W tej całej wulgarnej i agresywnej zadymie politycznej, grunt to powołać coś nowego, wartościowego, interesującego, aby wstrząsnąć trochę zabetonowaną, zanurzoną w nienawiści i małostkowości, polską sceną polityczną.
PJN, przy całym sceptycyzmie błyskotliwych publicystów, zawodowych krytyków sceny politycznej, ma, moim zdaniem, dość spore szanse na sukces, uwzględniając po pierwsze dotychczasowe ruchy, plus, przyszłe (rok czasu w parlamencie europarlamencie).
Dlatego PJN wróżę sukces, choć nie jestem ani magiem, ani wróżbitą, tylko publicystą-amatorem.
Oczywiście, owa pobieżna wyliczanka na drodze ku sukcesowi, nie jest jednoznaczna z sukcesem, ale oczekiwanie na cuda (czarodziej od cudów zdarza się rzadko w polskiej polityce, jeśli nie w postaci fikcyjnej osoby Dyzmy, to w realnej, Donalda Tuska) może wygasić apetyty potencjalnych wyborców.
Niemniej rok czasu (i to w Parlamencie) to sporo na:
1) Stłumienie rozwoju SLD, powiedzmy do poziomu 9%, żeby nie było, jestem łaskawy.
2) Całkowite zablokowanie pana Palikota (choć on sam się praktycznie wyeliminował, 1% poparcia i obietnica złożenia mandatu poselskiego) oraz nowej lewicy, która 11 listopada ukazała prawdziwe, faszystowskie oblicze – tu jestem umiarkowanie bezwzględny, powiedzmy do poziomu 1%-2%. Tu dygresja: jak głosi plotka, niektórzy z rozłamowców się z nim spotykali…, pan Jan Ołdakowski w wywiadzie dla wpolityce.pl wyklucza takie wydarzenie/wydarzenia, co dla wielu ludzi jest swoistym odetchnięciem. To oczywiste, że pan Palikot wie, iż jego plotka, o spotkaniu, a nawet spotykaniu się z szefową PJN i prowadzeniu wspólnych rozmów politycznych, to jak pocałunek śmierci dla tego projektu, na czym niewątpliwie mu zależy, zważywszy na jego satysfakcjonującą – mnie satysfakcjonującą - porażkę).
3) Torpedowanie i demaskowanie nieudolności rządu PO-PSL, przy okazji można zatopić pana W. Pawlaka i podtopić pozycję pana D. Tuska.
4) Uszczknięcie trochę z elektoratu PiS-u (w ramach edukacyjnego hartowania pokory liderów tej partii).
5) Zaliczenie 36% w wyborach, a więc zwycięstwa, i to jest wersja optymistyczna, a realna, to przynajmniej liczenie się w wyścigu do parlamentu jako autonomiczny twór.
6) Zwycięstwo, i utworzenie koalicyjnego rządu PJN-PSL-PiS. Kolejno: 36%, 6%, 19%. (choć może być oczywiście zupełnie inaczej i strasznie: PJN-PO-SLD-PSL).
7) Stworzenie silnej opozycji PO i SLD. Kolejno 30% i 9% (choć może być zupełnie inaczej i strasznie: stworzenie, znowu słabej opozycji, czyli PiS).
8) Oznaczałoby to, że po raz drugi w historii Polska miałaby za premiera kobietę.
Ostatnia sprawa, ogólnie.
PJN nie może powtórzyć opieszałości, lenistwa, bufonady Polski Plus, której przedstawiciele przegrali, bo skorzystali ze złotej zasady premiera Tuska, że „wystarczy być”. Im nie wystarczyło, więc przestali być.
PJN wychodzi z innego założenia, przynajmniej na stan obecny, że „wystarczy działać”. I o to akurat jestem spokojny, secesjoniści to pierwsza liga, stąd takie podenerwowanie w PO, histeria w PiS, zazdrość w SLD, oniemienie w PSL, konsternacja socjalliberalnych mediów, ale też wstrzymanie oddechu w każdym z tych środowisk, wstrzymanie oddechu przez tych niezdecydowanych, rozbudzonych, rozczarowanych aktualnym stanem rzeczy, rozczarowanych, rozżalonych na rzeź, nienawiść, rozżalonych i rozczarowanych poczynaniami PiS, nieudolnością, populizmem PO, ówczesnymi korupcjami ludzi związanymi z SLD, polityką w ogóle, jakimiś betonowymi typami, które się wciąż przewijają w naszych mediach, ale co najważniejsze, odczuwane jakieś szybsze bicie serca u dziennikarzy, dla których temat związany z PJN jest seksy, tak po prostu, po dziennikarsku. A to ogromna zaleta i szansa dla nowego ruchu politycznego.
W ostatnich dniach mówili o PJN wszyscy, i w tym przypadku, nie widzę analogii z początkiem ruchu pana Palikota. Bo mówi się i komentuje powstanie PJN zupełnie inaczej.
Jak rozmawiam w ostatnim czasie z wieloma osobami, z prawa, z lewa, z centrum, bliżej i dalej polityki (na Mazowszu, żeby nie było), niemal każdy wyraża nadzieję, że polityka, właśnie, że polityka będzie znowu seksy, ale też bardziej merytoryczna, mniej nienawistna, mniej skłębiona, zwaśniona.
I choć większość rozmówców nie jest za parytetami, to pomysł, żeby kobieta była premierem, wywołuje aprobatę!
Podsumowując:
PJN moją sympatię polityczną zdobyła,ale, poparcia politycznego jeszcze nie, za wcześnie na deklarację, jeszcze są w czasie kwarantanny, są obserwowani.
Niemniej już dziś, życzę powodzenia autorom projektu.
W końcu zapewniają, że Polska jest dla nich najważniejsza…
Slogan to czy prawda, się okaże.
P.S. 1 To fenomenalne, podczas ciszy wyborczej, pisałem sobie ten dłuższy tekścik, pisałem, a w trakcie jego pisania, PJN się rozwijała i punktowała przeciwników. Fenomenalne.
P.S. 2 W trakcie pisania odnotowywałem też po różnych portalach, narastanie coraz większej frustracji wyznawców PiS-u, zdenerwowanie fanów PO, silną nienawiść polityków, ale też podekscytowanie dziennikarzy. Osobiście uważam, że mówienie o secesjonistach zdrajcy, to nadużycie. No, ale wiadomo, fanatycy i fundamentaliści dziś biją rekordy popularności po świecie, także w Polsce. Co widać po komentarzach np. na Salonie24.pl, w wpolityce.pl, kiedy pan Karnowski, czy pan Zaremba, inni, wspomną słówkiem o secesjonistach.
Więcej umiarkowania proszę.
Polska jest najważniejsza.
Nie partia. Nie Prezes.


Komentarze
Pokaż komentarze