Bardzo lubię początek arcygenialnej powieści noblisty, Mario Vargas Llosa pt. “Rozmowa w <<Katedrze>>”.
Stojąc w drzwiach „Kroniki” Santiago patrzy z niechęcią w aleję Tacna: samochody, bezbarwne budynki, z których każdy jest inny, szkielety świetlnych reklam unoszące się we mgle, szare południe. W jakim to momencie Peru tak się skurwiło? Gazeciarze wykrzykując najświeższe wiadomości kręcą się pomiędzy pojazdami zatrzymanymi na skrzyżowaniu ulicy Wilsona i Santiago rusza powoli w stronę Colmena (…) Skurwione Peru, myśli, skurwiony Garlitos, wszyscy skurwieni. Myśli: nie ma wyjścia.
Lllosa M. V., Rozmowa w “Katedrze”, Znak, Kraków 2008, s. 11.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)