Kilka dni temu, w notce “Poseł Poncyljusz w metrze. Kampania wyborcza trwa” opisywałem krótkie, ale bliskie spotkanie III. stopnia z posłem Pawłem Poncyljuszem w metrze.
Równo po trzech dniach, a więc w ostatni piątek, nastąpiło kolejne natknięcie się na posła-rozłamowca, tym razem w kościele św. Anny, a potem pod kościołem, oczywiście w Warszawie, po nabożeństwie Drogi Krzyżowej. Liczę to jako jedno spotkanie, a nie dwa rzecz jasna, piszę to na wszelki wypadek, bo za chwilę padnie deklaracja…
Pan Paweł był tym razem ogolony (w metrze też, ale z tą swoją zabójczą bródką), i jak zawsze uśmiechnięty; między nami mówiąc, robi wrażenie sympatycznego człowieka.
I teraz zadaję sobie pytanie, czy przypadkiem nie jest to znak, polit-znak?
Jestem, wiadomo, antypartyjny, zawładnięty polityką, ale apolityczny, ale po tym drugim spotkaniu-zetknięciu zagrałem hazardowo, a że rzadko, jeśli w ogóle, bawię się w hazard, zagrałem, a co tam:
Trzy dni temu, powiedziałem sobie, jeśli do wtorku, czyli do jutra, spotkam lub natknę się ponownie na pana Pawła Poncyljusza w mieście, to obiecuję solennie, że zapiszę się do partii PJN… albo do PiS, bo na stronie internetowej pana posła, w linku “O sobie”, (zob. http://www.poncyljusz.pl/o_sobie.php) można przeczytać, co następuje:
“We wrześniu 2005 r. głosami mieszkańców Warszawy ponownie zostałem wybrany posłem na Sejm z listy Prawa i Sprawiedliwości. Z partią tą związany jestem od 2001r. Od 2002 r. jestem członkiem władz regionalnych i krajowych PiS. W ramach swojej aktywności parlamentarnej specjalizuję się w sprawach gospodarczych, spółdzielczych oraz międzynarodowych”.
Za tymi polskimi politykami nigdy nie nadążysz, ale tak, czy siak, w razie dramatu spotkania, trzeba będzie to potem uzgodnić i sprecyzować...
Mówiąc zaś serio, na szczęście, takie przypadki się nie zdarzają, choć ryzyko zawsze istnieje, bo teraz już właściwie kampania, politycy zaczynają gustować w przebywaniu z masami, przesiadają się do komunikacji miejskiej, udają zwykłych, normalnych, tych blisko nas, i straszą nzwykłych i normalnych ludzi. A do tego ja, jestem dość mobilny. Przykładowo, w ciągu ostatnich dni spacerowałem po Powązkach, na Mokotowie, Sadybie, Wilanowie (i to obok TVN-u, w którym zdarza mu się gościć), przebywałem w Centrum, w Śródmieściu Północnym, a i jutro też biegam po mieście, allora, chi sa?


Komentarze
Pokaż komentarze