Tomasz M. Korczyński Tomasz M. Korczyński
60
BLOG

O nowej polit-doktrynie Rosji, czyli miś z bolszewicką czapą

Tomasz M. Korczyński Tomasz M. Korczyński Polityka Obserwuj notkę 2
 
We wczorajszym wydaniu „Dziennik. Gazeta Prawna” już od pierwszej strony redaktorzy Maciej Duda i Michał Potocki opisują wielkie poruszenie w obustronnych relacjach rosyjsko-polskich.
 
Nowe umowy gospodarcze, wizja obustronnych porozumień, plany intensywnych spotkań, zapowiedzi wizyt i rewizyt ważnych i najważniejszych polityków, partnerstwo… słowem przyjaźń, polityka miłości, słowiańskie braterstwo.
 
Artykuł, aby nikogo nie zwieść, ozdobiony jest rysuneczkiem misia pod krawatem z bolszewicką czapą, z szampanem i kwiatkiem w łapach, dzwoniącego układnie do drzwi Unii Europejskiej.
 
Ale ta miłość nie może być jednostronna, trochę będzie kosztować.
 
Niemniej specjaliści i eksperci, zagraniczni i krajowi od wielu już tygodni podkreślają, że władze rosyjskie jeszcze przed 10 kwietnia ukazywały swoją chęć nowego otwarcia stosunków (pozytywnych) z Polską, przez oficjalne działania (chodzi tu m.in. o obecność Putina podczas obchodów rocznicy na Westerplatte, następnie spotkanie z premierem Tuskiem 7 kwietnia w Katyniu), ale też nieoficjalne rozmowy na Kremlu (o których napisała, powołując się na rosyjski „Newsweek” m.in. „Gazeta Wyborcza” w dn. 12.05.2010, na stronie 11.). zaciekłe dyskusje, które toczyły się od miesięcy w kancelarii rosyjskiego premiera, w ambasadzie Rosji w Warszawie, i w rosyjskim MSZ-cie.
 
I owe zakulisowe rozmowy prowadzone, niebagatelna rzecz, między prezydentem, premierem, wicepremierem, ambasadorem rosyjskim, najważniejszymi urzędnikami MSZ, lobbistą – dyrektorem giganta stalowego Norylski Nikiel… już przed 10 kwietnia doprowadziły do postanowienia o nowym rozdaniu i owocowały orzeczeniem zgody na daleko idące ustępstwa wobec polskiej racji stanu. Przede wszystkim w sferze symbolicznej, która dla Polaków jest najważniejsza, a wiadomo, że najważniejszym symbolem w relacji z Rosją jest dziś KATYŃ.
 
W lutym b.r. zapadła decyzja o zaproszeniu premiera Tuska do Katynia, aby wspólnie zorganizować obchody 70. rocznicy ludobójstwa katyńskiego, ale nie wynikało to przecież z nagłej dobroci serca.
 
Głównym powodem była tu informacja płynąca z ambasady rosyjskiej w Polsce, że aby poprawić wizerunek Rosji w UE należy przede wszystkim poprawić relację z Polską.
 
Piszę o tym z czterech powodów, które tylko pokrótce naszkicuję.
 
Po pierwsze, chcę zasygnalizować, że Rosja również i w tym przypadku nas rozgrywa, Putin wybiera Tuska, a dystansuje się od żyjącego wówczas Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który podróżuje do Katynia dopiero kilka dni później (bez rosyjskiego dworu). Putin jawnie wchodzi klinem między władzę ustawodawczą wykorzystując walkę polityczną, zbliżającą się kampanię wyborczą, toczącą się już wówczas w Polsce (to widać również i dziś, kiedy władze rosyjskie robią wszystko, aby pokazać, jak bardzo im „pasuje” p.o. Prezydent PO Komorowski).
 
I Premier Tusk na to wówczas pozwolił.
 
Po drugie, Rosja potrzebuje nowych i lepszych jakościowo stosunków z Polską, aby więcej ugrać w Unii Europejskiej, przede wszystkim w związku z kryzysem gospodarczym, spadkiem cen ropy, trudnościami w zdobywaniu kredytów, w końcu z potężną konkurencją chińską na obszarze handlu. Zapewne dla wielu rosyjskich polityków to ogromny cios, że Polsce się jednak w tej UE udało, że zaczyna się liczyć w tej grze i trzeba się w końcu do tego przyznać i to przełknąć.
 
Po trzecie, chcę zwrócić uwagę na zachowanie polityków w UE, którzy dopiero ośmieleni łaską Rosji, gestem jej akceptacji, zauważyli nagle problem katyński.
 
11 maja b.r. europosłowie z delegacji UE- Rosja zadeklarowali, że Katyń to zbrodnia wojenna o charakterze ludobójstwa. Uchwała ma na celu poprawę stosunków polsko-rosyjskich i relacja na linii Rosja–UE. Wcześniej apele polskich europosłów o rezolucję katyńską, czy też organizowanie wystaw o zbrodni katyńskiej spotykały się ze znacznymi trudnościami i niepochlebnymi ocenami.
 
Nagle Europejczycy są zgodni. Niestety kolejny raz jest to efekt odwilży relacji z Rosją, ale w wyniku autonomicznej decyzji i woli Rosji (Por. R. Ziemkiewicz, Wschodnia dziecinada, PlusMinus, „Rzeczpospolita”, 112(8623), s. A16-17, wydanie z dn. 16-17.05.2010).
 
Po czwarte, czynienie z rządu Tuska bohaterów w związku z poprawą stosunków z Rosją uważam za arcy-niestosowne i żenujące. To akurat wynik nowej układanki, o której zadecydował, mówiąc wprost pieniądz, sytuacja makroekonomiczna i globalna na świecie.
 
Pytanie zasadnicze, co się naprawdę kryje w misiu, grzecznym misiu z bolszewicką czapą?
 
I w jaką podróż z tym misiem, przytulając się na misia wybiera się rząd Tuska, biorąc ze sobą cały kraj?

Centroprawicowiec

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka