Nie tylko ja mam pewnie takie odczucia, ale jak pan Grzegorz Napieralski wymyśli nowy pomysł, to zazwyczaj czuję zażenowanie, wstyd, żal i wyrzucam z siebie pusty śmiech – i to bez satysfakcji, bo mi przykro, że facet się tak rzuca, szarpie, pracuje, a tu tylko 4-6%, (ale żeby było jasne, wcale nie jest mi przykro, że lewica u nas w odwrocie).
Spoglądam na kolejne obciaszki pana Napieralskiego z lekkim politowaniem, zadziwieniem i zadaję sobie pytanie, dlaczego pan Napieralski tak się dręczy i przy okazji nas? (Oczywiście wiem, że głównym powodem jest zawalczenie o przetrwanie na Lewicy po przegranych wyborach prezydenckich).
Przyznaję, że nie wytrzymałem całego „utworu muzycznego” promującego jego kampanię (dojechałem mniej więcej do 3 minuty, co i tak uważam za wyczyn), ponieważ kocham muzykę, niemniej wyznaję zasadę, że przeciwnika silnego, czy słabego, należy wysłuchać, poznać, aby poważnie podyskutować, pospierać się.
No tak, ale problem pana Napieralskie polega na tym, że on po prostu nie dostrzega kiczowatości swoich poczynań.
Takim kiczem jest głośne porównywanie się do bycia polskim Zapatero, polskim Blairem, polskim Obamą, (gdybym moją Żonę porównał do Carli Bruni chyba by się na mnie obraziła), wymyślanie hip-hop-rap-polowych pioseneczek, składanie życzeń swojej mamie przez Skype’a, czy występowanie na tle kiczowatych scenografii podczas prezentacji nowego, ale nie „nowoczesnego” projektu, w którym obwoływał się E-prezydentem w Polsko-Japońskiej Szkole Technik Komputerowych w Warszawie (przy okazji nie wiem, czy stwierdzenie występujące na oficjalnej stronie kandydata na RP „przez całą prezentację Napieralski nie rozstawał się z iPadem” należy do sfery pochwał, czy kpin?).
I za każdym razem przypomina mi się w takim momencie wątek opisu ulicy Krokodyli w „Sklepach cynamonowych” Bruno Schulza, występujących na niej tanich podróbek mód, stylów wielkomiejskich metropolii, nie nadążających stylem za rzeczywistą nowoczesnością świata. Macie Państwo też takie wrażenie w przypadku Grzegorza Napieralskiego?
Nie można bowiem czuć respektu przed pozbawionymi dostojeństwa habitusem i metod działania pana Napieralskiego, który u Ludu nie ma autorytetu.
I nie poradzisz na to, że nikt go właściwie nie traktuje poważnie, gdyż jak tu traktować poważnie rozdawanie jabłek, ulotek o piątej rano przed zakładami pracy, zapowiadania darmowego Internetu dla wszystkich, czy stworzenia E-kancelarii?
Sztab PR-owców, raczej nieświadomie, prezentuje obraz osoby pana Grzegorza jako swojskiego chłopaka, takiego Grzesia, głównego bohatera z wierszyka Tuwima: „Idzie Grześ przez wieś (…)”, ze wszystkimi dramatycznymi konsekwencjami tego bezsensownego niesienia worku z piaskiem).
A uśmiech goszczący na twarzy pana Napieralskiego świadczy raczej o pełnej satysfakcji i dumie z tego, co robi. A może to ja mam zbyt wysublimowany smak estetyczny, gdy się wzdrygam na kolejne materializowanie się pomysłów sztabu wyborczego SLD?
Podsumowując zatem, pan Napieralski „wiedzie mnie” i „wiedzie Cię” przede wszystkim na pokuszenie, wystawiając się na strzał i ostrze krytyki.
Dlatego, jak wielu osobom, również z Salonu24.pl, jest mi go po prostu autentycznie żal!
A oto wiersz Tuwima w całej swej okazałości dla odświeżenia pamięci:
Julian Tuwim "Idzie Grześ przez wieś"
Idzie Grześ
Przez wieś,
Worek piasku niesie,
A przez dziurkę
Piasek ciurkiem
Sypie się za Grzesiem.
Przez wieś,
Worek piasku niesie,
A przez dziurkę
Piasek ciurkiem
Sypie się za Grzesiem.
"Piasku mniej -
Nosić lżej!"
Cieszy się głuptasek.
Do dom wrócił,
Worek zrzucił,
Ale gdzie ten piasek?
Nosić lżej!"
Cieszy się głuptasek.
Do dom wrócił,
Worek zrzucił,
Ale gdzie ten piasek?
Wraca Grześ
Przez wieś,
Zbiera piasku ziarnka.
Pomaluśku,
Powoluśku,
Zebrała się miarka.
Przez wieś,
Zbiera piasku ziarnka.
Pomaluśku,
Powoluśku,
Zebrała się miarka.
Idzie Grześ
Przez wieś,
Worek piasku niesie,
A przez dziurkę
Piasek ciurkiem
Sypie się za Grzesiem...
Przez wieś,
Worek piasku niesie,
A przez dziurkę
Piasek ciurkiem
Sypie się za Grzesiem...
I tak dalej... i tak dalej...


Komentarze
Pokaż komentarze