W liście otwartym pan Jaruzelski do pana Komorowskiego:
“Oczywiście oznacza to demonstrację (z reguły hałaśliwą) pod oknami domu, w którym mieszkam”.
No tak, kiedyś wystarczyła pała i fru, nie było zbiegowiska bandytów…
“Gdyby na wąską i krótką uliczkę Ikara przybyli wszyscy zachęcani czytelnicy i sympatycy Rzeczpospolitej, inicjatorzy zlotu mieliby logistyczny kłopot“.
A kiedyś, ho ho, było to marzenie dyktatora, wszyscy niewygodni bandyci zebrani w jednym miejscu, i fru do suki, sprawa zamknięta.
Pan generał zapewne nie radzi sobie z nowymi, zwariowanymi czasami wolności i demokracji, no bo to jednak człowiek starej daty...
“Ja zaś już tylko kandyduję do miejsca, w którym wszyscy - wcześniej, czy później - się znajdziemy”.
Panie Jaruzelski, hola hola, Pan się tak nie spieszy na drugą stronę, piekło NAPRAWDĘ istnieje.
A ja, nie zamierzam, po tamtej stronie, być w tym samym miejscu co Pan...


Komentarze
Pokaż komentarze (1)