Abstrahując całkowicie od zgiełku ideologiczno-politycznego na temat wątku pt.: „Krzyż powinien/nie powinien pozostać przed Pałacem Prezydenckim”, wypowiem tylko moją wątpliwość wobec intencji pana Prezydenta-elekta i pewnego dysonansu poznawczo-intelektualnego, jaki wywołują w tym aspekcie zapewnienia elit władzy o swym przywiązaniu do chrześcijaństwa.
Wczuwając się bowiem, całkowicie obiektywnie, w intencje praktykującego i samoświadomego chrześcijanina, trudno mi sobie wyobrazić wierzącego człowieka, który, powiedzmy, objął właśnie ważne stanowisko państwowe (wręcz – najważniejsze), i który zaczyna swoje urzędowanie od decyzji usunięcia krzyża sprzed swego oblicza.
Krzyża, nie tylko najważniejszego symbolu chrześcijaństwa, męki, zbawienia, zmartwychwstania Jezusa Chrystusa, a wraz z nim ludzkości, ale też znaku-pamięci o tych, którzy polegli w smoleńskiej tragedii, znaku, mówiącego również o tym, że miejsce, które teraz piastuje obecny Prezydent-elekt, jest m.in. wynikiem tragedii z 10 kwietnia.
Pyszny to człowiek, który tak czyni.
Konkludując, jest dla mnie wręcz antychrześcijańskim świadectwem usuwanie sprzed swoich oczu krzyża. I wyrazem cynizmu, niedelikatności, niewdzięczności oraz pychy.
Jak w tym kontekście zabrzmią słowa przysięgi: „Tak mi dopomóż Bóg”?
Najlepiej, gdyby pan Prezydent powiedział wprost: „Okej, jestem masonem, a do tej pory tylko udawałem katolika, żarty na bok, gramy w otwarte karty”.
Przynajmniej sprawa byłaby uczciwa i otwarta, a kolejne decyzje byłyby bardziej przejrzyste i zrozumiałe.
Pozostaje niesmak, że Prezydent-elekt (otwarcie przyznający się do praktykowania katolicyzmu) zamiast publicznie podziękować Bogu, za wybór dokonany przez polski naród, wypowiedzieć słowa dziękczynienia za zwycięstwo, zaczyna swoje sprawowanie władzy, od eliminacji z publicznej przestrzeni, znaku chrześcijaństwa, co wywołuje euforię u mniejszości różnej maści. Nazywanie zaś sprawy „przeniesieniem” jest czczą politideologią.
To wydarzenie, jest w ogóle jakieś znamienne, destrukcyjne i groteskowe.
Znamienne, gdyż katolicyzm jest m.in. religią gestu, znaków, symboli, destrukcyjne, gdyż ten antykatolicki gest/znak został dostrzeżony i odpowiednio odczytany w świecie, a groteskowe, ponieważ gest /znak został wykonany przez definiującego się jako chrześcijanin, człowieka.
Śmiem sądzić nawet, że NAPRAWDĘ wierzący człowiek, nigdy by się nie ośmielił podjąć takiej decyzji, człowiek, który NAPRAWDĘ boi się Boga, i Go szanuje.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)