Tomasz M. Korczyński Tomasz M. Korczyński
149
BLOG

Ostatnie do widzenia Mamo

Tomasz M. Korczyński Tomasz M. Korczyński Rozmaitości Obserwuj notkę 0

 

Jednym z najpiękniejszych utworów Anathemy jest „One last goodbye”.
 
Utwór pełen pasji, głębokiej dramaturgii, smutku, rozdarcia. To krzyk w stronę głuchych i wydających się obojętnymi na płacz rozpaczy i pogrążonych w osobistej tragedii ludzi, zimnych niebios, to wznoszone zapytanie: Dlaczego?
 
Utwór staje się jego słuchaczowi jeszcze bliższy, można powiedzieć prawdziwszy, wyrazistszy, gdy ma on świadomość, w jakim kontekście został stworzony. „One last goodbye” był bowiem napisany po śmierci matki braci Cavanagh, z którą byli niezwykle mocno związani.
 
Cała twórczość z płyty „Judgement” z roku 1999 jest przejmująca swoimi tekstami, muzyką. Zadaje mnóstwo pytań niewidzialnemu Stwórcy: „Czy istniejesz?”, „Dlaczego?”, „Po co to wszystko?”, „Za co?”
 
Zespołu Anathema słucham niemal od początku jego powstania, czyli od 1991 r. (zespół powstał w 1990 r. w Liverpoolu).
 
Zespół rozwijał się niezwykle nowatorsko, pozostając początkowo pod silnym wpływem Paradise Lost, przede wszystkim płyty „Gothic”, (ale to chyba ostatnia inspiracja płytą tego zespołu w ogóle, mowa oczywiście o Paradise Lost, który potem sam zaczął, delikatnie rzecz ujmując, „inspirować się” aż nadto innymi zespołami metalowymi; do dziś Holmes wciąż poszukuje tożsamości swego wokalu i wychodzi z tego Hetfield, a ostatnio Nickelback…).
 
Wracając do liverpoolczyków, bracia Cavanagh i spółka grali początkowo death metal, potem gotyk, aż zdecydowali się w końcu realizować projekt w brzmieniach progresywnego rocka, ale zawsze z duchem klasyków, czyli Pink Floyd. I zawsze gdzieś w ich twórczości, czy wypowiedziach, obecna była osoba mamy braci Cavanagh.
 
Zaś utwór „One last goodbye”, wyraża mój obecny stan emocji i uczuć po tej niewyobrażalnej i największej stracie w życiu.
 
Poniżej tekst i utwór „One last goodbye” w swym całościowym pięknie:
 
How I needed you
How I grieve, now you’re gone
In my dreams I see you
I awake so alone

I know you didn’t want to leave
Your heart yearned to stay
But the strength I always loved in you
Finally gave way

Somehow I knew you would leave me this way
Somehow I knew you could never, never stay
And in the early morning light
After a silent, peaceful night
You took my heart away
And my being

In my dreams I can see you
I can tell you how I feel
In my dreams I can hold you
And it feels so real

I still feel the pain
I still feel your love

And somehow I knew you could never, never stay
And somehow I knew you would leave me
And in the early morning light
After a silent, peaceful night
You took my heart away
Oh I wish, I wish you could have stayed
 
 
Jednak w odróżnieniu od brytyjskich twórców, jako chrześcijanin, wiem, że moja Mamunia znalazła pokój u Stwórcy, a Jezus przyjął ją jako Dobry Pasterz, a nie sprawiedliwy Sędzia. Bo u Jego Ojca jest mieszkań wiele, a ja Mu uwierzyłem. Moja Mamusia także, która stale w swojej strasznej chorobie wciąż powtarzała: „Jezu, ufam Tobie!”.

Centroprawicowiec

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości