Tacy samozadowoleni, pogodni, optymistycznie nastawieni.
W sumie nie należy się dziwić. Jeden z nich to Słońce Peru, a drugi realizuje doktrynę słoneczną, czyli “zgoda buduje“.
W kraju katastrofa za katastrofą, brak reform (chyba że reformą nazwać złodziejską nacjonalizację OFE), zastój ekonomiczny, inercja cywilizacyjna, zmarnowane szanse, a oni słońcem Polaków oślepiają i zajączki im w oczy puszczają, a wszystko pod przykrywką zajączków wielkanocnych. Kic, kic.
Zgroza.
Jeden z panów w maju zielonym, w maju słonecznym gustujący, drugi słoneczny ze swej natury, co doceniają odległe kraje zza mórz i oceanów.
W Polsce bieda, marniejące elity inteligenckie, młodzież po studiach bez perspektyw, ale jest słonecznie i będzie słonecznie. A z asa politykierskiego “JP2“, to zawsze Polaków dobrze usposabia, może docenią?
Sprytne, sprytne, ale tupet jednak...
W każdym razie, popieram pierwszy postulat “Solidarnych 2010”. Im prędzej tym lepiej.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)