Tomasz M. Korczyński Tomasz M. Korczyński
68
BLOG

Dlaczego nie zapaliłem znicza 9 maja

Tomasz M. Korczyński Tomasz M. Korczyński Polityka Obserwuj notkę 1
 
A propos 9 maja i programu „Tydzień Jacka Żakowskiego”, o którym napisałem parę słów wczoraj. Wprawdzie dyskusja, burzliwa na ten temat już przycichła, niemniej nie miałem okazji się wcześniej wyrazić, więc czynię to teraz.
 
Zatem:
 
9 maja program pana red. Jacka Żakowskiego „Tydzień Jacka Żakowskiego” zaczął się od stwierdzenia pana red. Marka Ostrowskiego („Polityka”), o mądrych ludziach, którzy wymyślili akcję zapalenia znicza 9 maja na grobach żołnierzy radzieckich. Akcję poparły przecież liczne autorytety, prawie tak znaczne jak „klub poparcia” pana Bronisława Komorowskiego (niektóre zaś z tychże osób przewijały się i tu i tam: np. pan Wajda), a akcję nieformalnym patronatem objęła „Gazeta Wyborcza”.
 
Wniosek z wypowiedzi pana Ostrowskiego: A więc ja i ma Małżonka (jako, że razem z Żoną nie zapaliliśmy zniczy na grobach żołnierzy Armii Czerwonej Красная Армия) jesteśmy mało mądrymi ludźmi. Musimy zatem unieść ten ciężar i ponieść brzemię tego stygmatu, naznaczeni przez wszystko wiedzących i jedynie prawdziwie myślących i mówiących.
 
Lista tu: http://www.9maja.pl/popieraja.php
 
A mówiąc serio, ta inicjatywa jest, moim zdaniem, pewnym nadużyciem, na którą cieniem rzuca się dodatkowo historyczny rewizjonizm i relatywizm.
 
Dla mnie (oczywiście również dla większości naszego mądrego społeczeństwa, cokolwiek twierdzi o nas salonowa elita) Armia Czerwona nie wyzwoliła Polski, tylko niesiona rozkazami bandytów i zbrodniarzy, na swoich bagnetach przyniosła upadek wolnej Rzeczypospolitej (najpierw Armia Czerwona próbowała nas zgnieść w 1920 r., potem zadała zdradziecki cios 17 września 1939 r.), zabrała naszemu orłowi koronę wprowadzając reżim totalitarny, niezliczone ofiary i tragedie osobiste milionów Polaków, i to są smutne fakty historyczne.
 
Rozumiem, że Rosjanie w tej armii, to byli młodzi ludzie, zapewne zniewoleni, ubezwłasnowolnieni, wyrwani z domów, wyrwani od rodzin, ukochanych, rozumiem, że może mało świadomi, rozumiem, też, że ta inicjatywa mająca mieć pozory pomysłu zrodzonego spontanicznie po tragedii z 10 kwietnia, miała wyrażać podziękowanie tym Rosjanom, którzy solidaryzowali się z Polakami po tragedii smoleńskiej, ale cóż, naprawdę można było wymyślić inny symbol solidarności, podziękowania i porozumienia!
 
A przede wszystkim, warto było wymyślić taką ideę, która nie budząc kontrowersji czy niepokojącej niestosowności samej daty, mogłaby skuteczniej swoim zasięgiem na masową skalę i o większej sile racjonalności przekonać naprawdę znaczną część polskiego społeczeństwa do wykonania gestu podziękowania Rosjanom bez wikłania w to naszej trudnej historii, dodatkowo fałszowanej przez lata. A tak zmarnowano kolejny raz dobrą okazję.
 
Ale przecież trudno dyskutować z takimi autorytetami jak: Stefan Niesiołowski („to piękna inicjatywa”), Grzegorz Napieralski, Wojciech Olejniczak („trzeba podziękować tym, którzy nas wyzwolili”), Adam Michnik, Agnieszka Holland, Krystyna Janda, Julia Hartwig, Andrzej Wajda, Jerzy Pomianowski…
 
Lecz prawda jest taka, że dopóki Armia Czerwona w samej Rosji nie zostanie odpowiednio i sprawiedliwie oceniona, dopóki naród rosyjski i władze Federacji Rosyjskiej nie rozliczą się z prawdą historyczną (ze złem uczynionym na wschodzie), nie wykaże się wszystkich aktów zbrodni i gwałtów (np. mój pradziadek przez wiele miesięcy ukrywał moją młodziutką wówczas Babcię przed, jak to określał „dziczą czerwoną”, był legionistą Marszałka Józefa Piłsudskiego i walczył m.in. z bolszewikami z Armii Czerwonej w 1920 r.), dopóty takie akcje będą sztuczne i naiwne, i nie znajdą zrozumienia u większości Polaków.
 
Za gesty solidarności i bólu trzeba dziękować osobom żywym, szczególnie nowemu, młodemu pokoleniu Rosjan, tworzyć wspólnie dobre sąsiedztwo, poznawać się wzajemnie, ale także pamiętać o KATYNIU, o represjach NKWD, o losie jeńców, elicie kraju, o „przyjaźni” ZSRR. My o tym pamiętamy, także ludzie młodzi, wciąż pamiętamy, choć część elity gra tą prawdą wykorzystując przy okazji tragedię z 10 kwietnia.
 
Za co mamy dziękować żołnierzom Armii Czerwonej, chyba jedynie za „Solidarność”, która była niejako produktem wtórnym,/ubocznym ich „wyzwolenia”? Za 17 września, za pakt o nieagresji Ribbentrop-Mołotow, za układ z 28 września 1939 r. o nowym układzie granicznym, gdy Polska zniknęła znowu z mapy świata, za postój nad Wisłą, gdy Armia Czerwona czekała aż moje miasto zostanie zamordowane, czy może za Jałtę, za Józefa Stalina, Bieruta, Gomułkę, Gierka, juntę gen. Jaruzelskiego, za stan wojenny, których dzięki sile i terrorowi właśnie dzięki niej (Armii Czerwonej) przed wojną, w czasie wojny i po wojnie (już Armia Radziecka), dzięki jej czołgom, karabinom, bagnetom, musieliśmy znosić jako oficjalnych, państwowych bohaterów do 1989 r.?
 
Za „wyzwolenie”, czyli zabijanie żołnierzy z Armii Krajowej, łagry, zsyłki…
 
Pan Jacek Żakowski w swoim programie ubolewał, że będąc 9 maja na cmentarzu, i zapalając znicz, nie zauważył tłumów.
 
O tak, to wielka szkoda, że nie było wówczas spontanicznych i rozentuzjazmowanych ludzi pędzących co sił w nogach w tę niedzielę, by oddać hołd poległym w Polsce żołnierzom Armii Czerwonej (idea wyjściowa w programie tego marszu Stalina na Berlin była jasno określona, polskie tereny=radzieckie tereny, co właśnie dzięki sile Armii Czerwonej zostało zdRADZIECKO zrealizowane).
 
Może warto raczej stwierdzić, że po prostu nam się wydawało wówczas, że wojska sowieckie nas wyzwalają, a później przez lata propaganda sowiecka próbowała nas w to wkręcić, zaczynając od najmłodszych, np. w szkole podstawowej moja pani od muzyki kazała śpiewać nam, dzieciakom w klasie i na apelu: „Dzień zwycięstwa, maj zielony…”.
 
Armia Czerwona i jej wyzwolenie… pamiętamy o ofiarach II Rzeczypospolitej np. 4 masowych deportacji i licznych aresztowań dokonywanych na wschodnich terenach Polski w 1939 r. i do końca 1940 r. W ciągu półtora roku było to ponad 800-900 tysięcy osób!
 
Armia Czerwona wyzwoliła nas, jeśli już mamy używać tego słowa, może spod okupacji niemieckiej, nazistowskiej, ale nie zwróciła nam wolności. Wygrała z nazistami, potem na 44 lata (a jeśli uwzględnimy fakt, że wymarsz wojsk, już rosyjskich, dokonał się dopiero w 1993 r. to trochę dłużej) weszła kolejna, zdradliwa i haniebna, bo właśnie pod płaszczykiem przyjaźni i braterstwa, niewola PRL-u.
 
A więc nie zapaliłem znicza na grobie żołnierzy Armii Czerwonej… ale…
 
Jestem zadowolony z obecności polskich żołnierzy na Placu Czerwonym, mam nadzieję, że będzie to sprawa naturalna i powtarzana jako oczywistość, choć 8 maja byłby tu może bardziej wskazany. W końcu byliśmy obecni nieustannie przy każdym zwycięstwie na frontach na całym świecie. Żołnierze z Armii Andersa, i ci przy Armii Czerwonej, generała Berlinga, a więc Kościuszkowcy także walczyli o wolność Polski (okres 1943-1945).
 
Dodatkowo bardzo mi zależy na dobrych relacjach z Rosją, odczytuję gesty polityczne polityków rosyjskich pozytywnie. Choć chciałbym, aby nastąpiło przyspieszenie rozliczenia się ze swoją historią Rosjan, aby młodzi ludzie byli nauczani prawdy o destrukcji naszej Ojczyzny przez ZSRR (mój kolega Rosjanin, jeszcze z moich lat studiów w Niemczech zawsze mnie irytował mówiąc, że nie rozumie żalu Polaków, przecież „Wy nam tyle zawdzięczacie, ileż to my wam pomagaliśmy gospodarczo”, no i co zrobisz, jak tak nauczają w szkołach, wychodzi na to, że to w końcu my Polacy jesteśmy tacy bezduszni i niewdzięczni…).
 
Przeszkadzają mi również symbole radzieckie, jak sierp i młot, czy czerwona gwiazda pozostałe gdzieniegdzie na naszych ulicach (np. w Karpaczu na jednym z domów pozostała jeszcze tablica z nazwą dawnej ulicy „Armii Czerwonej”), to symbole zbrodni leninowskich i stalinowskich dokonywanych nie tylko w samej Polsce, nie tylko na Polakach, (chociaż u nas i tak nie jest jeszcze tak źle, jak w krajach nadbałtyckich, czy na Słowacji, gdzie często potężne obeliski z sierpem i młotem stoją w samych centrach miast).
 
Chciałbym też aby KATYŃ był określany mianem ludobójstwa, zbrodni bez przedawnienia, aby postawiono zbrodniarzy z NKWD przed sądami (niektórzy jeszcze żyją), aby udostępniono wszystkie dokumenty tej i innych ważnych spraw, tak znaczących dla naszej Ojczyzny i naszej pamięci.
 
Ale rozumiem też, że potrzeba na to czasu. Potępiam przy tym jednoznacznie akty wandalizmu, jakimi są: niszczenie pomników, czy cmentarzy, dewastacje i bezczeszczenie grobów żołnierzy radzieckich, jest to z jednej strony poważne zagrożenie w relacjach polsko-rosyjskich, a także zbrodnia przeciw godności ludzkiej.
 
Nie podobają mi się, niepokoją teorie spiskowe pojawiające się po tragedii z 10 kwietnia, a oskarżające władze rosyjskie bezpośrednio o zamach. To obraża Rosjan.
 
I jeszcze jedna refleksja na temat omawianej tu akcji:
 
Nikt się zapewne nie zastanowił głębiej, jak mogą odebrać ten pomysł osoby np. z Memoriału, zwykli i obeznani z prawdziwą historią Rosjanie, że oto Polacy solidaryzują się z nimi i z narodem rosyjskim poprzez oddawanie hołdu żołnierzom Armii Czerwonej, w podzięce za solidarne gesty. Nikt nie pomyślał, czy aby nie zostaną urażeni zwykli Rosjanie, tym, że Polacy utożsamiają, w jakiś sposób, cały naród rosyjski z reżimem totalitarnym?
 
Podsumowując:
 
Kończąc już ten wątek, rozumiejąc wszystkie za i przeciw akcji zapalania zniczy 9 maja:
 
Moim zdaniem poprawność polityczna w tym względzie nie jest w porządku, i nie wolno milczeć.
 
9 maja i zapalanie zniczy na grobach żołnierzy radzieckich w ogóle nie koresponduje swoją analogią z tragedią z 10 kwietnia i aktami solidarności zwykłych Rosjan z narodem polskim w okresie tej strasznej straty dla Polski. To trzeba powiedzieć otwarcie.
 
Mało tego, mam wrażenie, że ta akcja miała znamiona polityczne, a nie była spontanicznym odruchem serca, dodatkowo nieco paskudnie wykorzystywała 10 kwietnia, i to również nie jest w porządku, tylko o tym, że „GW” wykorzystała tę tragedię nikt nie mówi. Z kolei każdy kto się sprzeciwił akcji, określany był mianem, delikatnie mówiąc, mało mądrego człowieka.
 
Niemniej, cieszę się, że akcja nie przyniosła spodziewanego sukcesu, bo nieobecność tłumów chyba zmartwiła wszystkowiedzącą i głoszącą jedyną, słuszną prawdę „GW” i jej ideologicznych popleczników (podkreślam, ze nie chodzi mi tu o Czytelników „GW”).
 
Kto wie, czy ilość zniczy na cmentarzach nie miała przyćmić blasku zniczy płonących pod Pałacem Prezydenckim? No, ale teorie spiskowe, spiskowymi, najważniejsze, że Polacy w oczach elitki okazali się jednak mało mądrymi ludźmi.
 
To chyba dobra i budująca wiadomość?

Centroprawicowiec

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka