Tomasz M. Korczyński Tomasz M. Korczyński
747
BLOG

Irak. Kolejny kraj rewolucji?

Tomasz M. Korczyński Tomasz M. Korczyński Polityka Obserwuj notkę 15

Większość komentatorów analizując wydarzenia w Afryce Północnej i na Bliskim Wschodzie prognozuje, że po Tunezji, Egipcie, Libii, czas przyjdzie na reżimy w Bahrajnie oraz w Jemenie.

Rzadko pojawia się natomiast, jeśli w ogóle, Irak.

Tymczasem to właśnie w Iraku mamy pierwsze ofiary wczorajszego “dnia gniewu”.

W Iraku, wiadomo, trwa wojna domowa, wojna na śmierć i życie. W najgorszej sytuacji są oczywiście mniejszości religijne, przede wszystkim chrześcijanie, którzy doznają prześladowań, także ze strony mniejszości islamskiej w Iraku, ale silnie reprezentowanej, czyli sunnitów.

Milicje oraz bojówki szyickie i sunnickie, tropią chrześcijan jak szczury, włamują się do prywatnych mieszkań, sklepów, porywają ludzi dla okupu, dokonują egzekucji, wywołują exodus z Iraku setek tysięcy ludzi, słowem, dokonują czystek religijnych przy całkowitej bezradności rządu Nouri al- Malikiego, obojętności “krzyżowców“, jak się tu nazywa żołnierzy amerykańskich.

Ale oprócz tego tragicznego procesu, sytuacja w Iraku nabiera także rozpędu na innej płaszczyźnie. Rewolucja.

Korupcja, nędza egzystencjalna, stan chaosu, ciągłe zawirowania polityczne (rząd wyłonił się dopiero po ośmiu miesiącach od wyborów i nadal cienko przędzie), terroryzm, wywołują sprzeciw społeczeństwa irakijskiego, codziennych ludzi.

Tysiące ludzi wyszło wczoraj na ulice Bagdadu domagając się chleba, pracy, wolności, pokoju, bezpieczeństwa. Zebrali się na placu Wyzwolenia. W wyniku protestów, pięć osób zginęło w Mosulu, dwie osoby zostały zabite, a 20 rannych w miejscowości w północnej części kraju (Hawija).

Rząd oczywiście wystosował apel, aby ludzie rozeszli się do domów, zostali w swoich mieszkaniach, oskarżył też organizatorów i uczestników o powiązania z głównymi inicjatorami demonstracji, czyli Al Kaidą oraz zwolennikami Saddama Husseina...

Tymczasem gromadzenie się ludzi w Bagdadzie zostało zwołane, podobnie jak w Tunezji, Egipcie i Libii przez Facebooka (powinienem oczywiście napisać na Facebooku, ale zacząłem traktować FB jako quasi-państwo, siłę, w której trudno znaleźć pierwszego poruszyciela określonych działań, siłę ultrademokratyczną, pod ciosami której upadają "wielcy" tego świata).

Demonstranci wyszli też w Basrze, Mosulu, Kirkuku, Nassriya.

Zobaczymy co będzie dalej.

Centroprawicowiec

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (15)

Inne tematy w dziale Polityka