Taki mój dysonans poznawczy. Źle się dzieje. (Gdy) słyszę takie oto głosy:
“Bolesne, że nie udało się ukarać winnych”...
Dziwne doprawdy to wrażenie, słyszeć i widzieć tak odmienne wersje jednego człowieka z wąsem (jego słowa, wiarygodność, prawość mają moc innych słów. Słów, które brzmią jak dwugłos u dwugłowego orła dziwacznego o cieniu wroniska kraczącego: “uczciwość wymaga, aby postawić pytanie: Czy musiało do tego dojść?”, “historia oceni nasze działania”, “jak długo można czekać na otrzeźwienie?”, “Jak długo ręka wyciągnięta do ZGODY, ma się spotykać z zaciśniętą pięścią?”, “W naszym kraju mogło być inaczej, powinno być inaczej!”, “w tej sytuacji BEZCZYNNOŚĆ byłaby wobec narodu przestępstwem”, “trzeba powiedzieć DOŚĆ”).
Mam grudniowe omamy.
Choć nie sprecyzowałem tego dokładnie. Wprawdzie tę dolegliwość odnotowałem dość wyraźnie dzisiaj, to ona sobie postępuje, (chyba tak mniej więcej od 4 lipca).
Samą dolegliwość nazwałem roboczo na potrzeby tej notki “syndromem wąsa“.
Gdybym miał ją zwerbalizować, tę dolegliwość…
to takie szczególne napięcie emocjonalne, odczuwane wówczas, gdy mój mózg rejestruje płynący z odbiornika obraz człowieka z wąsem, obecnego np. na obchodach 40. rocznicy rzezi robotników Pomorza.
Co ciekawe, w tym samym momencie, nakładają mi się, na dany obraz, nie wiedzieć czemu, migawki z niedalekiej przeszłości, np. sprzed kilku tygodni, gdy nieosądzony zbrodniarz, brylował na salonach Pałacu.
Zbrodniarz, człowiek z wąsem, dwugłos, dwie głowy razem… jakieś słowa z oddali: “…demonstracji zwołanych w związku z rocznicą wydarzeń grudniowych. Tamta tragedia powtórzyć się nie może…”.
Wówczas włącza mi się, niemal automatycznie, funkcja wygwizdu.
Człowiek z wąsem i gwizd, brak człowieka z wąsem, brak wygwizdu.
Stosunkowo prosta korelacja.
Wydobywam z siebie dźwięki, wygwizd jest długi i głośny, trwa za każdym razem, gdy pojawia się obraz człowieka z wąsem. Uspokajam się, gdy człowiek z wąsem znika.
Martwię się jednak, słyszałem bowiem, że po pierwsze, człowiek z wąsem jeszcze będzie występować w telewizorni wiele długich lat, po drugie, wciąż jeszcze jest wiele rocznic, które człowiek z wąsem chce spędzać z nieosądzonym zbrodniarzem.
Obaj “robią to regularnie” i chcą dalej to robić.
Czy to lato, czy to zima. Oni tak razem.
A to w “dzień zwycięstwa maj zielony“ na Placu Czerwonym, jak to w bratniej miłości między sojuszniczymi narodami bywa, a to 6 grudnia, w rocznicę RESETU i jeszcze większej miłości, a wszystko za sprawą mądrych, ważkich, bo sowieckich, porad na naradach Rad listopadowych.
Och, gdyby te omamy, tylko omamami były, albo tylko fikcyjnym obrazem, który można by było wyłączyć w dowolnym momencie.
Kiedy Naród powie DOŚĆ?


Komentarze
Pokaż komentarze