Wczoraj dyskutowaliśmy z Żoną na temat notki pana Maziarskiego umieszczoną m.in.. w Salonie24.pl, będąc oboje zgodnymi co do tego, że tekścik był zwyczajną agitką na rzecz Platformy O. i pana Bronisława Komorowskiego, z wykorzystaniem osoby Wojciecha Jaruzelskiego.
Dziś panowie Redaktorzy, których bardzo szanujemy, pan Karnowski i pan Zaremba, odpowiedzieli na tę agitkę-apel pana Maziarskiego, traktując ją dość poważnie.
Może nie wyczuli faktu, że artykuł był napisany na zamówienie, że cyngiel został posłany, aby wepchnąć kij w mrowisko, aby usprawiedliwić decyzję pana Komorowskiego.
A może napisali odpowiedź jak to określili - “wywołani do tablicy” (nie lubię tego stwierdzenia, bo sugeruje, że osoba wywołująca do tablicy jest mądrzejsza, i stoi wyżej w hierarchii, a w sumie, w omawianej tu relacji jest przecież na odwrót), po prostu ze względu na szacunek do byłego kolego redakcyjnego, nevermind.
Punktowali trafnie.
Trudno bowiem porównywać Jaruzelskiego do Donalda Tuska, to rzeczywiście idiotyczny argument pana Maziarskiego, który jako pierwszy rzucił mi się wczoraj w oczy.
Pan Jaruzelski nie jest też “zwykłym” starym człowiekiem na emeryturze.
Demokracja ma swoje prawa.
Dziś media i główni politycy partii rządzącej, z dyktatorów robią polityków lewicy, a z ofiar bolszewików.
To zabawne, a nawet śmieszne pochylać się, w tę jedną noc grudniową, nad losem snu sąsiadów pana generała, czy samego generała, (który zapewne sobie wyjedzie do innej willi lub posiadłości, jeśli nie swojej, to dobrze ustawionych członków rodziny).
Może i Polacy zostawiliby pana Jaruzelskiego w spokoju, by dokończył spokojnie swoich ostatnich dni na emeryturze, lecz jest jedno ale…
Gdyby pan Jaruzelski milczał, gdyby się nie wychylał tak bezczelnie, fałszując co rusz swoją rolę w czasie ostatniej (i nie tylko) dekady dyktatury totalitarnej PRL, gdyby nie mataczył w celu odkłamywania swojego wizerunki (pozując na patriotę i męża stanu zatroskanego losem Ojczyzny), gdyby nie mówił o latach 80-tych jak o raju na ziemi, okresu, który na jego rozkaz, ze względu na jego decyzje (oczywiście moskiewsko-sowieckie) “przetrącił” kręgosłupy wielu ludziom, zahamował rozwój kraju ku niepodległości, zablokował na długie lata szansę wyrwania się z dna narodu polskiego, wreszcie, gdyby ten człowiek nie był rehabilitowany przez salonowe elity, UD-eków, UW-eków, “GW“-neków, etc. w tegoroczny 12/13 grudnia, nie zaangażowałyby się zapewne ważne twarze polskiej publicystyki.
Panowie Redaktorzy nie uwzględnili jednak, jak napisałem na początku tego felietonu, faktu, że tekst red. Maziarskiego miał inny cel i wymiar.
Miał obronić, za wszelką cenę, bo aż sięgając po argument “godności człowieka”, decyzję pana Komorowskiego, miał bronić hańbiącego faktu, zaproszenia gen. Jaruzelskiego do Pałacu Prezydenckiego. Nawiasem mówiąc “godność ludzka”, tak wczoraj przez pana redaktora Maziarskiego podkreślana, w jego środowisku ideologicznym jest raczej towarem deficytowym, jeśli przypomnimy sobie, a pamiętamy przecież dobrze i nie zapomnimy, obrażania godności osoby Prezydenta RP śp. Lecha Kaczyńskiego. W tym kontekście pan Maziarski niezwykle się ośmiesza.
Ale traktując poważnie owe odwoływanie się do “godności ludzkiej“, to panu Maziarskiemu trzeba przypomnieć, że wielkość chrześcijaństwa i praw w demokracji wynikających z chrześcijaństwa w naszym kręgu kulturowym, polegają na tym, że jeśli ciążą zarzuty, nawet na człowieku starym (“zwykłym emerycie”), zarzuty o to, że za młodu zbrodniarzem był, i dodatkowo nie wyraził skruchy za swoje zbrodnie, krwawe czyny, czy to pojawiły się one w wyniku błędów, czy też w wyniku nacisków obcych sił, to jednak sprawiedliwość musi być (…and Justice For All, żeby zacytować tytuł płyty zespołu mej młodości).
Ze względu na, panie Maziarski, właśnie ową “godność ludzką”, ofiar, które dziś są za słabe żeby się bronić, bo nie mieszkają w willi, nie mają na adwokatów, ale składają grosz do grosza, żeby przetrwać, albo cóż, przebywają już na Powązkach.
Niech więc generał Jaruzelski ma świadomość do końca swoich dni, że ludzie o tym pamiętają, i nie tylko przedstawiciele generacji stanu wojennego, ale też młodsi.
Ba, mało tego, niech ten dzisiejszy wyraz sprzeciwu na ulicy Ikara w Warszawie, będzie również dla naszych obecnych władz (szczególnie Prezydenta Polski), które to widzą i o tym wiedzą, że my, kochający Polskę, pamiętamy i nie zapomnimy.
Prawda jest jedna, i nawet gdyby pan Maziarski stukał cały rok na swojej klawiaturze agitki i slogany pod hasłem “Bohaterski generał i patriota wciąż atakowany przez antykomunistycznych bolszewików”, Prawda nie utraci swojego blasku i wymiaru, i krzyk tej Prawdy będzie brzmiał na ulicy Ikara dzisiejszej nocy.
I nawet jeśli generał Jaruzelski pewnego dnia umrze ze swoją Правда, to krzyk i twarz Prawdy, na szczęście, jeszcze zdążył usłyszeć i zobaczyć.
Niech więc zebrani w tę noc, szczególnie mocno ją skandują.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)