zasiadła ta rada i głosi: „Kaczyński i Kaczyński (już od pierwszych komentarzy), Kościół ingeruje w sprawy kraju i wpływa na decyzje państwa, jest upolityczniony, przeniknięty fanatykami, Episkopat popiera Kaczyńskiego, jest przeciw Komorowskiemu, fundamentaliści, Jarosław Kaczyński wszędzie Jarosław Kaczyński, PiS ma ludzi w Episkopacie, i znowu, Jarosław Kaczyński – powódź, rząd się sprawdził, a więc państwo, choć wszystko się i tak powtórzy. Do widzenia Państwu, do zobaczenia za tydzień” (To tak w skrócie).
 
A w szczególe:
 
Tym razem mówili i potwierdzali mniej lub bardziej główne tezy pana Żakowskiego:
 
Pani red. Joanna Solska („Polityka”), pan Kuczyński oraz pan Tadeusz Bartoś (profesor uczelni w Pułtusku, nie znam niestety nazwy tej szkoły).
 
W pierwszej części, czyli od poniedziałku do wtorku:
 
Pan Bartoś podkreślał fundamentalizm biskupów, zaścianek, niewyobrażalne zło fanatyków wśród biskupów sprzyjających PiS.
 
Pani Joanna Solska mówiła o niebezpiecznej ingerencji Kościoła w życie społeczne (powróciła do destrukcyjnej dla Polski decyzji o pochówku Prezydenta Lecha Kaczyńskiego na Wawelu, wbrew woli narodu!, a tylko po ingerencji rodziny i ks. Dziwisza, jak się wyraziła).
 
Pan Kuczyński też zauważył, że Kościół ingeruje w państwo (czyżby nagle przejrzał na oczy?), dostrzega jego „wzrost ekspansywności”.
 
W ogóle, zdaniem komentatorów, dobrze by było, gdyby Kościół zniknął ze sceny i sfery publicznej, ponieważ zajmuje się zbyt delikatnymi sprawami, będąc przy tym taki grubiański.
 
Tym bardziej, że jak zauważył pan redaktor Żakowski Kościół chce „zablokować proces cywilizacyjny” (to mnie nawet mocno rozśmieszyło, szczególnie, gdy argumentem na potwierdzenie tej tezy było przywołanie zdarzenia zablokowania wystąpienia na UW prof. Singera).
 
W drugiej części, czyli od środy do soboty:
 
Pomimo wielu wątków poruszających Polskę i świat cały w tych dniach ostatnich (wymieńmy: śledztwo w sprawie katastrofy TU-154, nieudana rewolucja „Czerwonych Koszul”, specustawa Bronisława Komorowskiego, kampania, powódź, Święto Trzech Króli, RBN, zdecydowane poparcie dla Komorowskiego, zdany test premiera i marszałka – czyli państwa w perspektywie powodzi, zadłużenie Polski), znaczną część „swojej soboty” red. Żakowski poświęcił osobie i czynom prezesa Kaczyńskiego.
 
Od pierwszego wiecu prezesa Kaczyńskiego zaczął drugą część swojego programu. Stwierdził z uśmiechem, że „nareszcie zobaczyliśmy tego niewidocznego kandydata”.
 
Pani redaktor z „Polityki” zgodziła się ze słowami kandydata na prezydenta, które padły na wiecu, (tu z kolei pan Żakowski szybko dopowiedział, że to zadziwiające, bo chyba pierwszy raz można się zgodzić z Kaczyńskim!). No SZOK!
 
Ale żeby nie zrobić zbyt dobrego wrażenia, pani redaktor błyskawicznie dopowiedziała, że oczywiście nie wierzy w nowy wizerunek Kaczyńskiego, który jest nieprawdziwy. Pan Kuczyński określił występ prezesa jako „przedstawienie”, bo on nie wierzy w szczerość, Jarosław Kaczyński przywdział „strój maskujący z wetkniętymi tu i ówdzie gałązkami oliwnymi”, przyjął pewną „pozę”, „on jak nie on”, a jego zwolennicy buszujący po Internecie to SZATANIŚCI niemal!, ta baza pozostaje pewna, ale Kaczyński chce schwytać na wędkę pozostałych, dlatego trzeba się strzec.
 
Żakowski jednak oponował, on ma wrażenie po rozmowach z Kaczyńskim, że się zmienił, że to inny człowiek jednak, ale nie przekonał pozostałych w studiu.
 
Już samo komentowanie komentarzy rady socjal-liberal-lewa jest zabawne, ta cała dywagacja: „zmienił się, nie zmienił?”, „kim on jest?, ale politycznie, nie osobowościowo”, „nie o język chodzi, ale o koncepcję państwa, gospodarki”, oni przecież nie wiedzą, kim jest ten nowy Kaczyński.
 
Wątek zmiany-niezmiany Jarosława Kaczyńskiego to standard w tym programie, taki „gwóźdź programu”.
 
W tej części programu obsesja uczestników wyraża się najczęściej za pomocą pohukiwań, okrzyków, nerwowość gestów, artykułowanie zaś żalów i strachu przez łamiące się głosy, harczenie i świst…
 
Ostatnie 7 minut programu (34 minutowego programu) poświęcono… powodzi i jej konsekwencjom dla państwa, które się raczej sprawdziło (red. Żakowski, red. Kuczyński), ale jednak panuje w nim bałagan (red. Solska, prof. Barciś). Nazwisko „Kaczyński” nie padło.
 
Podsumowując
 
Program powinien zmienić tytuł na: „Woda na młyn dla antyklerykałów i antykaczystów” i zapewne ma wielu fanów ze środowiska PO, Grzegorza Napieralskiego (w tym gen. Jaruzelskiego), „Gazety Wyborczej”, „Polityki”, „NIE”, „Faktów i mitów”, „Krytyki Politycznej”, racjonalisty.pl...
 
Ja go oglądam dla rozrywki, czy choćby dla umocnienia mojego chrześcijańskiego światopoglądu, ale też dla poobserwowania kosmitów, którzy żyją w zupełnie innym wymiarze czasoprzestrzennym niż ja (weźmy choćby układ tygodnia, takiego katolika jak ja, czy małokatolika jak pan Żakowski: - mój tydzień zaczyna się w niedzielę, oto pierwszy dzień tygodnia, a w sobotę kończy, a tydzień pana Żakowskiego rozpoczyna się poniedziałkiem, a niedzielą kończy).
 
Szczególnie lubię zaperzanie się pana Kuczyńskiego (jego obsesja Jarosława Kaczyńskiego jest niezwykle ciekawa, może wynika to z faktu podobieństw nazwisk, z tym, że problemem jest prawdopodobnie literka „u”, która pozostaje daaaleeekoooo w tyle za literką „a” i kto wie, może stąd to zagniewanie, czy też frustracja. 9 maja pan Kuczyński przekonywał na przykład, że zmiana wizerunku Kaczyńskiego jest powierzchowna, cokolwiek on powie, to będzie zawsze ten sam Jarosław Kaczyński, „wykluczamy, że się zmieni, taki człowiek się nie zmienia”).
 
Interesująca jest też fobia kaczyzmu pana Żakowskiego, no i za każdym razem czekam na kolejnych ciekawych i ekstrawaganckich gości, pokroju pana prof. Bartosia (czytałem jego książkę o papieżu, polecam dla relaksu samoświadomym katolikom, naprawdę niezła dawka ideologii postmodernistycznego relatywizmu).
 
Ponadto, pan red. Żakowski chciał usłyszeć, że Kaczyński jest zły, i usłyszał, chciał usłyszeć od dysydenta, że Kościół jest zły, więc usłyszał, usłyszeli to ponownie widzowie, więc zadanie, ponownie zostało wykonane. Ponownie, bo pan Żakowski i jego program tego wymagają (niektórzy uczestnicy, tej zazwyczaj jednostronnej dyskusji wcale nie są do tego zmuszani, weźmy pierwsze z brzegu osoby, casus pana Waldemara/Mariana Kuczyńskiego, działacza UD, UW, PD, casus pana Marka Ostrowskiego, „Polityka”, casus pani Dominiki Wielowiejskiej, „Gazeta Wyborcza” występujących w innych odcinkach programu).
 
Paradoksalnie dzięki tym fobiom i strachom, Jarosław Kaczyński nawet gdyby wycofał się ze sceny politycznej (oby nie), byłby wciąż żywy, wieczny za sprawą działalności takich ludzi.
 
Czy by był, czy nie, czy by mówił, czy nie, i tak cały czas by była o nim mowa.
 
W przeciwieństwie Bronisław Komorowski: cokolwiek powie i zrobi p.o. Prezydent PO, pozostaje z reguły niezauważone.
 
Jakie to musi być przykre dla osoby, której życie toczy się teraz wokół jednej refleksji: „Jestem pierwszą i drugą osobą w państwie, trwaj chwilo, trwaj”.
 
PODPOWIEM:Aby mogła dalej trwać ta chwila, należy niezwłocznie wprowadzić stan klęski żywiołowej. Bo mamy do czynienia ze stanem klęski żywiołowej. Jak ktoś ciągle w to nie wierzy, niech pojeździ po Polsce południowej, i nie tylko.
 
Właśnie zaczeła się u mnie znowu ulewa, przy okazji nie wiem, jak się przeprawię na drugi brzeg Wisły, bo zamknęto Wał.

Centroprawicowiec

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (7)

Inne tematy w dziale Polityka