Jakie to przykre…
nie to, że nasza polska kadra grała (niech sobie gra), ale, że kiedyś, KIEEEEEEEEEDYŚ na pewno nie odpuściłbym sobie tego meczu.
A dziś po prostu nie chcę tracić na takie sprawy czasu.
Krótka prezentacja problemu:
Wczoraj dowiedziałem się w „Wiadomościach”, że Polacy grają z Ukraińcami, w sumie dawno nie oglądałem żadnego meczu Polaków, więc sobie pomyślałem: „a niech tam, obejrzę”, dziś znowu znalazłem gdzieś tę samą wiadomość, znowu pomyślałem, że może obejrzę ten mecz.
Potem o nim zapomniałem.
Serwując po necie, co jakiś czas natrafiałem na info, że właśnie mecz się zaczął, że chłopcy grają, potem, że strzelili gola (piorunująca doprawdy wiadomość!).
Po informacji o golu, nawet miałem ochotę oglądać mecz, ale po 30 sekundach o nim zapomniałem, zapomniałem na amen, bo dopiero sobie o nim przypomniałem, gdy się mecz skończył…
A wtedy odetchnąłem głęboko i pomyślałem, że w sumie wyszło dobrze, bo nie straciłem cennego czasu.
I tak już zapewne będzie jeszcze wiele razy.
I zastanawiam się, czy to tylko mój problem?
Problem, dopowiem szybko, zapalonego kibica, niegdyś uwielbiającego „nawet” towarzyskie mecze naszej kadry, i to nie tylko, gdy miała jakie takie osiągnięcia (jeśli osiągnięciami nazwać zakwalifikowanie się tu i ówdzie, co w Europie jest normą, standardem).
Czy ja wiele żądam, oczekuję? Stadion Legii wybudowali, a kto ma na nim grać?
Przecież pragnąłbym, pragnąłbym z całego serca sukcesów naszej kadry, naszej ligi, z satysfakcją pragnąłbym zaprzestać ciągłego narzekania…
Ale ONI mi w tym w ogóle nie pomagają.
A może jestem niesprawiedliwy i dziś przeleciał mi przed nosem prawdziwy spektakl i zaczątek prawdziwej historii polskiego futbolu.
Jakoś w to trudno mi uwierzyć, bo brak wiary skutkiem braku zaufania, wyczerpanego limitu kredytu zaufania roztrwonionego w ostatnich latach.
Kiedy się w końcu coś zacznie dziać wartościowego w polskiej piłce nożnej?


Komentarze
Pokaż komentarze (5)