Trzeba przyznać. Człowiek niewyedukowany wielu rzeczy się z tej codziennie pisanej księgi wiedzy dowiaduje.
Weźmy taką ciekawostkę, dla mnie NA PEWNO to ciekawostka, bo zapewne wielu wtajemniczonych o tym już wiedziało, lecz nie ja.
Syn pana premiera jest dziennikarzem “GW”.
To by było na temat pouczania niewykształconych mas.
Teraz o szlachetności “GW” i byciu przez nią ofiarą pomówień.
Oburzenie redaktorów “GW” zaniepokojonych oszczerstwami i insynuacjami wścibskich dziennikarzy nie ma końca. To właściwe, ponieważ oni przecież nigdy nie rzucają oszczerstw, nie posługują się pomówieniami, nigdy nie insynuują.
“Michał Tusk jest dłużej dziennikarzem niż synem premiera” - brzmi tytuł wyjaśnienia z dzisiejszego wydania (wersji papierowej i internetowej).
A następnie tekst z bardzo ważnym przekreśleniem wszelkich plotek, i to z przytupem:
“TVP Info i Fakty TVN opublikowały materiały o podróży Michała Tuska, syna premiera do Chin. Informujemy, że Michał Tusk był w Chinach nie jako syn premiera, lecz dziennikarz Gazety Wyborczej: ekspert od dróg, komunikacji miejskiej i kolei. Pojechał tam na zaproszenie PKP na kongres kolei dużych prędkości, za wiedzą i zgodą redakcji. Dziennikarzom tych mediów chyba trudno uwierzyć, że syn premiera naprawdę interesuje się tym, o czym pisze. A pisze już od 2005 r. Jest więc dłużej dziennikarzem niż synem premiera i będzie - czego mu życzymy - dziennikarzem, kiedy jego ojciec przestanie być premierem. P.S.W Faktach TVN w środę wieczorem Michał Tusk mówił, że za pobyt trójki dziennikarzy zapłacili Chińczycy, a za przelot PKP”. (Jan Grzechowiak, redaktor Naczelny "Gazety Wyborczej" w Trójmieście)
Podłe, podstępne.
Po wiadomościach “TVP Info” i “Faktach” TVN ktoś mógłby pomyśleć, zupełnie złośliwie, nie tylko, że syn pana premiera jeździ sobie do dalekich krajów, kto wie, czy nie na koszt państwa, ale, iż oto junior Tusk robi za forpocztę dla taty. Prowadzi taki cichy rekonesans i przygotowanie do czwartej podróży życia pana Tuska starszego.
Po Indiach, Wietnamie, Turcji, teraz czas na Chińską Republikę Ludową. Chiny, jak wszystkie powyższe państwa sojusznicze Polski, jest krajem szczególnej wolności i swobód demokratycznych i ludowych zarazem, władze opłacające pobyt pana Tuska przestrzegają nie tylko podstawowych, ale w ogóle wszelkich praw człowieka. To przecież fakty.
Ale, jak zapowiadałem w tytule, czytanie codziennej wiedzy spływającej ze skarbnic mądrości “GW”, to także lektura niebezpieczna.
Po lekturze tego króciutkiego WYJAŚNIENIA, przecież ktoś mógłby nagle powziąć podejrzenia, że oto po tak wspaniałym okresie dobrobytu i rozwoju Ojczyzny, premier Tusk, premier wszystkich Polaków, oczywiście tych, którzy kochają zgodę, która buduje, może kiedyś, pewnego dnia, co uchowaj, przestać być premierem Polski, że może nadejść taki dzień, sądny dzień dla Polski całej (“premiera zawsze nam mało“, jak wyrzekł niczym wierny, choć nie zawsze Mojżeszowi Aaron, pan Halicki wiedziony przez morze Czerwone ku zielonej wyspie).
Och, mało tego, niebezpieczna, ponieważ nagle uwidaczniają się jakieś antagonizmy i spięcia dotychczas niedostrzegalne na linii TVN-“GW”, i co jeszcze straszniejsze, że to właśnie “GW”, rzekomo, życzy sobie tego nieszczęścia dla kraju, jakim byłaby strata takiego męża stanu.
I prawdę powiedziawszy, na przekór tym pomówieniom i insynuacjom powiem tym złośliwcom: zupełnie w to wszystko nie wierzę!


Komentarze
Pokaż komentarze (1)