Generalnie najbardziej podobał mi się pan Prezydent, kiedy wyciągnął z kieszeni spodni (siedząc) biało-czerwony kotylion. Następnie pomięty, wygnieciony papierek (biało-czerwony) wręczył panu red. Lisowi i sobie samemu.
Kontent z promowanego programu radosnej dumy narodowej, zakończył zdaniem: koniec z cierpiętnictwem Polaków.
Czyli imprezę czas zacząć, zapraszam na bal.
Tym razem zabrakło dykteryjki. Szkoda! Tak mnie one śmieszą…


Komentarze
Pokaż komentarze (4)