Tomasz M. Korczyński Tomasz M. Korczyński
74
BLOG

A Ty, czy poświęciłbyś 30 lat swojej wolności za Prawdę?

Tomasz M. Korczyński Tomasz M. Korczyński Polityka Obserwuj notkę 1
 
Dziś beatyfikacja Wielkiego Polaka, Wielkiego patrioty, przy czym jakże bardzo wrażliwego, cichego i delikatnego, aż rozczulającego w swoim pięknie Miłości.
 
Jego osoba i świętość przypomina o bojownikach o i za Prawdę, jaką jest Jezus Chrystus.
 
Współcześnie mamy wciąż takich bohaterów. Wynika to z przykrego faktu, że chrześcijaństwo jest dziś najbardziej prześladowaną religią na świecie. Czasy prześladowań, o czym mówię głośno od 4 lat (z lepszym bądź gorszym skutkiem), nie przeminęły wraz z krwawymi cezarami, ale trwają nadal zbierając krwawe żniwo.
 
Wraz z bohaterem dzisiejszego dnia, osobą ks. Jerzego Popiełuszki przychodzi mi na myśl inny święty męczennik, a który jest, tak jak ks. Jerzy, moim wzorem.
 
Wiem, wiem, dzisiejsze autorytety i wzory są inne, celebryci, dziennikarze, prezenterzy, artyści różnej proweniencji, na różnych kanałach telewizyjnych i stacjach radiowych (z szacunku do dzisiejszego bohatera, nie wymówię ich nazwisk), ale dla mnie, człowieka, który najważniejsze etapy socjalizacji przechodził głównie w latach 80. i 90., herosami mogą być tylko ci, którzy Prawdzie oddają się do końca, na serio, i to nie swojej „prawdzie”, ale tej Jedynej, jaką jest Jezus Chrystus.
 
Są to, od razu dopowiem, wzory niedoścignione. Raczej mało mam w sobie świętości, żeby wytrwać na ich drodze.
 
Drobny przykład z codzienności:
 
W piątek przesiedziałem prawie cały dzień w domu. Miałem do sfinalizowania tysiąc spraw, które ze względu na zbliżające się wolne dni zostały odłożone w czasie… po wykonaniu pracy, umęczony intelektualnie i fizycznie, pod koniec dnia zostałem przeszyty następującą refleksją:
 
Jeden z moich bohaterów i wzorów, którego los mam nadzieję, że jednak nie będzie moim udziałem (choć kto wie, biorąc pod uwagę nasilające się prześladowania chrześcijan), biskup John Han Dingxiang zmarł w niewyjaśnionych okolicznościach w areszcie domowym po spędzeniu ponad 30 lat w więzieniu w państwie zła, w komunistycznej Chińskiej Republice Ludowej. Spędził powtórzę, 30 lat w więzieniu.
 
W artykule dla „Rzeczpospolitej” zatytułowanym „30 lat w więzieniu” przybliżyłem jego sylwetkę, tutaj chcę tylko stwierdzić, że dla mnie, człowieka Internetu, mediów, książek, itp. trudno sobie wyobrazić katorgę 30 lat przebywania w celi, bez dostępu do świata zewnętrznego.
 
Jak wspomniałem przesiedziałem w mieszkaniu zaledwie jeden dzień (i to prawie, bo musiałem chwilę pojeździć na rowerze w ten piękny czas czerwcowy, wreszcie ciepły i bezdeszczowy dzień).
 
Jeden dzień, mając na wyciągnięcie ręki, do wszelkiej dyspozycji możliwości kontaktu ze światem zewnętrznym, mogąc w każdej chwili wyjść na rower, a także zadzwonić do kogo mi się tylko żywnie podoba.
 
Pomimo tego zmęczyłem się tymi wszystkimi dobrami, z których korzystałem.
 
Jeden dzień w mieszkaniu. Biskup John Han Dingxiang przesiedział 12.775 dni bez rodziny, przyjaciół, Mszy św., Biblii, komputera, gazet, rozmów, książek, filmów, roweru, samochodu…
 
Przetrwał, i nie zwariował tylko dlatego, że miał blisko siebie Boga.
 
Nie potrzeba mi spektakularnych dowodów na istnienie Pana. Wystarczy jeden taki Świadek. A jest ich wielu, nie tylko w Chinach, Wietnamie, czy Laosie, ale w 75 krajach, gdzie prześladowani są chrześcijanie.
 
W końcu Świadek taki, jak ks. Jerzy, też poznał zło komunizmu, a to nie byle co, gdyż komunistyczne reżimy totalitarne są jednym z takich piekieł, gdzie próba wiary ma najwyższą rangę i wartość. To najlepsze złoto wiary.
 
Z punktu widzenia psychologicznego i socjologicznego, to, że bp Dingxiang nie zwariował jest fenomenem. Ale to, że nie stracił wiary jest cudem, który można tylko zrozumieć w kontekście piękna chrześcijaństwa, osobistego doświadczenia Boga, potęgi wiary i modlitwy (pod koniec jego życia, nagrano potajemnie film, na którym biskup zza krat swojego miejsca pobytu, uśmiechnięty wznosi wysoko krzyż i błogosławi nim nagrywającego to wydarzenie. Za każdym razem, gdy go oglądam, jestem urzeczony tą prostodusznością, radością, pięknem, siłą, wiarą, przejawiającymi się w tych prostych gestach i uśmiechu bp. Johna).
 
Czy JA, czy TY mamy taką wiarę? Jeśli nie w Chrystusa, to tak silną wiarę w coś lub kogoś?
 
Czy równie silną jak ks. Jerzy, czy bp Dingxiang?
 
Czy oddalibyśmy odważnie 30 lat swojej wolności za Jezusa Chrystusa, za Prawdę?

Tu krótki filmik o bp. Johnie: http://www.kircheinnot.at/china.htm

Centroprawicowiec

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka