Kiedy Ojciec Święty Benedykt XVI potępił na początku stycznia b.r. zamach w Aleksandrii, w którym bandyci zamordowali od 21 do 28 chrześcijan (w tym dzieci i kobiety), w świecie islamu zawrzało.
Szczególnie głośne lamenty zanosili uczeni z al-Azhar. Potępili oni Papieża za mieszanie się w wewnętrzne sprawy Egiptu, zamrozili dialog międzyreligijny i się na niego obrazili, na Papieża, i na dialog zresztą też.
Wprawdzie przedwczoraj przestali się nieco fochać i przyznali, że dialog z katolikami tak, ale dopiero wtedy, gdy Papież przeprosi, (bo to widzicie Państwo, teraz to już takie czasy, że KAŻDY Papież musi przepraszać każdego imama…).
Natomiast, kiedy w Libii, dyktator zaczął strzelać do demonstrantów, a więc zadziałał podobnie, jak władze dyktatora w Egipcie, gdy 1 stycznia 2011 r. wysadziły w powietrze wychodzących z aleksandryjskiego kościoła cywilów, obywateli Egiptu (dowody na to, że zamach w Aleksandrii zorganizowała siatka tworzona przez byłego ministra spraw wewnętrznych Egiptu, Habib al-Adly są coraz mocniejsze), uczeni z al-Azhar zaczęli domagać się ostrych działań przeciwko autorom krwawych masakr, przede wszystkim przeciwko Kadaffiemu i jego rodzince.
Zgadzam się. Należy je potępiać z całą surowością i przeciwdziałać, podążającymi za słowami, sankcjami, dużo mocniejszymi niż polityczne “ochy” i “achy”. Lecz w tym potępianiu i apelowaniu o ukaranie dyktatora Muammara al-Kaddafiego, ze strony al-Azhar, widać wyraźnie, że daleko im do konsekwencji, mówiąc wprost, al-Azhar miesza się w wewnętrzne sprawy Libii.
Ahmad el-Tayeb powiedział wczoraj: “libijski reżim stracił legitymację do rządzenia“, “uzurpator zatapia swój lud we krwi, aby utrzymać władzę“, imam zaapelował do społeczności międzynarodowej, że “moralna odpowiedzialność wymaga, aby zwrócić uwagę na rozlew krwi, a nie na udziały w ropie naftowej“, “wszyscy oficerowie i urzędnicy libijscy są zobowiązani, żeby odmawiać wykonania rozkazu, aby nie rozlewać libijskiej krwi“, w przeciwnym razie “będą współpracownikami przestępstwa w tym życiu i w życiu następnym“. (Wypowiedź z dn. 26.02.2011).
Brak konsekwencji jest tu nadzwyczajny.
Skoro zatem uczeni i duchowne autorytety, potępiają masakry w Libii, żądają interwencji, działań, które mają obalić dyktatora, działań świata Zachodu i Wschodu, to przynajmniej, niech te duchowne autorytety, wyrażą zgodę na to, aby Papież mógł potępić zamachy w Aleksandrii i domagać się postawienia przed sądem ich sprawców.
I oczywiście z góry przepraszam teologów z al-Azhar, że się wypowiadam i mieszam w wewnętrzne sprawy i Libii i Egiptu i w ogóle w sprawy wewnętrzne, teologicznej uczelni z Kairu…
Aneks: Przy okazji, chrześcijanie z Egiptu płacą podatki, które m.in. zasilają budżet uniwersytetu al-Azhar, ale nie mogą, nie tylko na nim studiować, ale nawet wejść do jego biblioteki. Za pieniądze egipskich chrześcijan uczelnia jest nie tylko utrzymywana, za ich pieniądze tworzone są stypendia m.in. dla Pakistańczyków, Kazachów, muzułmanów z Turkmenistanu… nieważna narodowość, najważniejsze, by student był muzułmaninem, ale nie chrześcijaninem.
Tak, tak, to tylko jeden z wielu przykładów na to, że Koptowie, lud, który stworzył cywilizację egipską, który przyjął Ewangelię od św. Marka i tym samym Jezusa, po inwazji islamu w Egipcie, są ludźmi drugiej kategorii w swojej własnej ojczyźnie.
Zob.: http://www.masrawy.com/News/Egypt/Politics/2011/february/26/azhar_lybia.aspx


Komentarze
Pokaż komentarze