Tomasz M. Korczyński Tomasz M. Korczyński
44
BLOG

Howard Webb i piękno futbolu

Tomasz M. Korczyński Tomasz M. Korczyński Rozmaitości Obserwuj notkę 3
 
I po mundialu. Nie będę ukrywać, że nie żal mi brutalnych Holendrów, którzy zamienili mecz finałowy w boiskową burdę. W ogóle ostatni mecz nie spełnił żadnych standardów piękna futbolu.
 
Głównym zaś bohaterem, czy też antybohaterem meczu, co całkowicie go dyskwalifikuje (pomyśleć, o jak wielkim wydarzeniu sportowym tu mowa), był niejaki pan Webb, znany skądinąd Polakom z pewnego fatalnego sędziowania. Wczoraj, zamiast piłkarzy światowej sławy, i ich pięknych akcji, to on stał w centrum kamer świata i tego spotkania, oglądany przez miliardy kibiców. Szok…
 
Cieszę się natomiast, że Hiszpania została mistrzem świata, jest to jakieś jedyne pocieszenie po tym całym dziwnym mundialu.
 
Natomiast co do mundialu jako takiego…
 
Był mało ciekawy i ekscytujący, choć niewątpliwie nieco zaskakujący, biorąc pod uwagę eliminacje wielkich faworytów, Francuzów, Włochów, Anglię, Argentynę, Niemców, w końcu Brazylię.
 
Zabrakło też najważniejszego, kropki nad i, czyli porażki Niemców z Urugwajem (skoro Suarez wprowadził do piłki nożnej rękę, mógł się chociaż zrehabilitować strzelając gola Niemcom, a tak powinien chyba w tej chwili przekwalifikować się na siatkówkę albo zostać szczypiornistą).
 
Zabawne były też towarzyszące do końca mistrzostw reklamy w przerwach meczów, co jeszcze bardziej ukazuje groteskę tego spektaklu. Codziennie piękny Cristino zachęcał do korzystania z szamponu przeciw łupieżowi i do napełniania samochodów olejem syntetycznym, tak go to pochłonęło, że zapomniał o mistrzostwach i strzelił jednego przypadkowego gola, Korei Północnej.
 
To i tak lepiej w porównaniu do innych wielkich piłkarzy formatu, jeśli nie ziemskiego, to niemal kosmicznego, jak przekonują reklamy.
 
Messi, Rooney nie strzelili żadnej bramki.
 
Tutto.

Centroprawicowiec

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Rozmaitości