Tomasz M. Korczyński Tomasz M. Korczyński
66
BLOG

Pan Bartoszewski prześladowany przez „prawdziwych Polaków”!

Tomasz M. Korczyński Tomasz M. Korczyński Polityka Obserwuj notkę 8
 
W dzisiejszej „GW” pan red. Mirosław Czech napisał o kampanii nienawiści PiS-u oraz prześladowaniach pana Bartoszewskiego przez „prawdziwych Polaków”.
Oba sformułowania uważam za niezwykle niestosowne, nie wspominając już o samej argumentacji…
Zwrócę uwagę tylko na te dwie fałszywe tezy zawarte w tej wypowiedzi:
 
1)     „Kampania nienawiści”, ale czy oby rzeczywiście PiS-u panie redaktorze?
 
Nie znam środowiska politycznego bardziej zajadłego, kłótliwego, aroganckiego, dążącego do skłócania i prowadzenia wojny polsko-polskiej od Platformy Obywatelskiej. I już nie chodzi o głośne wypowiedzi znanych polityków, populistów, happeningowców, tak zwanych „mężów stanu”, czy też strategię sztabu wyborczego kandydata PO na prezydenta, ale akcje młodzieżówek, hasła i treści obecne na wiecach, na forach internetowych, itp. A ponoć to dopiero początek; wczorajsza „GW” pisała, że PO zapowiada dopiero mającą nadejść wojnę polsko-polską.
 
2)     „Prześladowania” pana Bartoszewskiego
 
Czytamy w tekście pana Czecha, że niecne ataki listowne na pana Bartoszewskiego, który prześladowany przez „prawdziwych Polaków” może być realnie zagrożony!, są na tyle poważne, że aż konieczna była ochrona jego osoby przez BOR; czyli na koszt podatników.
Absolutnie zgadzam się ze zdaniem, że godnym potępienia jest akt obrażania czy lżenia ludzi, ale wykorzystywanie w kampanii wyborczej informacji o „ponad setkach listów nienawiści”, które później okażą się zapewne dziesiątkami listów nienawiści, potem pięcioma listami nienawiści, a w końcu jednym listem pełnym nienawiści, jest znaczną przesadą; ale cóż, wiadomo, że każdy chwyt dozwolony.
Z drugiej strony, chyba pan Bartoszewski nie jest za bardzo zdziwiony reakcjami, co bardziej znerwicowanych i radykalnych osób, w końcu, kto sieje wiatr, ten zbiera burze…
Skupmy się jednak na innej kwestii. A mianowicie na charakterystyce osoby pana Bartoszewskiego przez publicystę „GW”, czytamy tu, że pan Bartoszewski „uosabia najlepsze cechy”, które „prawdziwym Polakom” są obce, czyli „cywilną odwagę oraz pogardę dla antysemityzmu i wszelkiego szowinizmu”.
A więc po pierwsze, dziś odwagą cywilną nazywa się występowanie, w otoczeniu premiera, marszałka, ministrów, elit, przy okazji samemu będąc pracownikiem kancelarii premiera, po stronie rządu; odwagą cywilną nazywa się dziś obrażanie i lżenie opozycji, przy okazji wyborców znienawidzonego kandydata, którym się gardzi i odmawia mu prawa do żałoby po stracie najważniejszych krewnych.
Oto odwaga cywilna sensu stricto. Dowalić słabszemu.
Po drugie, agresywne, pogardliwe wypowiedzi pana Bartoszewskiego, nie tylko przecież w Pałacyku, należą do:
1)     nietolerancyjnych w pełni tego słowa znaczenia, np. brak tolerancji dla osób, które wybrały życie w samotności i bycie singlem;
2)     okrutnych, tu: wyśmiewanie braku dzieci;
3) brutalnych i rasistowskich, takim przykładem jest porównywanie Polski do Rwandy czy Burundi, co miało chyba ukazać, że nic już gorszego nie może kogoś spotkać, jak być obywatelem tych dwóch krajów. Jak się czują np. misjonarze czy siostry zakonne z tych państw?
O innych wątkach tego wystąpienia pisałem tutaj:
http://tmk.salon24.pl/190473,moja-rada-dla-politykow-zeby-polska-byla-polska
Następnie, ex post factum, tłumaczenie swoich słów, ironią, dowcipem, itp. uważam za równie niestosowne, bo, proszę mi wierzyć, ja mam dość niezłe poczucie humoru, i jakoś się nie śmiałem… a wykręcanie się, wycofywanie się z tej wypowiedzi, wulgarnej, złośliwej, powiedzmy sobie wprost chamskiej, i jak pamiętamy dobrze, pełnej emocji, pokrzykiwania, machania rękami, jest swoistym tchórzostwem, nie odwagą cywilną. Już chyba byłoby lepiej, gdyby pan Bartoszewski powiedział wprost: „nie żartowałem, tak uważam i tyle”, a nie, że żartował sobie, a jak ktoś tego nie rozumie, to jego problem i nie zna się na żartach, czy na specyficznym poczuciu humoru…
Moja odpowiedź: czy to, że ktoś, kto ma, nawet wielką i najwspanialszą kartę w przeszłości, co skrupulatnie odnotowuje pan red. Czech: „przeszłość z lat okupacji, Oświęcim, Rada Pomocy Żydom, walka w Powstaniu, stalinowskie więzienie, długoletnia walka o pamięć Powstania Warszawskiego, działalność w opozycji, współpraca z paryską«Kulturą» i Radiem Wolna Europa”, upoważnia do lżenia ludzi? Osobiście tego nie rozumiem. Dla mnie taka osoba przestaje być autorytetem.
I oczywiście nie zamierzam być solidarny z panem Bartoszewskim, który, nie jest (jak ciągle to podkreśla w swoim tekście pan red. Czech, poprzez dodatkowe pisanie tytułu naukowego z wielkiej litery) profesorem. Ale to już inny wątek…

Centroprawicowiec

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (8)

Inne tematy w dziale Polityka