Po szumnych słowach o autonomii, alternatywie politycznej i wyborczej, zapowiedziach walki w kolejnych wyborach: prezydenckich, samorządowych i parlamentarnych, Polska Plus wraca do PiS.
To znaczy, tak zapowiadają posłowie Koła Parlamentarnego Polski Plus, ale już nie działacze PiS-u, ci ostatni są ostrożni, umiarkowani i zdystansowani do zagadnienia przyjęcia na matczyne łono - buntowników.
A zapowiadało się tak pięknie, nowa partia centroprawicowa, niezależna, z manifestem, programem, ba, z przedstawicielami w Sejmie, ze stroną internetową, a dla każdego województwa – pełnomocnik.
Przyznam, że wiązałem niejakie nadzieje z tym ugrupowaniem (podpisuje się nawet pod jego Manifestem), ale się nie doczekałem, bo też partia bardzo nierychliwa była. Jakby zawieszona, samozadowolona z powołania, czekająca na… no właśnie, na co?
A zanim panowie zaczęli naprawdę działać, już doszło do rozpadu, Ludwik Dorn odszedł, przeszedł na flankę Marka Jurka, z ośmiu posłów Polski Puls zrobiło się siedmiu.
Od stycznia strona internetowa właściwie martwa, dryfuje sobie w sferze wirtualnej, podobnie jak sama partia. OK., poseł Polaczek prowadzi odrębne śledztwo w sprawie katastrofy Smoleńskiej, o którym nikt nic nie wie, pan Sellin zaangażował się w budowanie potęgi sztabu wyborczego Jarosława Kaczyńskiego, „jedynego lidera centroprawicy” – jak stwierdził pan Sellin, reszta liderów jest niewidzialna, nierozpoznawalna. Przy okazji dodam, że trochę zainteresowani polityką rozpoznają pana Polaczka i pana Sellina, ale już mniej zorientowani, no cóż, nie…
Żeby nieco naświetlić problem, i nie dywagować, proszę przyjrzeć się stronie www.polska-plus.pl
Pomimo odejścia Ludwika Dorna, jego nazwisko nadal widnieje na stronie jako osoby odpowiedzialnej za województwo mazowieckie w strukturach partii. Jest on nadal pełnomocnikiem, co tworzy dysonans poznawczy dla osób zainteresowanych.
Powstaje bowiem pytanie, czy jest nim, czy po prostu nikomu nie wpadło do głowy zdjąć go z witryny (aktualizacja opiewa na 7 stycznia 2010 r.). Dość niepoważna sprawa, jak dla mnie.
Po zapowiedziach i niejakim zainteresowaniu opinii publicznej swoją egzystencją, zabrakło pracowitości, odpowiedniego PR-u, determinacji, zagrania Vabank.
Wybory samorządowe dopełnią reszty i zapewne mit, nieco wybujały partii Polska Plus rozwieje się w rzeczywistości partyjno-politycznej.
Szkoda, gdyby projekt jednak się udał, mogłaby to być wspaniała alternatywa dla Platformy Obywatelskiej.
Ale się nie powiódł. Z jednej strony, jako autonomiczny twór zawiódł nadzieje, najbardziej zapewne swoich twórców, z drugiej strony, trudno mi uwierzyć, aby PiS zdecydowało się na przyjęcie pod swoje sztandary odrębnej struktury partyjnej, na zasadzie niemieckiego CDU/CSU.
Prawo i Sprawiedliwość zmieniłoby wówczas nazwę na Polska Plus PiS? Mało wiarygodne.
Skończy się cichym powrotem plusowców do PiS-u. Ewentualnie głośnym, a wówczas jeszcze wszyscy będą uznawać to za sukces.
Tylko czyj?
P.S. Nie bardzo też podoba mi się, odwoływanie do Katastrofy Smoleńskiej, którą tłumaczy się ową zmianę i decyzję polityczną. Brzmi to, delikatnie rzecz ujmując, nieco dwuznacznie...


Komentarze
Pokaż komentarze (2)