Grzechem głównym Opozycji, która przegrywa stale w wyścigu o władzę z PO jest niestety jej OBECNOŚĆ w przestrzeni publicznej.
Wyobrażam sobie sytuację idealną, gdy Opozycja przestaje się udzielać, a więc znika z zasięgu uderzenia władzy, głównej partii rządzącej, jej sług ze sfery Public Relations oraz usłużnych jej mediów.
Unik i sztuczka znik
Władze partii i klubów zakazują swoim członkom jakiejkolwiek wypowiedzi pod groźbą zawieszenia członkostwa.
Wszystko dozwolone, za wyjątkiem aktywnego udziału w życiu publicznym: można wyjechać na wakacje, ogłosić strajk generalny lub pozostać, ale wyłącznie na zasadzie cichej obecności, bez komentowania.
I cisza, cisza, cisza, powiedzmy przez pół roku.
Przez pierwszy miesiąc wszyscy stają na głowie, dlaczego PiS i SLD milczy?
Po drugim miesiącu ciągłe wściekłe pytania, dlaczego Prezes Kaczyński milczy, choć oczywiście dyskusja w mediach trwa nadal, no bo wiadomo przecież powszechnie, że Kaczyński nie musi nic mówić, by było wiadomym, co myśli, co robi, co zamierza zrobić, co zamierza powiedzieć. Zasada w Polsce brzmi bowiem obecnie następująco:
„Gdyby Kaczyński nie istniał, to należałoby go wymyślić”.
Ale po trzech, czterech miesiącach, ludzie „GW”, „Polityki”, „Wprostu”, „Faktów”, „TOK FM”… zaczynają w końcu, przymuszeni brakiem newsów z życia Opozycji, pytać władzę, przypomnę – sytuacja idealna, co właściwie rządząca koalicja dotychczas zrobiła, jakie ma plany, co z zapowiedziami, obietnicami wyborczymi…
I wówczas społeczeństwo, znudzone nieobecnością Prezesa Kaczyńskiego i PiS-em, brakiem populistycznych hucp sztukmistrzów z Lublina (ponieważ nie będzie kogo atakować), z niechęcią, złością, ale jednak zmuszone wreszcie do samodzielnego myślenia w wyniku tej przenikliwej ciszy Opozycji i przeraźliwie widocznego nic-nie-robienia władzy, dostrzega wielką czarną dziurę… niebytu twórczego PO na polu merytorycznym, i wszystkiego tego co najważniejsze dla społeczeństwa, ba, dla narodu.
Wraz z Opozycją przygląda się tylko z widowni temu nagle odkrytemu spektaklowi PO, który do złudzenia przypomina wygibasy Ministerstwa Dziwnych Kroków z Latającego Cyrku Monty Pythona.
Bo oto na scenie widoczne stają się nagle, z całą swoją brutalną wyrazistością, zabawne, rachityczne i karkołomne wygłupy gromady sflaczałych elit.
Prawda wychodzi szczęśliwie na jaw, nie można jej już ukryć za kurtyną pt. „Opozycja nam przeszkadza”.
Społeczeństwo ze zgrozą dostrzega w głębi kuluarów, garderób i gabinetów rzekomo „zapracowanych” fachowców i ekspertów, tylko warsztaty i poletka spanikowanych PR-owców wyrywających sobie włosy z głowy, gdyż nie ma materiału na przemiał, a więc wciąż bezwzględnie milczącej i ukrytej OPOZYCJI.
Społeczeństwo widzi pustynię i zgliszcza obietnic, rozsypującą się makietę-fuszerkę wizji powszechnej szczęśliwości Donalda Tuska & Co., fikcji-dobrobytu tonącej zielonkawej wyspy.
Wtedy Opozycja przystępuje do kontrataku i przejmuje, po trwających pół roku atakach władzę, tworząc krótkotrwały, jak to w Polsce, rząd SLD-PSL-PiS (bo wiadomo, że PSL i tak się załapie, w ostatnim momencie uciekając z tonącego statku-wyspy szczęśliwości nic-nie-robienia), a polskie społeczeństwo nieco zdziwione, staje przed nowym mixem politycznym, którego jeszcze dotąd nie było.
A więc droga Opozycjo, jeśli chcesz koniecznie wygrać najbliższe wybory, dopasuj się do procesu dialektyki i naśladuj cudotwórców z PO.
I tak jak rząd i jej szef idealnie realizują zasadę, zainspirowaną tytułem powieści Jerzego Kosińskiego „Wystarczy być”, Ty zastosuj zasadę „Wystarczy nie-być”, a wówczas sukces wyborczy będziesz mieć zagwarantowany!
Możesz zrobić próbę generalną w najbliższych wyborach samorządowych.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)