Cisza wyborcza, dlaczego narzucona, dlaczego sam nie mogę decydować o tym, kiedy milczę?
Ta „ona”, jest jednym z najbardziej absurdalnych pomysłów naszej obecnej demokracji.
Im szybciej, ktoś odważny zajmie się uporaniem z jej łańcuchami niewoli, tym lepiej.
Jestem, aktualnie ofiarą jej reżimu.
Nie mam ochoty na dywersję, podchody, kluczenie, szyfrowanie, ale na publiczne wyrażenie określonych poglądów i sympatii.
Nie zazdroszczę przy tym, zawodowym publicystom, którzy muszą kombinować, ograniczać słowa, ścinać przed publikacją swoje opinie, łagodzić ton, główkować jak ominąć szerokim łukiem restrykcje.
W każdym razie ja dziś nie mogę się wyrazić.
Nie mogę, chociaż nawet nie wiem, czy rzeczywiście nie mogę?
Prawdopodobnie mógłbym, bo temat nie jest związany bezpośrednio z wyborami samorządowymi, ale jednak trochę go dotyczy, więc strach przed grzywną tym większy…
Ojej, nawet nie wiem, na ile mogę sobie pozwolić, a jako niepoprawny konformista, wolę nie ryzykować, chociaż wiem, akurat to wiem, że mój wpis nie przyniesie przecież żadnej rewolucji politycznej, a na wybory samorządowe w ogóle wpływu mieć nie będzie.
Więc tkwię w tym większym absurdzie i braku zrozumienia dla tej idei niewoli.
Chciałbym bardzo chętnie umieścić notkę na temat ważnych, moim zdaniem, spraw, a jestem ograniczony, zakneblowany. Muszę czekać do jutra z tekstem, nie dlatego, że nie mam dostępu do Internetu, nie mam czasu na publikacje, itp., ale tylko dlatego, że nie mam dziś zagwarantowanej wolności słowa.
W ciągu ostatnich miesięcy kolejny raz jestem ograniczony.
Apeluję o zmianę tego absurdu.
Politycy wciąż powołują się na demokrację amerykańską, więc niech będą konsekwentni do końca.


Komentarze
Pokaż komentarze (8)